Wolne dni szybko minęły i trzeba było wrócić do pracy. W sklepie nie było zbyt dużego ruchu, więc zabijali czas robiąc porządki – układając płyty, zdejmując świąteczne ozdoby oraz szykując się do przedsylwestrowego szaleństwa. Wielu klientów wpada wtedy na ostatnią chwilę w poszukiwaniu nowych płyt ze skoczną muzyką lub po kable do podłączenia dawno nieużywanego sprzętu. Na razie jednak było spokojnie. Jej myśli ciągle wracały do Gavina, szczególnie nocnej rozmowy i wspólnie spędzonego popołudnia. Po prostu nie mogła przestać o nim myśleć, a do tego rozpamiętywała w kółko to co między nimi zaszło.
Mathew: Christine! Halo! Ziemia!
Chris: C-co?
Mathew: Pytałem do którego kartonu mam spakować bombki.
Chris: Bombki? A tak! Te do małego, reszta do dużego.
Mathew: Ok.
Wziął karton który mu wskazała i zaczął w nim układać zdjęte dekoracje.
Mat: Jak Ci minęły święta?
Chris: W porządku. A Ty co porabiałeś?
Mat: Pojechałem na trochę do rodziny, a resztę czasu spędziłem razem z Katie.
Chris: Katie? To ta, co ją poznałeś podczas premiery?
Mat: Ta sama.
Chris: Więc to coś poważniejszego?
Mat: Mam taką nadzieję.
Chris: No to fajnie, że Wam się układa. Przyprowadź ją koniecznie na imprezę. Chętnie poznam ją bliżej.
Mat: Taki miałem zamiar. A Ty? Masz kogoś na oku?
Chris: Może…
Mat: No to opowiadaj!
Chris: To skomplikowane…
Spojrzała na niego badawczo. Byli na dobrej stopie, więc czemu miałaby z nim nie pogadać? Jest facetem, więc może doradzi coś sensownego. Szczególnie że Kimberly wyjechała i nie było komu się wygadać. Próbowała zacząć rozmowę przez telefon, ale rozgardiasz panujący w rodzinnym domu Kimie nie ułatwiał spokojnej wymiany zdań. Poza tym jeśli chodzi o Kimberly, to doskonale wiedziała jakiej odpowiedzi może się po niej spodziewać.
Chris wzdychając: Ok. Jest taki jeden… Facet.
Mat: Tego akurat się domyśliłem.
Rzuciła mu wymowne spojrzenie.
Chris: Nie przerywaj, ok? Ma dziewczynę. Coś tam nas wcześniej łączyło, ale nie byłam na to gotowa. Ostatnio spędziliśmy trochę czasu, no wiesz… tylko rozmawialiśmy… ale zdałam sobie sprawę, że żałuję… niepotrzebnie go spławiłam.
Mat: Znam go?
Chris: Normalnie wiedziałam, że o to zapytasz! Czy to istotne?
Mat: No. A co? Tajemnica?
Chris wzdychając: Ok, niech Ci będzie. Chodzi o Gavina.
Mathew nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem.
Chris: No co!?
Mat: Ty też!? Nie mogę uwierzyć! Co ten facet ma takiego w sobie, że wszystkie laski do niego lgną niczym muchy do lepu?
Chris: Dzięki, pocieszyłeś mnie. Ja nie widzę w tym nic zabawnego.
Mat: Ale wiesz, że on i Amber…
Chris: Wiem.
Mat: Ok. Skoro Ci się podoba powinnaś dać mu to do zrozumienia.
Chris: No właśnie to nie jest takie proste. Bo widzisz na początku naszej znajomości trochę namieszałam, a później wszystko spierdoliłam i tego chyba nie da się już odkręcić. No i on ma teraz dziewczynę.
Pokręcił z niedowierzaniem głową.
Mat: Faktycznie patowa sytuacja, ale sama niedawno mi mówiłaś “Spróbuj! Masz coś do stracenia?”.
