Siedział na kanapie popijając zimne piwo. Jess trajkotała w najlepsze z Kimberly, nie zwracając na niego uwagi. Słuchał ich jednym uchem, aby w porę wtrącić jakieś słowo czy przytaknąć, udając zainteresowanie tematem. Tak naprawdę miał głęboko w dupie czy kolor beżowy dalej będzie modny albo z kim przespała się jakaś celebrytka. Z nudów rozglądał się po salonie w poszukiwaniu jakiejś znajomej twarzy. Kątem oka dostrzegł coś interesującego, coś czerwonego co wydało się bardzo znajome. Spojrzał w tamtym kierunku. Stała odwrócona do niego tyłem, ale od razu ją rozpoznał. Miała zamknięte oczy, więc mógł na nią patrzeć do woli. Tańczyła nieśpiesznie, całkowicie lekceważąc szybki rytm lecącego kawałka, jakby w jej głowie grała zupełnie inna muzyka. Kusząco wyginała swoje ciało, poruszając delikatnie biodrami. Patrzył jak zahipnotyzowany nie mogąc oderwać wzroku. Gdyby tylko mógł podejść… objąć od tyłu, położyć dłonie na jej falujących biodrach, poczuć jej pośladki ocierające się o jego fiuta, przesunąć ręce na jej piersi, powąchać jej włosy, szepnąć coś do ucha i wejść po same jaja… aż stwardniał na samą myśl. Cholera! Jeszcze żadna laska tak na niego nie działała. Christine poruszyła w nim jakąś dziwną strunę, na której nikt do tej pory nie potrafił zagrać. Wywoływała w nim tyle emocji, że sam nie potrafił się w tym wszystkim połapać. Czuł się przy niej kompletnie zdezorientowany i nie wiedział co ma powiedzieć albo co może jeszcze zrobić, żeby… no właśnie żeby co? Być z nią? Czy to w ogóle było możliwe? Dała mu jasno do zrozumienia, że nie. Mimo wszystko chciał jeszcze chociaż raz spojrzeć w te błękitne oczy, zobaczyć jak się do niego uśmiecha, usłyszeć jej głos, najzwyczajniej w świecie być bliżej. Chciał po prostu Christine…


Previous // Next

W Studio powoli zaczęła zbierać się niezła ekipa. Nie rozpoznawała większości twarzy, ale nie miało to najmniejszego znaczenia. Ktoś inny zaprzątał jej myśli. Przyjdzie? Nie przyjdzie? Ta niepewność nie dawała jej spokoju. Miała nadzieję go zobaczyć. Hiro i Sean już tu byli, więc też powinien niedługo się pojawić. Kolejny raz obciągnęła sukienkę, która lubiła podwijać się na biodrach. Czuła się jakby nie miała nic na sobie i ciągle miała wrażenie, że za chwilę cienkie ramiączka zsuną się z ramion, a zaraz za nimi cała sukienka. Albo co gorsze w najmniej odpowiednim momencie wyskoczy jej cycek. Jak Kimberly mogła w tym chodzić i czuć się tak swobodnie? Christine w ogóle nie czuła się komfortowo, a do tego nie mogła opanować swoich emocji. Próbowała zagłuszyć je kolejnym łykiem piwa, jednak zbyt łapczywie przechyliła puszkę i cienka strużka pociekła jej po brodzie. Jakby tego było mało zachłysnęła się. Próbowała odkaszlnąć przy okazji wycierając twarz wierzchem dłoni. Rzuciła kolejne nerwowe spojrzenie w kierunku drzwi. Właśnie wtedy go zobaczyła. Uśmiechał się… do Jess, która przykleiła się do jego boku.


