Przez chwilę szli w milczeniu, dopóki nie odezwała się Christine.
Chris: Między mną a Hiro nic nie było… my tylko…
Gavin: Wiem… powiedział mi.
Usłyszał ciężkie westchnienie.
Chris: To dobrze. To znaczy… ja…
Przystanęła na chwilę i została w tyle, więc odwrócił się.
Uśmiechnęła się półgębkiem.
Chris: To cała ja. Zawsze muszę wszystko spieprzyć. Taka jest prawda. Sądziłam, że… że…
Jej głos zaczął się łamać.
Gavin: Wszystko w porządku?
Chris: Nie… nic nie jest w porządku. Ja… sądziłam że mnie… nienawidzisz… że już nigdy… nigdy… się nie odezwiesz.. że… że… już nigdy…
Ukryła twarz w dłoniach i westchnęła głęboko. Miała kolejny atak? Nie… płakała. Przez niego?
Przez chwilę szli w milczeniu, dopóki nie odezwała się Christine.
Chris: Między mną a Hiro nic nie było… my tylko…
Gavin: Wiem… powiedział mi.
Usłyszał ciężkie westchnienie.
Chris: To dobrze. To znaczy… ja…
Przystanęła na chwilę i została w tyle, więc odwrócił się.
Uśmiechnęła się półgębkiem.
Chris: To cała ja. Zawsze muszę wszystko spieprzyć. Taka jest prawda. Sądziłam, że… że…
Jej głos zaczął się łamać.
Gavin: Wszystko w porządku?
Chris: Nie… nic nie jest w porządku. Ja… sądziłam że mnie… nienawidzisz… że już nigdy… nigdy… się nie odezwiesz.. że… że… już nigdy…
Ukryła twarz w dłoniach i westchnęła głęboko. Miała kolejny atak? Nie… płakała. Przez niego?
Jego widok totalnie ją zaskoczył. Nie wiedziała co powiedzieć, więc stała jak wmurowana. Miał poważny wyraz twarzy, który nie wróżył nic dobrego. Oprzytomniała dopiero kiedy się odezwał.
Gavin: Hej…
Chris: Hej… jeśli przyszedłeś do Amber to wyszła dzisiaj wcześniej.
Gavin: Nie przyszedłem do Amber.
Chris: Nie? No to Adama też już nie ma.
Gavin: Chciałem zobaczyć się z Tobą.
Chris: Ze mną?
Gavin: Tak. Coś w tym dziwnego?
Chris: Nie, tylko…
Gavin: Masz czas? Możemy gdzieś… pójść?
Chris: C-co?
Gavin: Na piwo, kawę, lody… gdzie tylko chcesz.
Chris: Eee…. zaskoczyłeś mnie.
Gavin: Ok, przepraszam. Rozumiem, że jesteś zajęta.
Chris: Nie! Tylko mam pustkę w głowie. Nie wiem gdzie chcę iść.
Gavin: Ok… To może po prostu… pójdziemy.
Chris: Ok.
Wow. Cała rozmowa wyszła trochę niezręcznie i żenująco. W jego głowie brzmiało to zupełnie inaczej. Szedł tutaj na pewniaka, a teraz nie wiedział co w sumie miał powiedzieć i co chciał zrobić. Hiro miał rację. Nie wiedział jak się przy niej zachować. Onieśmielała go i miał obawy, że powie albo zrobi coś niewłaściwego, co znowu ją odtrąci.
Jego widok totalnie ją zaskoczył. Nie wiedziała co powiedzieć, więc stała jak wmurowana. Miał poważny wyraz twarzy, który nie wróżył nic dobrego. Oprzytomniała dopiero kiedy się odezwał.
Gavin: Hej…
Chris: Hej… jeśli przyszedłeś do Amber to wyszła dzisiaj wcześniej.
Gavin: Nie przyszedłem do Amber.
Chris: Nie? No to Adama też już nie ma.
Gavin: Chciałem zobaczyć się z Tobą.
Chris: Ze mną?
Gavin: Tak. Coś w tym dziwnego?
Chris: Nie, tylko…
Gavin: Masz czas? Możemy gdzieś… pójść?
Chris: C-co?
Gavin: Na piwo, kawę, lody… gdzie tylko chcesz.