Chris: To akurat co innego.
Mat: Nie mówię, że masz od razu wykładać wszystkie karty na stół. Tylko żebyś okazała mu swoje zainteresowanie. Nie znam go aż tak dobrze, ale skąd ma wiedzieć że chcesz się z nim spotykać, jeśli nie dasz mu tego do zrozumienia. Zapomnij o tym co było, zacznij wszystko od nowa. Może zacznij od zaprzyjaźnienia się z nim, żeby go wybadać… albo coś w tym stylu.
Chris: Hmmm… w sumie masz rację. Przecież nikt mi nie zabroni się z nim przyjaźnić.
Tag: mathew
Wolne dni szybko minęły i trzeba było wrócić do pracy. W sklepie nie było zbyt dużego ruchu, więc zabijali czas robiąc porządki – układając płyty, zdejmując świąteczne ozdoby oraz szykując się do przedsylwestrowego szaleństwa. Wielu klientów wpada wtedy na ostatnią chwilę w poszukiwaniu nowych płyt ze skoczną muzyką lub po kable do podłączenia dawno nieużywanego sprzętu. Na razie jednak było spokojnie. Jej myśli ciągle wracały do Gavina, szczególnie nocnej rozmowy i wspólnie spędzonego popołudnia. Po prostu nie mogła przestać o nim myśleć, a do tego rozpamiętywała w kółko to co między nimi zaszło.
Mathew: Christine! Halo! Ziemia!
Chris: C-co?
Mathew: Pytałem do którego kartonu mam spakować bombki.
Chris: Bombki? A tak! Te do małego, reszta do dużego.
Mathew: Ok.
Wziął karton który mu wskazała i zaczął w nim układać zdjęte dekoracje.
Mat: Jak Ci minęły święta?
Chris: W porządku. A Ty co porabiałeś?
Mat: Pojechałem na trochę do rodziny, a resztę czasu spędziłem razem z Katie.
Chris: Katie? To ta, co ją poznałeś podczas premiery?
Mat: Ta sama.
Chris: Więc to coś poważniejszego?
Mat: Mam taką nadzieję.
Chris: No to fajnie, że Wam się układa. Przyprowadź ją koniecznie na imprezę. Chętnie poznam ją bliżej.
Mat: Taki miałem zamiar. A Ty? Masz kogoś na oku?
Chris: Może…
Mat: No to opowiadaj!
Chris: To skomplikowane…
Spojrzała na niego badawczo. Byli na dobrej stopie, więc czemu miałaby z nim nie pogadać? Jest facetem, więc może doradzi coś sensownego. Szczególnie że Kimberly wyjechała i nie było komu się wygadać. Próbowała zacząć rozmowę przez telefon, ale rozgardiasz panujący w rodzinnym domu Kimie nie ułatwiał spokojnej wymiany zdań. Poza tym jeśli chodzi o Kimberly, to doskonale wiedziała jakiej odpowiedzi może się po niej spodziewać.
Chris wzdychając: Ok. Jest taki jeden… Facet.
Mat: Tego akurat się domyśliłem.
Rzuciła mu wymowne spojrzenie.
Chris: Nie przerywaj, ok? Ma dziewczynę. Coś tam nas wcześniej łączyło, ale nie byłam na to gotowa. Ostatnio spędziliśmy trochę czasu, no wiesz… tylko rozmawialiśmy… ale zdałam sobie sprawę, że żałuję… niepotrzebnie go spławiłam.
Mat: Znam go?
Chris: Normalnie wiedziałam, że o to zapytasz! Czy to istotne?
Mat: No. A co? Tajemnica?
Chris wzdychając: Ok, niech Ci będzie. Chodzi o Gavina.
Mathew nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem.
Chris: No co!?
Mat: Ty też!? Nie mogę uwierzyć! Co ten facet ma takiego w sobie, że wszystkie laski do niego lgną niczym muchy do lepu?
Chris: Dzięki, pocieszyłeś mnie. Ja nie widzę w tym nic zabawnego.
