Busy morning.
PSA I have so much fun playing Adwoa’s save recently. I really luv her ♥
Busy morning.
PSA I have so much fun playing Adwoa’s save recently. I really luv her ♥
Busy morning.
PSA I have so much fun playing Adwoa’s save recently. I really luv her ♥
Kiedy Kimberly wyszła zaraz pojawił się Gavin. Jego włosy były jeszcze wilgotne po porannym prysznicu. Najwidoczniej nie zadał sobie trudu żeby użyć suszarki. Nie wiedziała jak zacząć rozmowę, więc zapytała o coś błahego.
Chris: Masz ochotę na naleśniki? Kimberly właśnie zrobiła…
Gavin: Nie, dzięki. Napiję się tylko kawy i spadam.
Jeszcze nie skończył mówić, a już sięgał po dzbanek z czarnym jak smoła napojem i czysty kubek.
Chris: Już idziesz?
Gavin: Tak, jestem umówiony rano i jeśli zaraz nie wyjdę mogę się spóźnić.
Chris: Słuchaj…
Odchrząknęła, żeby mieć dłuższą chwilę na zebranie myśli, ale na niewiele to się zdało.
Chris: To znaczy… Odnośnie tego co zaszło między nami…
Plątała się we własnych myślach i słowach. Gavin z kolei wcale jej tego nie ułatwiał tylko stał z poważnym wyrazem twarzy czekając na to co ma do powiedzenia.
Chris: Chce tylko żebyś wiedział, że wszystko jest w porządku… Między nami… To znaczy… Jak mam to powiedzieć… Nie oczekuję od Ciebie…
Gavin: Christine.
Przerwał jej w połowie zdania.
Chris: C-co?
Gavin: Dla mnie to nie był tylko seks.
Chris: Nie? To znaczy dla mnie też nie. To znaczy…
Podszedł do niej i objął ja w talii.
Gavin: Mam jednak świadomość, że to było trochę nagłe, więc dajmy sobie więcej czasu na przemyślenie całej tej sytuacji. Chcę po prostu żebyś była całkowicie pewna.
Była pewna jak nigdy wcześniej, ale najwidoczniej jemu na tym zależało, więc tylko przytaknęła.
Chris: Zobaczymy się… w tym tygodniu?
Westchnął ciężko.
Gavin: Mam trochę napięty plan, ale na pewno będę na Waszym koncercie w piątek.
Chris: Ok…
Gavin: A teraz daj całusa na pożegnanie.
Smakował jak kawa z miętą.
Kiedy Kimberly wyszła zaraz pojawił się Gavin. Jego włosy były jeszcze wilgotne po porannym prysznicu. Najwidoczniej nie zadał sobie trudu żeby użyć suszarki. Nie wiedziała jak zacząć rozmowę, więc zapytała o coś błahego.
Chris: Masz ochotę na naleśniki? Kimberly właśnie zrobiła…
Gavin: Nie, dzięki. Napiję się tylko kawy i spadam.
Jeszcze nie skończył mówić, a już sięgał po dzbanek z czarnym jak smoła napojem i czysty kubek.
Chris: Już idziesz?
Gavin: Tak, jestem umówiony rano i jeśli zaraz nie wyjdę mogę się spóźnić.
Chris: Słuchaj…
Odchrząknęła, żeby mieć dłuższą chwilę na zebranie myśli, ale na niewiele to się zdało.
Chris: To znaczy… Odnośnie tego co zaszło między nami…
Plątała się we własnych myślach i słowach. Gavin z kolei wcale jej tego nie ułatwiał tylko stał z poważnym wyrazem twarzy czekając na to co ma do powiedzenia.
Chris: Chce tylko żebyś wiedział, że wszystko jest w porządku… Między nami… To znaczy… Jak mam to powiedzieć… Nie oczekuję od Ciebie…
Gavin: Christine.
Przerwał jej w połowie zdania.
Chris: C-co?
Gavin: Dla mnie to nie był tylko seks.
Chris: Nie? To znaczy dla mnie też nie. To znaczy…
Podszedł do niej i objął ja w talii.
Gavin: Mam jednak świadomość, że to było trochę nagłe, więc dajmy sobie więcej czasu na przemyślenie całej tej sytuacji. Chcę po prostu żebyś była całkowicie pewna.
Była pewna jak nigdy wcześniej, ale najwidoczniej jemu na tym zależało, więc tylko przytaknęła.