Chris: Eee…. zaskoczyłeś mnie.
Gavin: Ok, przepraszam. Rozumiem, że jesteś zajęta.
Chris: Nie! Tylko mam pustkę w głowie. Nie wiem gdzie chcę iść.
Gavin: Ok… To może po prostu… pójdziemy.
Chris: Ok.
Wow. Cała rozmowa wyszła trochę niezręcznie i żenująco. W jego głowie brzmiało to zupełnie inaczej. Szedł tutaj na pewniaka, a teraz nie wiedział co w sumie miał powiedzieć i co chciał zrobić. Hiro miał rację. Nie wiedział jak się przy niej zachować. Onieśmielała go i miał obawy, że powie albo zrobi coś niewłaściwego, co znowu ją odtrąci.
Jego widok totalnie ją zaskoczył. Nie wiedziała co powiedzieć, więc stała jak wmurowana. Miał poważny wyraz twarzy, który nie wróżył nic dobrego. Oprzytomniała dopiero kiedy się odezwał.
Gavin: Hej…
Chris: Hej… jeśli przyszedłeś do Amber to wyszła dzisiaj wcześniej.
Gavin: Nie przyszedłem do Amber.
Chris: Nie? No to Adama też już nie ma.
Gavin: Chciałem zobaczyć się z Tobą.
Chris: Ze mną?
Gavin: Tak. Coś w tym dziwnego?
Chris: Nie, tylko…
Gavin: Masz czas? Możemy gdzieś… pójść?
Chris: C-co?
Gavin: Na piwo, kawę, lody… gdzie tylko chcesz.
Chris: Eee…. zaskoczyłeś mnie.
Gavin: Ok, przepraszam. Rozumiem, że jesteś zajęta.
Chris: Nie! Tylko mam pustkę w głowie. Nie wiem gdzie chcę iść.
Gavin: Ok… To może po prostu… pójdziemy.
Chris: Ok.
Wow. Cała rozmowa wyszła trochę niezręcznie i żenująco. W jego głowie brzmiało to zupełnie inaczej. Szedł tutaj na pewniaka, a teraz nie wiedział co w sumie miał powiedzieć i co chciał zrobić. Hiro miał rację. Nie wiedział jak się przy niej zachować. Onieśmielała go i miał obawy, że powie albo zrobi coś niewłaściwego, co znowu ją odtrąci.
Chris: I jak? Dobrze tu wygląda? Rzuca się w oczy?
Przypinała właśnie informację o koncercie na tablicy ogłoszeniowej, ale wolała się upewnić że jest widoczna. Jednym z jej najgorszych lęków był występ przed pustą widownią… zaraz po śpiewaniu nago przed pełną salą.
Matt: Może być.
Phoebe: Trzeba było przyczepić na drzwiach. Wtedy każdy kto wchodzi widziałby plakat.
Chris: Myślałam o tym, ale wolę nie narażać się Adamowi. Jego poczucie estetyki czasami mnie przeraża.
Matt: Taaa… Wszystko pod linijkę.
Chris: A właśnie! Mam nadzieję, że Ty i Katie będziecie?
Matt: No pewnie! Za nic nie przegapiłbym występu mojej mentorki.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
Chris: A Ty Phoebe?
Phoebe: Za stara już jestem na takie imprezy.
Matt: No daj spokój! Nasza Christine będzie występować! Możesz sobie odpuścić jeden wieczór ze swoimi kotami!
Phoebe: No nie wiem… W piątkowe wieczory marzę tylko o długiej kąpieli, lampce wina i dobrej książce… albo dobrym serialu. Na samą myśl o sali pełnej rozwrzeszczanych, podpitych oraz skaczących ludzi odczuwam dyskomfort.
Chris: Mam zarezerwowaną miejscówkę, więc będziesz bezpiecznie siedzieć wśród moich znajomych. Ale jeśli nie masz ochoty, to zrozumiem…
Phoebe: Nic nie obiecuję, ale zastanowię się i dam Ci znać.
Chris: Ok. Będzie mi jednak miło jeśli zechcesz przyjść.
Matt: Przyjdzie, przyjdzie już ja tego dopilnuję.
Phoebe: Dobra dobra… *zbyła go lekceważącym machnięciem ręki* Lepiej zabierzmy się za zamknięcie tego przybytku, bo za nadgodziny nikt nam nie zapłaci.
