image

Kilka dni później.
Mathew: To jeden z najlepszych modeli jakie mamy. Wiem, że dopiero zaczynasz przygodę z grą na gitarze, ale na sprzęcie nie można oszczędzać. Będzie Ci służyć całe wieki… 
Klientka: Sama nie wiem…
Mathew: Poza tym masz na nią dwa lata gwarancji. Jeśli się coś zepsuje, przynosisz do nas i masz problem z głowy.
Klientka: Myślałam o czymś tańszym na początek.
Mathew: To Twoja pierwsza gitara, więc zawsze radzę, aby brać najlepszy model. 
Chris przysłuchiwała się rozmowie układając płyty, ale postanowiła się wtrącić.
Chris: Mogę? 
Mathew: yyy… jasne.


Previous // Next

Mathew: A któż to taki?
Amber: Christine to Mathew, Mathew to jest Christine. Będzie z nami pracować.
Chris: Cześć.
Mathew: No nareszcie znalazł kogoś do pracy! Już myślałem, ze będę musiał do końca życia pracować na dwie zmiany. 
Chris: Jeszcze nie zostałam zatrudniona…
Mathew: Już my tego dopilnujemy! Mam po dziurki w nosie tyrania od rana do świtu za tą nędzną pensję.
Amber: Wiesz, że w ten sposób jej nie zachęcasz? Poza tym gdybyś notorycznie się nie spóźniał i nie miał manka w kasie, zarabiał byś więcej.
Mathew: Gdyby mi za to nie obcinał, też zarabiałbym więcej…
Amber: Nie słuchaj go Christine, sam jest sobie winien. Chodź pokażę Ci resztę. 
Mathew: Jeśli chcesz mogę ją oprowadzić za Ciebie. 
Amber: Z tego co pamiętam miałeś zająć się dostawą. 
Mathew: Może poczekać. 
Amber: Mam to przekazać Adamowi? 
Mathew: Dobra, już dobra. Coś taka zasadnicza?


Previous // Next

Mathew: A któż to taki?
Amber: Christine to Mathew, Mathew to jest Christine. Będzie z nami pracować.
Chris: Cześć.
Mathew: No nareszcie znalazł kogoś do pracy! Już myślałem, ze będę musiał do końca życia pracować na dwie zmiany. 
Chris: Jeszcze nie zostałam zatrudniona…
Mathew: Już my tego dopilnujemy! Mam po dziurki w nosie tyrania od rana do świtu za tą nędzną pensję.
Amber: Wiesz, że w ten sposób jej nie zachęcasz? Poza tym gdybyś notorycznie się nie spóźniał i nie miał manka w kasie, zarabiał byś więcej.
Mathew: Gdyby mi za to nie obcinał, też zarabiałbym więcej…
Amber: Nie słuchaj go Christine, sam jest sobie winien. Chodź pokażę Ci resztę. 
Mathew: Jeśli chcesz mogę ją oprowadzić za Ciebie. 
Amber: Z tego co pamiętam miałeś zająć się dostawą. 
Mathew: Może poczekać. 
Amber: Mam to przekazać Adamowi? 
Mathew: Dobra, już dobra. Coś taka zasadnicza?


Previous // Next

Mathew: A któż to taki?
Amber: Christine to Mathew, Mathew to jest Christine. Będzie z nami pracować.
Chris: Cześć.
Mathew: No nareszcie znalazł kogoś do pracy! Już myślałem, ze będę musiał do końca życia pracować na dwie zmiany. 
Chris: Jeszcze nie zostałam zatrudniona…
Mathew: Już my tego dopilnujemy! Mam po dziurki w nosie tyrania od rana do świtu za tą nędzną pensję.
Amber: Wiesz, że w ten sposób jej nie zachęcasz? Poza tym gdybyś notorycznie się nie spóźniał i nie miał manka w kasie, zarabiał byś więcej.
Mathew: Gdyby mi za to nie obcinał, też zarabiałbym więcej…
Amber: Nie słuchaj go Christine, sam jest sobie winien. Chodź pokażę Ci resztę. 
Mathew: Jeśli chcesz mogę ją oprowadzić za Ciebie. 
Amber: Z tego co pamiętam miałeś zająć się dostawą. 
Mathew: Może poczekać. 
Amber: Mam to przekazać Adamowi? 
Mathew: Dobra, już dobra. Coś taka zasadnicza?


Previous // Next