Mat: Ale wiesz, że on i Amber…
Chris: Wiem.
Mat: Ok. Skoro Ci się podoba powinnaś dać mu to do zrozumienia.
Chris: No właśnie to nie jest takie proste. Bo widzisz na początku naszej znajomości trochę namieszałam, a później wszystko spierdoliłam i tego chyba nie da się już odkręcić. No i on ma teraz dziewczynę.
Pokręcił z niedowierzaniem głową.
Mat: Faktycznie patowa sytuacja, ale sama niedawno mi mówiłaś “Spróbuj! Masz coś do stracenia?”.
Chris: To akurat co innego.
Mat: Nie mówię, że masz od razu wykładać wszystkie karty na stół. Tylko żebyś okazała mu swoje zainteresowanie. Nie znam go aż tak dobrze, ale skąd ma wiedzieć że chcesz się z nim spotykać, jeśli nie dasz mu tego do zrozumienia. Zapomnij o tym co było, zacznij wszystko od nowa. Może zacznij od zaprzyjaźnienia się z nim, żeby go wybadać… albo coś w tym stylu.
Chris: Hmmm… w sumie masz rację. Przecież nikt mi nie zabroni się z nim przyjaźnić.
Wolne dni szybko minęły i trzeba było wrócić do pracy. W sklepie nie było zbyt dużego ruchu, więc zabijali czas robiąc porządki – układając płyty, zdejmując świąteczne ozdoby oraz szykując się do przedsylwestrowego szaleństwa. Wielu klientów wpada wtedy na ostatnią chwilę w poszukiwaniu nowych płyt ze skoczną muzyką lub po kable do podłączenia dawno nieużywanego sprzętu. Na razie jednak było spokojnie. Jej myśli ciągle wracały do Gavina, szczególnie nocnej rozmowy i wspólnie spędzonego popołudnia. Po prostu nie mogła przestać o nim myśleć, a do tego rozpamiętywała w kółko to co między nimi zaszło.
Mathew: Christine! Halo! Ziemia!
Chris: C-co?
Mathew: Pytałem do którego kartonu mam spakować bombki.
Chris: Bombki? A tak! Te do małego, reszta do dużego.
Mathew: Ok.
Wziął karton który mu wskazała i zaczął w nim układać zdjęte dekoracje.
Mat: Jak Ci minęły święta?
Chris: W porządku. A Ty co porabiałeś?
Mat: Pojechałem na trochę do rodziny, a resztę czasu spędziłem razem z Katie.
Chris: Katie? To ta, co ją poznałeś podczas premiery?
Mat: Ta sama.
Chris: Więc to coś poważniejszego?
Mat: Mam taką nadzieję.
Chris: No to fajnie, że Wam się układa. Przyprowadź ją koniecznie na imprezę. Chętnie poznam ją bliżej.
Mat: Taki miałem zamiar. A Ty? Masz kogoś na oku?
Chris: Może…
Mat: No to opowiadaj!
Chris: To skomplikowane…
Spojrzała na niego badawczo. Byli na dobrej stopie, więc czemu miałaby z nim nie pogadać? Jest facetem, więc może doradzi coś sensownego. Szczególnie że Kimberly wyjechała i nie było komu się wygadać. Próbowała zacząć rozmowę przez telefon, ale rozgardiasz panujący w rodzinnym domu Kimie nie ułatwiał spokojnej wymiany zdań. Poza tym jeśli chodzi o Kimberly, to doskonale wiedziała jakiej odpowiedzi może się po niej spodziewać.
Chris wzdychając: Ok. Jest taki jeden… Facet.
Mat: Tego akurat się domyśliłem.
Rzuciła mu wymowne spojrzenie.
Chris: Nie przerywaj, ok? Ma dziewczynę. Coś tam nas wcześniej łączyło, ale nie byłam na to gotowa. Ostatnio spędziliśmy trochę czasu, no wiesz… tylko rozmawialiśmy… ale zdałam sobie sprawę, że żałuję… niepotrzebnie go spławiłam.