Chris: I jak? Dobrze tu wygląda? Rzuca się w oczy?
Przypinała właśnie informację o koncercie na tablicy ogłoszeniowej, ale wolała się upewnić że jest widoczna. Jednym z jej najgorszych lęków był występ przed pustą widownią… zaraz po śpiewaniu nago przed pełną salą.
Matt: Może być.
Phoebe: Trzeba było przyczepić na drzwiach. Wtedy każdy kto wchodzi widziałby plakat.
Chris: Myślałam o tym, ale wolę nie narażać się Adamowi. Jego poczucie estetyki czasami mnie przeraża.
Matt: Taaa… Wszystko pod linijkę.
Chris: A właśnie! Mam nadzieję, że Ty i Katie będziecie?
Matt: No pewnie! Za nic nie przegapiłbym występu mojej mentorki.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
Chris: A Ty Phoebe?
Phoebe: Za stara już jestem na takie imprezy.
Matt: No daj spokój! Nasza Christine będzie występować! Możesz sobie odpuścić jeden wieczór ze swoimi kotami!
Phoebe: No nie wiem… W piątkowe wieczory marzę tylko o długiej kąpieli, lampce wina i dobrej książce… albo dobrym serialu. Na samą myśl o sali pełnej rozwrzeszczanych, podpitych oraz skaczących ludzi odczuwam dyskomfort.
Chris: Mam zarezerwowaną miejscówkę, więc będziesz bezpiecznie siedzieć wśród moich znajomych. Ale jeśli nie masz ochoty, to zrozumiem…
Phoebe: Nic nie obiecuję, ale zastanowię się i dam Ci znać.
Chris: Ok. Będzie mi jednak miło jeśli zechcesz przyjść.
Matt: Przyjdzie, przyjdzie już ja tego dopilnuję.
Phoebe: Dobra dobra… *zbyła go lekceważącym machnięciem ręki* Lepiej zabierzmy się za zamknięcie tego przybytku, bo za nadgodziny nikt nam nie zapłaci.
Chris: I jak? Dobrze tu wygląda? Rzuca się w oczy?
Przypinała właśnie informację o koncercie na tablicy ogłoszeniowej, ale wolała się upewnić że jest widoczna. Jednym z jej najgorszych lęków był występ przed pustą widownią… zaraz po śpiewaniu nago przed pełną salą.
Matt: Może być.
Phoebe: Trzeba było przyczepić na drzwiach. Wtedy każdy kto wchodzi widziałby plakat.
Chris: Myślałam o tym, ale wolę nie narażać się Adamowi. Jego poczucie estetyki czasami mnie przeraża.
Matt: Taaa… Wszystko pod linijkę.
Chris: A właśnie! Mam nadzieję, że Ty i Katie będziecie?
Matt: No pewnie! Za nic nie przegapiłbym występu mojej mentorki.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
Chris: A Ty Phoebe?
Phoebe: Za stara już jestem na takie imprezy.
Matt: No daj spokój! Nasza Christine będzie występować! Możesz sobie odpuścić jeden wieczór ze swoimi kotami!
Phoebe: No nie wiem… W piątkowe wieczory marzę tylko o długiej kąpieli, lampce wina i dobrej książce… albo dobrym serialu. Na samą myśl o sali pełnej rozwrzeszczanych, podpitych oraz skaczących ludzi odczuwam dyskomfort.
Chris: Mam zarezerwowaną miejscówkę, więc będziesz bezpiecznie siedzieć wśród moich znajomych. Ale jeśli nie masz ochoty, to zrozumiem…
Phoebe: Nic nie obiecuję, ale zastanowię się i dam Ci znać.
Chris: Ok. Będzie mi jednak miło jeśli zechcesz przyjść.
Matt: Przyjdzie, przyjdzie już ja tego dopilnuję.
Phoebe: Dobra dobra… *zbyła go lekceważącym machnięciem ręki* Lepiej zabierzmy się za zamknięcie tego przybytku, bo za nadgodziny nikt nam nie zapłaci.





























