Previous // Next

W Studio powoli zaczęła zbierać się niezła ekipa. Nie rozpoznawała większości twarzy, ale nie miało to najmniejszego znaczenia. Ktoś inny zaprzątał jej myśli. Przyjdzie? Nie przyjdzie? Ta niepewność nie dawała jej spokoju. Miała nadzieję go zobaczyć. Hiro i Sean już tu byli, więc też powinien niedługo się pojawić. Kolejny raz obciągnęła sukienkę, która lubiła podwijać się na biodrach. Czuła się jakby nie miała nic na sobie i ciągle miała wrażenie, że za chwilę cienkie ramiączka zsuną się z ramion, a zaraz za nimi cała sukienka. Albo co gorsze w najmniej odpowiednim momencie wyskoczy jej cycek. Jak Kimberly mogła w tym chodzić i czuć się tak swobodnie? Christine w ogóle nie czuła się komfortowo, a do tego nie mogła opanować swoich emocji. Próbowała zagłuszyć je kolejnym łykiem piwa, jednak zbyt łapczywie przechyliła puszkę i cienka strużka pociekła jej po brodzie. Jakby tego było mało zachłysnęła się. Próbowała odkaszlnąć przy okazji wycierając twarz wierzchem dłoni. Rzuciła kolejne nerwowe spojrzenie w kierunku drzwi. Właśnie wtedy go zobaczyła. Uśmiechał się… do Jess, która przykleiła się do jego boku.


Previous // Next

W Studio powoli zaczęła zbierać się niezła ekipa. Nie rozpoznawała większości twarzy, ale nie miało to najmniejszego znaczenia. Ktoś inny zaprzątał jej myśli. Przyjdzie? Nie przyjdzie? Ta niepewność nie dawała jej spokoju. Miała nadzieję go zobaczyć. Hiro i Sean już tu byli, więc też powinien niedługo się pojawić. Kolejny raz obciągnęła sukienkę, która lubiła podwijać się na biodrach. Czuła się jakby nie miała nic na sobie i ciągle miała wrażenie, że za chwilę cienkie ramiączka zsuną się z ramion, a zaraz za nimi cała sukienka. Albo co gorsze w najmniej odpowiednim momencie wyskoczy jej cycek. Jak Kimberly mogła w tym chodzić i czuć się tak swobodnie? Christine w ogóle nie czuła się komfortowo, a do tego nie mogła opanować swoich emocji. Próbowała zagłuszyć je kolejnym łykiem piwa, jednak zbyt łapczywie przechyliła puszkę i cienka strużka pociekła jej po brodzie. Jakby tego było mało zachłysnęła się. Próbowała odkaszlnąć przy okazji wycierając twarz wierzchem dłoni. Rzuciła kolejne nerwowe spojrzenie w kierunku drzwi. Właśnie wtedy go zobaczyła. Uśmiechał się… do Jess, która przykleiła się do jego boku.