Mat: Znam go?
Chris: Normalnie wiedziałam, że o to zapytasz! Czy to istotne?
Mat: No. A co? Tajemnica?
Chris wzdychając: Ok, niech Ci będzie. Chodzi o Gavina.
Mathew nie mógł się powstrzymać i wybuchnął śmiechem.
Chris: No co!?
Mat: Ty też!? Nie mogę uwierzyć! Co ten facet ma takiego w sobie, że wszystkie laski do niego lgną niczym muchy do lepu?
Chris: Dzięki, pocieszyłeś mnie. Ja nie widzę w tym nic zabawnego.
Mat: Ale wiesz, że on i Amber…
Chris: Wiem.
Mat: Ok. Skoro Ci się podoba powinnaś dać mu to do zrozumienia.
Chris: No właśnie to nie jest takie proste. Bo widzisz na początku naszej znajomości trochę namieszałam, a później wszystko spierdoliłam i tego chyba nie da się już odkręcić. No i on ma teraz dziewczynę.
Pokręcił z niedowierzaniem głową.
Mat: Faktycznie patowa sytuacja, ale sama niedawno mi mówiłaś “Spróbuj! Masz coś do stracenia?”.
Chris: To akurat co innego.
Mat: Nie mówię, że masz od razu wykładać wszystkie karty na stół. Tylko żebyś okazała mu swoje zainteresowanie. Nie znam go aż tak dobrze, ale skąd ma wiedzieć że chcesz się z nim spotykać, jeśli nie dasz mu tego do zrozumienia. Zapomnij o tym co było, zacznij wszystko od nowa. Może zacznij od zaprzyjaźnienia się z nim, żeby go wybadać… albo coś w tym stylu.
Chris: Hmmm… w sumie masz rację. Przecież nikt mi nie zabroni się z nim przyjaźnić.
Mat: Ale laska!
Chris: Która?
Mat: Ta *wskazał ruchem głowy* co bierze autograf.
Chris: Umów się z nią!
Mat: Nie…
Chris: No idź do niej… zagadaj. Może zaproponuj zniżkę pracowniczą?
Mat: Wtedy poleci na zniżkę, nie na mnie.
Chris: Ale to będzie miły gest i wykażesz swoje zainteresowanie. Zapytasz o jej ulubione zespoły, a potem zaprosisz ją na kawę… albo raczej na piwo. Zanim się obejrzysz będziesz miał jej numer telefonu.
Mat: Wydaje Ci się to takie proste?
Chris: Czemu nie? Spróbuj. Masz coś do stracenia?
Mat: Własną dumę?
Chris: Schowaj ją głęboko i idź się przywitać zanim Ci ucieknie.
Mat: Dobra, idę! Ale mam małą prośbę…
Chris: Tak?
Mat: Miałem wynieść śmieci z magazynku…
Chris: Dobra, zrobię to za Ciebie… ale stawiasz piwo przy najbliższej okazji!
Mat: Całą beczkę, jeśli mi się powiedzie!
Mat: Ale laska!
Chris: Która?
Mat: Ta *wskazał ruchem głowy* co bierze autograf.
Chris: Umów się z nią!
Mat: Nie…
Chris: No idź do niej… zagadaj. Może zaproponuj zniżkę pracowniczą?
Mat: Wtedy poleci na zniżkę, nie na mnie.
Chris: Ale to będzie miły gest i wykażesz swoje zainteresowanie. Zapytasz o jej ulubione zespoły, a potem zaprosisz ją na kawę… albo raczej na piwo. Zanim się obejrzysz będziesz miał jej numer telefonu.
Mat: Wydaje Ci się to takie proste?
Chris: Czemu nie? Spróbuj. Masz coś do stracenia?
Mat: Własną dumę?
Chris: Schowaj ją głęboko i idź się przywitać zanim Ci ucieknie.