Chris: Zobaczymy się… w tym tygodniu?
Westchnął ciężko.
Gavin: Mam trochę napięty plan, ale na pewno będę na Waszym koncercie w piątek.
Chris: Ok…
Gavin: A teraz daj całusa na pożegnanie.
Smakował jak kawa z miętą.
Kiedy Kimberly wyszła zaraz pojawił się Gavin. Jego włosy były jeszcze wilgotne po porannym prysznicu. Najwidoczniej nie zadał sobie trudu żeby użyć suszarki. Nie wiedziała jak zacząć rozmowę, więc zapytała o coś błahego.
Chris: Masz ochotę na naleśniki? Kimberly właśnie zrobiła…
Gavin: Nie, dzięki. Napiję się tylko kawy i spadam.
Jeszcze nie skończył mówić, a już sięgał po dzbanek z czarnym jak smoła napojem i czysty kubek.
Chris: Już idziesz?
Gavin: Tak, jestem umówiony rano i jeśli zaraz nie wyjdę mogę się spóźnić.
Chris: Słuchaj…
Odchrząknęła, żeby mieć dłuższą chwilę na zebranie myśli, ale na niewiele to się zdało.
Chris: To znaczy… Odnośnie tego co zaszło między nami…
Plątała się we własnych myślach i słowach. Gavin z kolei wcale jej tego nie ułatwiał tylko stał z poważnym wyrazem twarzy czekając na to co ma do powiedzenia.
Chris: Chce tylko żebyś wiedział, że wszystko jest w porządku… Między nami… To znaczy… Jak mam to powiedzieć… Nie oczekuję od Ciebie…
Gavin: Christine.
Przerwał jej w połowie zdania.
Chris: C-co?
Gavin: Dla mnie to nie był tylko seks.
Chris: Nie? To znaczy dla mnie też nie. To znaczy…
Podszedł do niej i objął ja w talii.
Gavin: Mam jednak świadomość, że to było trochę nagłe, więc dajmy sobie więcej czasu na przemyślenie całej tej sytuacji. Chcę po prostu żebyś była całkowicie pewna.
Była pewna jak nigdy wcześniej, ale najwidoczniej jemu na tym zależało, więc tylko przytaknęła.
Chris: Zobaczymy się… w tym tygodniu?
Westchnął ciężko.
Gavin: Mam trochę napięty plan, ale na pewno będę na Waszym koncercie w piątek.
Chris: Ok…
Gavin: A teraz daj całusa na pożegnanie.
Smakował jak kawa z miętą.

Oh thanks for tagging me 🙂 So I’ll tell you something about Noodle, because he is me precious bby ♥
1. He loves manga and anime, and his favorite character right now is Genos from One Punch Man (or rather I would say, that he has a little bit of a crush on him).
2. He loves pizza, especially with pineapple (yeah).
3. He is afraid of clowns.
4. His favorite colour is turquoise (obviously).
5. He hates injections. That’s because when he was little boy, he was sick very often.

Oh thanks for tagging me 🙂 So I’ll tell you something about Noodle, because he is me precious bby ♥
1. He loves manga and anime, and his favorite character right now is Genos from One Punch Man (or rather I would say, that he has a little bit of a crush on him).
2. He loves pizza, especially with pineapple (yeah).
3. He is afraid of clowns.
4. His favorite colour is turquoise (obviously).
5. He hates injections. That’s because when he was little boy, he was sick very often.
W kuchni roznosił sie słodki aromat naleśnikow i świeżo parzonej kawy. Kimberly była w znakomitym nastroju, co można było poznać po jej tanecznych krokach. Uśmiechnęła sie szeroko kiedy zobaczyła przyjaciółkę.
Kim: A gdzie Twój kochaś?
Chris: Bierze prysznic.
Kim: To się dobrze składa, bo musisz mi opowiedzieć wszystko ze szczegółami!
Chris usiadła i przyciągnęła do siebie talerz z naleśnikami.
Kim: Nie ignoruj mnie! Muszę wszystko wiedzieć. Słyszysz? WSZYSTKO!
Chris uśmiechnęła sie tylko pod nosem.
Chris: Od czego mam zacząć…
Kim z radości aż klasnęła w dłonie.
Kim: Najlepiej od samego początku.