Previous // Next

Kimberly siedziała przy toaletce i nakładała kolejną warstwę maskary. Jak większość kobiet otwierała przy tym usta, robiąc wielkie “O”. Chris przyglądała się jej zabiegom od dłuższego czasu. 
Chris: Kimie… zaprosiłam ludzi z pracy na naszą imprezę. Nie masz nic przeciwko?
Kim: Skąd! To nawet lepiej! Będzie super impreza.
Chris: W porównaniu do poprzedniej każda będzie lepsza. A Ty kogo zaprosiłaś?
Kim: Tych co zawsze…
Chris: To znaczy?
Kim odłożyła tusz i zaczęła krytycznie przyglądać się swojemu odbiciu w lustrze, robiąc przy tym dziwne miny. Chyba jej coś nie odpowiadało, bo wzięła patyczek higieniczny i zaczęła nim poprawiać dolną linie rzęs.
Kim: Och no wiesz… Dziewczyny z pracy, kilka osób z kursu kulinarnego, Seana i jego znajomych.
Na dźwięk ostatniego słowa Chris ucieszyła się w duchu.
Chris: Znajomych?
Kim: Będziesz tak mnie wypytywać bez końca czy zapytasz wprost?
Chris zaśmiała się nerwowo. 
Chris: Nie wiem co masz na myśli…
Kim: Przestań w końcu wiercić się w tym fotelu i ściemniać. Powiedział że przyjdzie.
Chris: Nie miałam nikogo konkretnego na myśli.
Kim: Kogo próbujesz oszukać? Przecież wiem, że chodziło Ci o Gavina. Będzie… prawdopodobnie razem z Jess.
Chris: Słuchaj… a miałabyś pożyczyć jakąś sukienkę?
Kim: Oczywiście że mam! Nawet coś idealnego na tę okazję! Cieszę się że zapytałaś… Tylko gdzie ja ją wsadziłam.
Zerwała się na równe nogi i zaczęła przeglądać swoje rzeczy wiszące na stelażu. Mamrotała przy okazji coś tam pod nosem
Kim: O Jest!
Wyciągnęła wieszak i zaprezentowała to co na nim wisiało. Chris spojrzała z powątpiewaniem.
Chris: Jak na sukienkę… to ma mało materiału.
Kim: I o to własnie chodzi! To moja szczęśliwa kiecka. Jeśli chcesz go odbić, to tylko ona Ci w tym pomoże.
Chris: Odbić? Nie, ja tylko…
Kim: Dobra, dobra! Przestań w końcu ściemniać. Chcesz zrobić na nim wrażenie, tak? To wbijaj się w tę kieckę. Sukces masz gwarantowany.
Chris: A nie masz czegoś… Mniej kusego?
Kim: Zakładaj i nie dyskutuj. Zaufaj mi chociaż w tej jednej kwestii, dobrze? Co jak co, ale na tym znam się doskonale. Przymierzysz teraz?
Chris: Ok… W sumie sama się o to prosiłam.


Previous // Next

Kimberly siedziała przy toaletce i nakładała kolejną warstwę maskary. Jak większość kobiet otwierała przy tym usta, robiąc wielkie “O”. Chris przyglądała się jej zabiegom od dłuższego czasu. 
Chris: Kimie… zaprosiłam ludzi z pracy na naszą imprezę. Nie masz nic przeciwko?
Kim: Skąd! To nawet lepiej! Będzie super impreza.
Chris: W porównaniu do poprzedniej każda będzie lepsza. A Ty kogo zaprosiłaś?
Kim: Tych co zawsze…
Chris: To znaczy?
Kim odłożyła tusz i zaczęła krytycznie przyglądać się swojemu odbiciu w lustrze, robiąc przy tym dziwne miny. Chyba jej coś nie odpowiadało, bo wzięła patyczek higieniczny i zaczęła nim poprawiać dolną linie rzęs.
Kim: Och no wiesz… Dziewczyny z pracy, kilka osób z kursu kulinarnego, Seana i jego znajomych.
Na dźwięk ostatniego słowa Chris ucieszyła się w duchu.
Chris: Znajomych?
Kim: Będziesz tak mnie wypytywać bez końca czy zapytasz wprost?
Chris zaśmiała się nerwowo. 
Chris: Nie wiem co masz na myśli…
Kim: Przestań w końcu wiercić się w tym fotelu i ściemniać. Powiedział że przyjdzie.
Chris: Nie miałam nikogo konkretnego na myśli.
Kim: Kogo próbujesz oszukać? Przecież wiem, że chodziło Ci o Gavina. Będzie… prawdopodobnie razem z Jess.
Chris: Słuchaj… a miałabyś pożyczyć jakąś sukienkę?
Kim: Oczywiście że mam! Nawet coś idealnego na tę okazję! Cieszę się że zapytałaś… Tylko gdzie ja ją wsadziłam.
Zerwała się na równe nogi i zaczęła przeglądać swoje rzeczy wiszące na stelażu. Mamrotała przy okazji coś tam pod nosem
Kim: O Jest!
Wyciągnęła wieszak i zaprezentowała to co na nim wisiało. Chris spojrzała z powątpiewaniem.
Chris: Jak na sukienkę… to ma mało materiału.
Kim: I o to własnie chodzi! To moja szczęśliwa kiecka. Jeśli chcesz go odbić, to tylko ona Ci w tym pomoże.
Chris: Odbić? Nie, ja tylko…
Kim: Dobra, dobra! Przestań w końcu ściemniać. Chcesz zrobić na nim wrażenie, tak? To wbijaj się w tę kieckę. Sukces masz gwarantowany.
Chris: A nie masz czegoś… Mniej kusego?
Kim: Zakładaj i nie dyskutuj. Zaufaj mi chociaż w tej jednej kwestii, dobrze? Co jak co, ale na tym znam się doskonale. Przymierzysz teraz?
Chris: Ok… W sumie sama się o to prosiłam.