Mat: Dobra, idę! Ale mam małą prośbę…
Chris: Tak?
Mat: Miałem wynieść śmieci z magazynku…
Chris: Dobra, zrobię to za Ciebie… ale stawiasz piwo przy najbliższej okazji!
Mat: Całą beczkę, jeśli mi się powiedzie!
Mat: Ale laska!
Chris: Która?
Mat: Ta *wskazał ruchem głowy* co bierze autograf.
Chris: Umów się z nią!
Mat: Nie…
Chris: No idź do niej… zagadaj. Może zaproponuj zniżkę pracowniczą?
Mat: Wtedy poleci na zniżkę, nie na mnie.
Chris: Ale to będzie miły gest i wykażesz swoje zainteresowanie. Zapytasz o jej ulubione zespoły, a potem zaprosisz ją na kawę… albo raczej na piwo. Zanim się obejrzysz będziesz miał jej numer telefonu.
Mat: Wydaje Ci się to takie proste?
Chris: Czemu nie? Spróbuj. Masz coś do stracenia?
Mat: Własną dumę?
Chris: Schowaj ją głęboko i idź się przywitać zanim Ci ucieknie.
Mat: Dobra, idę! Ale mam małą prośbę…
Chris: Tak?
Mat: Miałem wynieść śmieci z magazynku…
Chris: Dobra, zrobię to za Ciebie… ale stawiasz piwo przy najbliższej okazji!
Mat: Całą beczkę, jeśli mi się powiedzie!
Kilka dni później, sobota 9:39.
Phoebe: Wow! Jeszcze nie otworzyliśmy, a już tyle ludzi czeka na zewnątrz.
Amber:
Robią się coraz bardziej znani.
Phoebe: I mają sporo fanek…
Mathew: Chyba też zacznę grać w jakiejś kapeli.
Amber: Niby na czym? Na tamburynie?
Mathew: Na gitarze.
Amber: To swoje brzdąkanie nazywasz graniem?
Mathew: Złośliwa baba z Ciebie.
Amber: Skarbie, ja tylko chcę ustrzec Twoje rzesze fanek przed rozczarowaniem.
Mathew: Nie gadam z Tobą więcej. Christine powiedz jej!
Chris: Robi duże postępy.
Amber: Ciebie to akurat szczerze podziwiam za cierpliwość dla takiego ucznia.
Chris: Ma spory potencjał. Jeszcze trochę i będzie mógł spokojnie grać w jakiejś kapeli.
Mathew: Dzięki Christine! W końcu ktoś, kto mnie docenia.
Puściła do niego oczko.
Amber: Ok, starczy tego dyskutowania. Chłopaki będą lada moment. Phoebe staniesz za kasą. Christine będziesz jej pomagać.Ty Mathew będziesz pilnował porządku, a ja dopilnuję żeby zespołowi niczego nie brakowało. Zapowiada się pracowity dzień.
Kilka dni później, sobota 9:39.
Phoebe: Wow! Jeszcze nie otworzyliśmy, a już tyle ludzi czeka na zewnątrz.
Amber:
Robią się coraz bardziej znani.
Phoebe: I mają sporo fanek…
Mathew: Chyba też zacznę grać w jakiejś kapeli.
Amber: Niby na czym? Na tamburynie?
Mathew: Na gitarze.
Amber: To swoje brzdąkanie nazywasz graniem?
Mathew: Złośliwa baba z Ciebie.
Amber: Skarbie, ja tylko chcę ustrzec Twoje rzesze fanek przed rozczarowaniem.
Mathew: Nie gadam z Tobą więcej. Christine powiedz jej!
Chris: Robi duże postępy.
Amber: Ciebie to akurat szczerze podziwiam za cierpliwość dla takiego ucznia.
Chris: Ma spory potencjał. Jeszcze trochę i będzie mógł spokojnie grać w jakiejś kapeli.
Mathew: Dzięki Christine! W końcu ktoś, kto mnie docenia.
Puściła do niego oczko.
