W kuchni roznosił sie słodki aromat naleśnikow i świeżo parzonej kawy. Kimberly była w znakomitym nastroju, co można było poznać po jej tanecznych krokach. Uśmiechnęła sie szeroko kiedy zobaczyła przyjaciółkę. 
Kim: A gdzie Twój kochaś?
Chris: Bierze prysznic. 
Kim: To się dobrze składa, bo musisz mi opowiedzieć wszystko ze szczegółami!
Chris usiadła i przyciągnęła do siebie talerz z naleśnikami. 
Kim: Nie ignoruj mnie! Muszę wszystko wiedzieć. Słyszysz? WSZYSTKO!
Chris uśmiechnęła sie tylko pod nosem. 
Chris: Od czego mam zacząć… 
Kim z radości aż klasnęła  w dłonie.
Kim: Najlepiej od samego początku. 
Chris: Ok, skoro muszę… Urodziłam się 26 maja w …
Kimberly nie wytrzymała i zdzieliła ją ścierką, która do tej pory leżała na blacie.
Kim: Dobrze wiesz o czym mówię! Nie próbuj się wymigać. Wczoraj Sean mi wszystko opowiedział, a dzisiaj zastaję Waszą dwójkę w łóżku. Po Twojej minie widziałam, że bawiłaś się dobrze, więc nie ściemniaj tylko zdradź pikantne szczegóły. 
Chris przełknęła szybko naleśnika.
Chris: Co powiedział Ci Sean?
Kim: No… Mówił o tym jak Hiro wygarnął Gavinowi i o mało się nie pobili. Gdyby Sean nie pojawił się w porę, to kto wie do czego by doszło…
Chris: Pokłócili się?
Kim: O Ciebie. Gavin podobno pękał z zazdrości.
Chris spoważniała. Nie chciała być przyczyną kłótni dwóch przyjaciół. Znowu poczuła ciężar swojego głupiego zachowania. 
Kim: Hej, nie rób takiej miny. Przecież wszystko skończyło się dobrze, tak? Jesteś teraz z Gavinem! 
Chris: No… tego nie wiem.
Kim: Jak to? 
Chris: Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat.
Kim: No ale macie zamiar się spotykać? 
Chris: Chyba… Nie wiem… Nie chcę na nim niczego wymuszać….
Kim: Wymuszać? Chrisie on szaleje za Tobą! Nie powiedział Ci tego jeszcze?
Chris: Wiesz… W zasadzie to my niewiele rozmawialiśmy. Nie nastawiam się na nic, nie mam zamiaru robić sobie nadziei i nic od niego nie oczekuję. Po prostu… 
Kim: I nie będzie Ci przeszkadzać, że jest z Jess? 
Chris: Będzie… Ale nie mogę przecież zarządzać od niego żeby z nią zerwał.  
Kim: No nie… 
Chris: Nie mam zamiaru z tego powodu świrować. Będzie jak będzie. 
Kim: Znając Ciebie prędzej czy później zaczniesz, więc może pogadaj z nim póki jeszcze nie wyszedł. 
Kimberly spojrzała na nią wymownie, po czym skierowała się do wyjścia, bo zobaczyła schodzącego z góry Gavina. Wolała ich zostawić sam na sam, żeby mogli swobodnie porozmawiać.


