
Gavin.

Gavin.

Christine.

Christine.
@ts4got thanks for tagging me 😘
Rules: Post your current mood song and let’s share some good music within our (sims) community!
I tag @simtress @pixeltrashcan @beautiful-enigma88 @rethdis-love @eslanes @simamara @pixelpeopleplayland @pixelsinmyveins @metens @theslyd
@ts4got thanks for tagging me 😘
Rules: Post your current mood song and let’s share some good music within our (sims) community!
I tag @simtress @pixeltrashcan @beautiful-enigma88 @rethdis-love @eslanes @simamara @pixelpeopleplayland @pixelsinmyveins @metens @theslyd
W pokoju słychać było jedynie dobiegający z kuchni odgłos kapiącego kranu oraz cichy oddech śpiącej Jess. Pomimo późnej pory nie potrafił zmrużyć oka. Nawet wyczerpujący seks nie pomógł mu odpłynąć w objęcia Morfeusza. Myślał o Christine. Już wcześniej obiecał sobie, że nie będzie zawracał nią sobie głowy, ale przy ich ostatnim spotkaniu dała mu do myślenia, a dzisiejsza wizyta przypomniała mu o wydarzeniach z zeszłego weekendu. Żałował, że to nie on otworzył drzwi, ale jeszcze bardziej żałował, że w tym samym czasie była u niego Jess. Z drugiej strony na to patrząc, może to lepiej że sprawy tak się potoczyły. Znowu zacząłby sobie robić nadzieje na coś, czego jak sama powiedziała, nie może mu zaoferować. Już nie mówiąc o innych kwestiach o których starał się zapomnieć.
Pomimo swoich rozważań wziął telefon z szafki nocnej i poszedł do salonu. Odkąd skończył kochać się z Jess zastanawiał się czy powinien napisać coś do Christine. Kilka razy układał w głowie treść smsa, ale zanim wystukał go w edytorze, szybko odkładał telefon z powrotem na miejsce. Ponownie chciał go odłożyć na stół, jednak w ostatniej chwili zaczął pisać smsa.
“Hej, otrzymałem Twoją przesyłkę.”
Jego palec zawisł nad opcją ‘wyślij’. Przeczytał jeszcze raz treść wiadomości i dopisał:
“Szkoda, że nie mogłem odebrać jej osobiście.”
Zwięźle, szczerze i nienachalnie. Poszło.
Uznał, że im krótsza będzie wiadomość, tym będzie lepiej. Usłyszał dźwięk przychodzącego smsa, więc szybko odczytał odpowiedź.
“Sorry, że tak bez zapowiedzi. Tylko nie zapomnij odstawić na miejsce.”
Odpisała… sama ta myśl wywołała uśmiech na jego twarzy i to przyjemne ciepłe uczucie w jego brzuchu.
W pokoju słychać było jedynie dobiegający z kuchni odgłos kapiącego kranu oraz cichy oddech śpiącej Jess. Pomimo późnej pory nie potrafił zmrużyć oka. Nawet wyczerpujący seks nie pomógł mu odpłynąć w objęcia Morfeusza. Myślał o Christine. Już wcześniej obiecał sobie, że nie będzie zawracał nią sobie głowy, ale przy ich ostatnim spotkaniu dała mu do myślenia, a dzisiejsza wizyta przypomniała mu o wydarzeniach z zeszłego weekendu. Żałował, że to nie on otworzył drzwi, ale jeszcze bardziej żałował, że w tym samym czasie była u niego Jess. Z drugiej strony na to patrząc, może to lepiej że sprawy tak się potoczyły. Znowu zacząłby sobie robić nadzieje na coś, czego jak sama powiedziała, nie może mu zaoferować. Już nie mówiąc o innych kwestiach o których starał się zapomnieć.
Pomimo swoich rozważań wziął telefon z szafki nocnej i poszedł do salonu. Odkąd skończył kochać się z Jess zastanawiał się czy powinien napisać coś do Christine. Kilka razy układał w głowie treść smsa, ale zanim wystukał go w edytorze, szybko odkładał telefon z powrotem na miejsce. Ponownie chciał go odłożyć na stół, jednak w ostatniej chwili zaczął pisać smsa.
“Hej, otrzymałem Twoją przesyłkę.”
Jego palec zawisł nad opcją ‘wyślij’. Przeczytał jeszcze raz treść wiadomości i dopisał:
“Szkoda, że nie mogłem odebrać jej osobiście.”
Zwięźle, szczerze i nienachalnie. Poszło.
Uznał, że im krótsza będzie wiadomość, tym będzie lepiej. Usłyszał dźwięk przychodzącego smsa, więc szybko odczytał odpowiedź.
“Sorry, że tak bez zapowiedzi. Tylko nie zapomnij odstawić na miejsce.”
Odpisała… sama ta myśl wywołała uśmiech na jego twarzy i to przyjemne ciepłe uczucie w jego brzuchu.
W pokoju słychać było jedynie dobiegający z kuchni odgłos kapiącego kranu oraz cichy oddech śpiącej Jess. Pomimo późnej pory nie potrafił zmrużyć oka. Nawet wyczerpujący seks nie pomógł mu odpłynąć w objęcia Morfeusza. Myślał o Christine. Już wcześniej obiecał sobie, że nie będzie zawracał nią sobie głowy, ale przy ich ostatnim spotkaniu dała mu do myślenia, a dzisiejsza wizyta przypomniała mu o wydarzeniach z zeszłego weekendu. Żałował, że to nie on otworzył drzwi, ale jeszcze bardziej żałował, że w tym samym czasie była u niego Jess. Z drugiej strony na to patrząc, może to lepiej że sprawy tak się potoczyły. Znowu zacząłby sobie robić nadzieje na coś, czego jak sama powiedziała, nie może mu zaoferować. Już nie mówiąc o innych kwestiach o których starał się zapomnieć.
Pomimo swoich rozważań wziął telefon z szafki nocnej i poszedł do salonu. Odkąd skończył kochać się z Jess zastanawiał się czy powinien napisać coś do Christine. Kilka razy układał w głowie treść smsa, ale zanim wystukał go w edytorze, szybko odkładał telefon z powrotem na miejsce. Ponownie chciał go odłożyć na stół, jednak w ostatniej chwili zaczął pisać smsa.
“Hej, otrzymałem Twoją przesyłkę.”
Jego palec zawisł nad opcją ‘wyślij’. Przeczytał jeszcze raz treść wiadomości i dopisał:
“Szkoda, że nie mogłem odebrać jej osobiście.”
Zwięźle, szczerze i nienachalnie. Poszło.
Uznał, że im krótsza będzie wiadomość, tym będzie lepiej. Usłyszał dźwięk przychodzącego smsa, więc szybko odczytał odpowiedź.
“Sorry, że tak bez zapowiedzi. Tylko nie zapomnij odstawić na miejsce.”
Odpisała… sama ta myśl wywołała uśmiech na jego twarzy i to przyjemne ciepłe uczucie w jego brzuchu.