Amber: Ok, starczy tego dyskutowania. Chłopaki będą lada moment. Phoebe staniesz za kasą. Christine będziesz jej pomagać.Ty Mathew będziesz pilnował porządku, a ja dopilnuję żeby zespołowi niczego nie brakowało. Zapowiada się pracowity dzień.
Kilka dni później, sobota 9:39.
Phoebe: Wow! Jeszcze nie otworzyliśmy, a już tyle ludzi czeka na zewnątrz.
Amber:
Robią się coraz bardziej znani.
Phoebe: I mają sporo fanek…
Mathew: Chyba też zacznę grać w jakiejś kapeli.
Amber: Niby na czym? Na tamburynie?
Mathew: Na gitarze.
Amber: To swoje brzdąkanie nazywasz graniem?
Mathew: Złośliwa baba z Ciebie.
Amber: Skarbie, ja tylko chcę ustrzec Twoje rzesze fanek przed rozczarowaniem.
Mathew: Nie gadam z Tobą więcej. Christine powiedz jej!
Chris: Robi duże postępy.
Amber: Ciebie to akurat szczerze podziwiam za cierpliwość dla takiego ucznia.
Chris: Ma spory potencjał. Jeszcze trochę i będzie mógł spokojnie grać w jakiejś kapeli.
Mathew: Dzięki Christine! W końcu ktoś, kto mnie docenia.
Puściła do niego oczko.
Amber: Ok, starczy tego dyskutowania. Chłopaki będą lada moment. Phoebe staniesz za kasą. Christine będziesz jej pomagać.Ty Mathew będziesz pilnował porządku, a ja dopilnuję żeby zespołowi niczego nie brakowało. Zapowiada się pracowity dzień.
Chris: To miejsce jest wolne?
Mathew: Zajmuję tylko jedno.
Usiadła naprzeciwko.
Chris: Słuchaj… nie wiem jak tu się rozliczacie, ale nie miałam zamiaru zabrać Ci klienta, ani…
Mathew: Następnym razem po prostu się nie wtrącaj, ok?
Chris: Jasne. Będę trzymać się z daleka.
Mathew nadąsany: Nie potrzebuję niczyjej pomocy, żeby urobić klienta.
Chris: Wiem… widziałam Ciebie wcześniej w akcji. Jesteś w tym dobry. Ja za to zupełnie się na tym nie znam.
Mathew: Lata praktyki.
Chris: Długo tu pracujesz?
Mathew: Za długo… trzy lata.
Chris: To masz niezły staż.
Siedzieli przez chwilę w milczeniu. Chris sączyła kawę, a Mathew dojadał lunch.
Mathew: Ty za to nieźle grasz na gitarze. Od dawna?
Chris: Można by rzec, że przez połowę mojego życia.
Mathew: To też całkiem niezły staż.
Chris: Zawsze to lubiłam, więc… jakoś samo przyszło.
Mathew: Ja też trochę gram.
Chris: Tak?
Amber podchodząc do stolika: To rzępolenie nazywasz grą?
Mathew: Nikt nie pytał Ciebie o zdanie. A poza tym może tego nie zauważyłaś, ale idzie mi coraz lepiej!
Amber: Jeśli masz na myśli dręczenie nas tymi fałszywymi dźwiękami, to całkowicie się z Tobą zgadzam.
Chris: Zawsze powtarzam, że praktyka czyni mistrza. Jeśli chcesz możemy poćwiczyć razem…
Amber: Koniecznie! Jeszcze trochę i Adam będzie musiał nam przyznać szkodliwy dodatek za słuchanie tego rzępolenia.
Chris: Grasz w pracy?
Mathew: Czasami… w przerwie na lunch. Jesteś pewna, że to nie będzie dla Ciebie problem?
Chris: Jaki problem? Zaczynamy od jutra.

































