Previous // Next

Kimberly siedziała przy toaletce i nakładała kolejną warstwę maskary. Jak większość kobiet otwierała przy tym usta, robiąc wielkie “O”. Chris przyglądała się jej zabiegom od dłuższego czasu. 
Chris: Kimie… zaprosiłam ludzi z pracy na naszą imprezę. Nie masz nic przeciwko?
Kim: Skąd! To nawet lepiej! Będzie super impreza.
Chris: W porównaniu do poprzedniej każda będzie lepsza. A Ty kogo zaprosiłaś?
Kim: Tych co zawsze…
Chris: To znaczy?
Kim odłożyła tusz i zaczęła krytycznie przyglądać się swojemu odbiciu w lustrze, robiąc przy tym dziwne miny. Chyba jej coś nie odpowiadało, bo wzięła patyczek higieniczny i zaczęła nim poprawiać dolną linie rzęs.
Kim: Och no wiesz… Dziewczyny z pracy, kilka osób z kursu kulinarnego, Seana i jego znajomych.
Na dźwięk ostatniego słowa Chris ucieszyła się w duchu.
Chris: Znajomych?
Kim: Będziesz tak mnie wypytywać bez końca czy zapytasz wprost?
Chris zaśmiała się nerwowo. 
Chris: Nie wiem co masz na myśli…
Kim: Przestań w końcu wiercić się w tym fotelu i ściemniać. Powiedział że przyjdzie.
Chris: Nie miałam nikogo konkretnego na myśli.
Kim: Kogo próbujesz oszukać? Przecież wiem, że chodziło Ci o Gavina. Będzie… prawdopodobnie razem z Jess.
Chris: Słuchaj… a miałabyś pożyczyć jakąś sukienkę?
Kim: Oczywiście że mam! Nawet coś idealnego na tę okazję! Cieszę się że zapytałaś… Tylko gdzie ja ją wsadziłam.
Zerwała się na równe nogi i zaczęła przeglądać swoje rzeczy wiszące na stelażu. Mamrotała przy okazji coś tam pod nosem
Kim: O Jest!
Wyciągnęła wieszak i zaprezentowała to co na nim wisiało. Chris spojrzała z powątpiewaniem.
Chris: Jak na sukienkę… to ma mało materiału.
Kim: I o to własnie chodzi! To moja szczęśliwa kiecka. Jeśli chcesz go odbić, to tylko ona Ci w tym pomoże.
Chris: Odbić? Nie, ja tylko…
Kim: Dobra, dobra! Przestań w końcu ściemniać. Chcesz zrobić na nim wrażenie, tak? To wbijaj się w tę kieckę. Sukces masz gwarantowany.
Chris: A nie masz czegoś… Mniej kusego?
Kim: Zakładaj i nie dyskutuj. Zaufaj mi chociaż w tej jednej kwestii, dobrze? Co jak co, ale na tym znam się doskonale. Przymierzysz teraz?
Chris: Ok… W sumie sama się o to prosiłam.


Previous // Next