Byli tak zajęci sobą, że nie usłyszeli zbliżających się kroków. Kimberly wróciła dopiero do domu i była tak podekscytowana rewelacjami, które usłyszała od Seana, że ledwo powstrzymała się przed wbiegnięciem na górę. Gdyby mogła przeskakiwałaby po dwa schodki, żeby tylko szybciej dostać się do sypialni Christine, ale przez te głupie ażurowe schody musiała uważać na każdy swój krok. Uroki chodzenia w szpilkach.
Kim: Chrisie! MuszÄ™ Ci coÅ› szybko…
PrzerwaÅ‚a w poÅ‚owie zdania, bo to co zobaczyÅ‚a przeszÅ‚o jej najÅ›mielsze oczekiwania.Â
Kim: No nareszcie!Â
Krzyknęła z jeszcze wiÄ™kszym entuzjazmem.Â
Kim: Nie przeszkadzajcie sobie! A jak już skoÅ„czycie przyjdźcie na Å›niadanie.Â
Odwróciła się i nucąc pod nosem starała się ponownie pokonać te przeklęte schody.
Spojrzeli na siebie i parsknÄ™li Å›miechem.Â
Gavin: Musimy poważnie pomyÅ›leć o zamontowaniu drzwi… najlepiej z zamkiem.
Chris: Czyli zamierzasz tu bywać częściej?
Gavin: Teraz już tak Å‚atwo siÄ™ mnie nie pozbÄ™dziesz.Â
Chris: Nie mam zamiaru…
Byli tak zajęci sobą, że nie usłyszeli zbliżających się kroków. Kimberly wróciła dopiero do domu i była tak podekscytowana rewelacjami, które usłyszała od Seana, że ledwo powstrzymała się przed wbiegnięciem na górę. Gdyby mogła przeskakiwałaby po dwa schodki, żeby tylko szybciej dostać się do sypialni Christine, ale przez te głupie ażurowe schody musiała uważać na każdy swój krok. Uroki chodzenia w szpilkach.
Kim: Chrisie! MuszÄ™ Ci coÅ› szybko…
PrzerwaÅ‚a w poÅ‚owie zdania, bo to co zobaczyÅ‚a przeszÅ‚o jej najÅ›mielsze oczekiwania.Â
Kim: No nareszcie!Â
Krzyknęła z jeszcze wiÄ™kszym entuzjazmem.Â
Kim: Nie przeszkadzajcie sobie! A jak już skoÅ„czycie przyjdźcie na Å›niadanie.Â
Odwróciła się i nucąc pod nosem starała się ponownie pokonać te przeklęte schody.
Spojrzeli na siebie i parsknÄ™li Å›miechem.Â
Gavin: Musimy poważnie pomyÅ›leć o zamontowaniu drzwi… najlepiej z zamkiem.
Chris: Czyli zamierzasz tu bywać częściej?
Gavin: Teraz już tak Å‚atwo siÄ™ mnie nie pozbÄ™dziesz.Â
Chris: Nie mam zamiaru…
Byli tak zajęci sobą, że nie usłyszeli zbliżających się kroków. Kimberly wróciła dopiero do domu i była tak podekscytowana rewelacjami, które usłyszała od Seana, że ledwo powstrzymała się przed wbiegnięciem na górę. Gdyby mogła przeskakiwałaby po dwa schodki, żeby tylko szybciej dostać się do sypialni Christine, ale przez te głupie ażurowe schody musiała uważać na każdy swój krok. Uroki chodzenia w szpilkach.
Kim: Chrisie! MuszÄ™ Ci coÅ› szybko…
PrzerwaÅ‚a w poÅ‚owie zdania, bo to co zobaczyÅ‚a przeszÅ‚o jej najÅ›mielsze oczekiwania.Â
Kim: No nareszcie!Â
Krzyknęła z jeszcze wiÄ™kszym entuzjazmem.Â
Kim: Nie przeszkadzajcie sobie! A jak już skoÅ„czycie przyjdźcie na Å›niadanie.Â
Odwróciła się i nucąc pod nosem starała się ponownie pokonać te przeklęte schody.
Spojrzeli na siebie i parsknÄ™li Å›miechem.Â
Gavin: Musimy poważnie pomyÅ›leć o zamontowaniu drzwi… najlepiej z zamkiem.
Chris: Czyli zamierzasz tu bywać częściej?
Gavin: Teraz już tak Å‚atwo siÄ™ mnie nie pozbÄ™dziesz.Â
Chris: Nie mam zamiaru…
Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da siÄ™ jakoÅ› zmienić tej decyzji… Na przykÅ‚ad jakbym zrobiÅ‚ tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak?Â
Teraz pocaÅ‚owaÅ‚ jÄ… namiÄ™tnie w usta, tak że znowu nabraÅ‚a ochoty. Co prawda wczeÅ›niej sÄ…dziÅ‚a że jÄ… niemal wykoÅ„czyÅ‚, ale chyba już wróciÅ‚a do formy.Â
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteÅ› blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy siÄ™…
Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da siÄ™ jakoÅ› zmienić tej decyzji… Na przykÅ‚ad jakbym zrobiÅ‚ tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak?Â
Teraz pocaÅ‚owaÅ‚ jÄ… namiÄ™tnie w usta, tak że znowu nabraÅ‚a ochoty. Co prawda wczeÅ›niej sÄ…dziÅ‚a że jÄ… niemal wykoÅ„czyÅ‚, ale chyba już wróciÅ‚a do formy.Â
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteÅ› blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy siÄ™…
Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da siÄ™ jakoÅ› zmienić tej decyzji… Na przykÅ‚ad jakbym zrobiÅ‚ tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak?Â
Teraz pocaÅ‚owaÅ‚ jÄ… namiÄ™tnie w usta, tak że znowu nabraÅ‚a ochoty. Co prawda wczeÅ›niej sÄ…dziÅ‚a że jÄ… niemal wykoÅ„czyÅ‚, ale chyba już wróciÅ‚a do formy.Â
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteÅ› blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy siÄ™…
Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: ZostaÅ„… ze mnÄ….
Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: ZostaÅ„… ze mnÄ….
Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: ZostaÅ„… ze mnÄ….





























