Chris: Ok, skoro muszę… Urodziłam się 26 maja w …
Kimberly nie wytrzymała i zdzieliła ją ścierką, która do tej pory leżała na blacie.
Kim: Dobrze wiesz o czym mówię! Nie próbuj się wymigać. Wczoraj Sean mi wszystko opowiedział, a dzisiaj zastaję Waszą dwójkę w łóżku. Po Twojej minie widziałam, że bawiłaś się dobrze, więc nie ściemniaj tylko zdradź pikantne szczegóły.
Chris przełknęła szybko naleśnika.
Chris: Co powiedział Ci Sean?
Kim: No… Mówił o tym jak Hiro wygarnął Gavinowi i o mało się nie pobili. Gdyby Sean nie pojawił się w porę, to kto wie do czego by doszło…
Chris: Pokłócili się?
Kim: O Ciebie. Gavin podobno pękał z zazdrości.
Chris spoważniała. Nie chciała być przyczyną kłótni dwóch przyjaciół. Znowu poczuła ciężar swojego głupiego zachowania.
Kim: Hej, nie rób takiej miny. Przecież wszystko skończyło się dobrze, tak? Jesteś teraz z Gavinem!
Chris: No… tego nie wiem.
Kim: Jak to?
Chris: Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat.
Kim: No ale macie zamiar się spotykać?
Chris: Chyba… Nie wiem… Nie chcę na nim niczego wymuszać….
Kim: Wymuszać? Chrisie on szaleje za Tobą! Nie powiedział Ci tego jeszcze?
Chris: Wiesz… W zasadzie to my niewiele rozmawialiśmy. Nie nastawiam się na nic, nie mam zamiaru robić sobie nadziei i nic od niego nie oczekuję. Po prostu…
Kim: I nie będzie Ci przeszkadzać, że jest z Jess?
Chris: Będzie… Ale nie mogę przecież zarządzać od niego żeby z nią zerwał.
Kim: No nie…
Chris: Nie mam zamiaru z tego powodu świrować. Będzie jak będzie.
Kim: Znając Ciebie prędzej czy później zaczniesz, więc może pogadaj z nim póki jeszcze nie wyszedł.
Kimberly spojrzała na nią wymownie, po czym skierowała się do wyjścia, bo zobaczyła schodzącego z góry Gavina. Wolała ich zostawić sam na sam, żeby mogli swobodnie porozmawiać.
W kuchni roznosił sie słodki aromat naleśnikow i świeżo parzonej kawy. Kimberly była w znakomitym nastroju, co można było poznać po jej tanecznych krokach. Uśmiechnęła sie szeroko kiedy zobaczyła przyjaciółkę.
Kim: A gdzie Twój kochaś?
Chris: Bierze prysznic.
Kim: To się dobrze składa, bo musisz mi opowiedzieć wszystko ze szczegółami!
Chris usiadła i przyciągnęła do siebie talerz z naleśnikami.
Kim: Nie ignoruj mnie! Muszę wszystko wiedzieć. Słyszysz? WSZYSTKO!
Chris uśmiechnęła sie tylko pod nosem.
Chris: Od czego mam zacząć…
Kim z radości aż klasnęła w dłonie.
Kim: Najlepiej od samego początku.
Chris: Ok, skoro muszę… Urodziłam się 26 maja w …
Kimberly nie wytrzymała i zdzieliła ją ścierką, która do tej pory leżała na blacie.
Kim: Dobrze wiesz o czym mówię! Nie próbuj się wymigać. Wczoraj Sean mi wszystko opowiedział, a dzisiaj zastaję Waszą dwójkę w łóżku. Po Twojej minie widziałam, że bawiłaś się dobrze, więc nie ściemniaj tylko zdradź pikantne szczegóły.
Chris przełknęła szybko naleśnika.
Chris: Co powiedział Ci Sean?
Kim: No… Mówił o tym jak Hiro wygarnął Gavinowi i o mało się nie pobili. Gdyby Sean nie pojawił się w porę, to kto wie do czego by doszło…
Chris: Pokłócili się?
Kim: O Ciebie. Gavin podobno pękał z zazdrości.
Chris spoważniała. Nie chciała być przyczyną kłótni dwóch przyjaciół. Znowu poczuła ciężar swojego głupiego zachowania.
Kim: Hej, nie rób takiej miny. Przecież wszystko skończyło się dobrze, tak? Jesteś teraz z Gavinem!
Chris: No… tego nie wiem.
Kim: Jak to?
Chris: Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat.
Kim: No ale macie zamiar się spotykać?
Chris: Chyba… Nie wiem… Nie chcę na nim niczego wymuszać….
Kim: Wymuszać? Chrisie on szaleje za Tobą! Nie powiedział Ci tego jeszcze?
Chris: Wiesz… W zasadzie to my niewiele rozmawialiśmy. Nie nastawiam się na nic, nie mam zamiaru robić sobie nadziei i nic od niego nie oczekuję. Po prostu…
Kim: I nie będzie Ci przeszkadzać, że jest z Jess?
Chris: Będzie… Ale nie mogę przecież zarządzać od niego żeby z nią zerwał.
Kim: No nie…
Chris: Nie mam zamiaru z tego powodu świrować. Będzie jak będzie.
Kim: Znając Ciebie prędzej czy później zaczniesz, więc może pogadaj z nim póki jeszcze nie wyszedł.
Kimberly spojrzała na nią wymownie, po czym skierowała się do wyjścia, bo zobaczyła schodzącego z góry Gavina. Wolała ich zostawić sam na sam, żeby mogli swobodnie porozmawiać.
W kuchni roznosił sie słodki aromat naleśnikow i świeżo parzonej kawy. Kimberly była w znakomitym nastroju, co można było poznać po jej tanecznych krokach. Uśmiechnęła sie szeroko kiedy zobaczyła przyjaciółkę.
Kim: A gdzie Twój kochaś?
Chris: Bierze prysznic.
Kim: To się dobrze składa, bo musisz mi opowiedzieć wszystko ze szczegółami!
Chris usiadła i przyciągnęła do siebie talerz z naleśnikami.
Kim: Nie ignoruj mnie! Muszę wszystko wiedzieć. Słyszysz? WSZYSTKO!
Chris uśmiechnęła sie tylko pod nosem.
Chris: Od czego mam zacząć…
Kim z radości aż klasnęła w dłonie.
Kim: Najlepiej od samego początku.
Chris: Ok, skoro muszę… Urodziłam się 26 maja w …
Kimberly nie wytrzymała i zdzieliła ją ścierką, która do tej pory leżała na blacie.
Kim: Dobrze wiesz o czym mówię! Nie próbuj się wymigać. Wczoraj Sean mi wszystko opowiedział, a dzisiaj zastaję Waszą dwójkę w łóżku. Po Twojej minie widziałam, że bawiłaś się dobrze, więc nie ściemniaj tylko zdradź pikantne szczegóły.
Chris przełknęła szybko naleśnika.
Chris: Co powiedział Ci Sean?
Kim: No… Mówił o tym jak Hiro wygarnął Gavinowi i o mało się nie pobili. Gdyby Sean nie pojawił się w porę, to kto wie do czego by doszło…
Chris: Pokłócili się?
Kim: O Ciebie. Gavin podobno pękał z zazdrości.
Chris spoważniała. Nie chciała być przyczyną kłótni dwóch przyjaciół. Znowu poczuła ciężar swojego głupiego zachowania.
Kim: Hej, nie rób takiej miny. Przecież wszystko skończyło się dobrze, tak? Jesteś teraz z Gavinem!
Chris: No… tego nie wiem.
Kim: Jak to?
Chris: Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat.
Kim: No ale macie zamiar się spotykać?
Chris: Chyba… Nie wiem… Nie chcę na nim niczego wymuszać….
Kim: Wymuszać? Chrisie on szaleje za Tobą! Nie powiedział Ci tego jeszcze?
Chris: Wiesz… W zasadzie to my niewiele rozmawialiśmy. Nie nastawiam się na nic, nie mam zamiaru robić sobie nadziei i nic od niego nie oczekuję. Po prostu…
Kim: I nie będzie Ci przeszkadzać, że jest z Jess?
Chris: Będzie… Ale nie mogę przecież zarządzać od niego żeby z nią zerwał.
Kim: No nie…
Chris: Nie mam zamiaru z tego powodu świrować. Będzie jak będzie.
Kim: Znając Ciebie prędzej czy później zaczniesz, więc może pogadaj z nim póki jeszcze nie wyszedł.
Kimberly spojrzała na nią wymownie, po czym skierowała się do wyjścia, bo zobaczyła schodzącego z góry Gavina. Wolała ich zostawić sam na sam, żeby mogli swobodnie porozmawiać.