Previous // Next

W kuchni roznosił sie słodki aromat naleśnikow i świeżo parzonej kawy. Kimberly była w znakomitym nastroju, co można było poznać po jej tanecznych krokach. Uśmiechnęła sie szeroko kiedy zobaczyła przyjaciółkę. 
Kim: A gdzie Twój kochaś?
Chris: Bierze prysznic. 
Kim: To się dobrze składa, bo musisz mi opowiedzieć wszystko ze szczegółami!
Chris usiadła i przyciągnęła do siebie talerz z naleśnikami. 
Kim: Nie ignoruj mnie! Muszę wszystko wiedzieć. Słyszysz? WSZYSTKO!
Chris uśmiechnęła sie tylko pod nosem. 
Chris: Od czego mam zacząć… 
Kim z radości aż klasnęła  w dłonie.
Kim: Najlepiej od samego początku. 
Chris: Ok, skoro muszę… Urodziłam się 26 maja w …
Kimberly nie wytrzymała i zdzieliła ją ścierką, która do tej pory leżała na blacie.
Kim: Dobrze wiesz o czym mówię! Nie próbuj się wymigać. Wczoraj Sean mi wszystko opowiedział, a dzisiaj zastaję Waszą dwójkę w łóżku. Po Twojej minie widziałam, że bawiłaś się dobrze, więc nie ściemniaj tylko zdradź pikantne szczegóły. 
Chris przełknęła szybko naleśnika.
Chris: Co powiedział Ci Sean?
Kim: No… Mówił o tym jak Hiro wygarnął Gavinowi i o mało się nie pobili. Gdyby Sean nie pojawił się w porę, to kto wie do czego by doszło…
Chris: Pokłócili się?
Kim: O Ciebie. Gavin podobno pękał z zazdrości.
Chris spoważniała. Nie chciała być przyczyną kłótni dwóch przyjaciół. Znowu poczuła ciężar swojego głupiego zachowania. 
Kim: Hej, nie rób takiej miny. Przecież wszystko skończyło się dobrze, tak? Jesteś teraz z Gavinem! 
Chris: No… tego nie wiem.
Kim: Jak to? 
Chris: Jeszcze nie rozmawialiśmy na ten temat.
Kim: No ale macie zamiar się spotykać? 
Chris: Chyba… Nie wiem… Nie chcę na nim niczego wymuszać….
Kim: Wymuszać? Chrisie on szaleje za Tobą! Nie powiedział Ci tego jeszcze?
Chris: Wiesz… W zasadzie to my niewiele rozmawialiśmy. Nie nastawiam się na nic, nie mam zamiaru robić sobie nadziei i nic od niego nie oczekuję. Po prostu… 
Kim: I nie będzie Ci przeszkadzać, że jest z Jess? 
Chris: Będzie… Ale nie mogę przecież zarządzać od niego żeby z nią zerwał.  
Kim: No nie… 
Chris: Nie mam zamiaru z tego powodu świrować. Będzie jak będzie. 
Kim: Znając Ciebie prędzej czy później zaczniesz, więc może pogadaj z nim póki jeszcze nie wyszedł. 
Kimberly spojrzała na nią wymownie, po czym skierowała się do wyjścia, bo zobaczyła schodzącego z góry Gavina. Wolała ich zostawić sam na sam, żeby mogli swobodnie porozmawiać.


Previous // Next

Byli tak zajęci sobą, że nie usłyszeli zbliżających się kroków. Kimberly wróciła dopiero do domu i była tak podekscytowana rewelacjami, które usłyszała od Seana, że ledwo powstrzymała się przed wbiegnięciem na górę. Gdyby mogła przeskakiwałaby po dwa schodki, żeby tylko szybciej dostać się do sypialni Christine, ale przez te głupie ażurowe schody musiała uważać na każdy swój krok. Uroki chodzenia w szpilkach.
Kim: Chrisie! Muszę Ci coś szybko…
Przerwała w połowie zdania, bo to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. 
Kim: No nareszcie! 
Krzyknęła z jeszcze większym entuzjazmem. 
Kim: Nie przeszkadzajcie sobie! A jak już skończycie przyjdźcie na śniadanie. 
Odwróciła się i nucąc pod nosem starała się ponownie pokonać te przeklęte schody.
Spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem. 
Gavin: Musimy poważnie pomyśleć o zamontowaniu drzwi… najlepiej z zamkiem.
Chris: Czyli zamierzasz tu bywać częściej?
Gavin: Teraz już tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. 
Chris: Nie mam zamiaru…


Previous // Next

Byli tak zajęci sobą, że nie usłyszeli zbliżających się kroków. Kimberly wróciła dopiero do domu i była tak podekscytowana rewelacjami, które usłyszała od Seana, że ledwo powstrzymała się przed wbiegnięciem na górę. Gdyby mogła przeskakiwałaby po dwa schodki, żeby tylko szybciej dostać się do sypialni Christine, ale przez te głupie ażurowe schody musiała uważać na każdy swój krok. Uroki chodzenia w szpilkach.
Kim: Chrisie! Muszę Ci coś szybko…
Przerwała w połowie zdania, bo to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. 
Kim: No nareszcie! 
Krzyknęła z jeszcze większym entuzjazmem. 
Kim: Nie przeszkadzajcie sobie! A jak już skończycie przyjdźcie na śniadanie. 
Odwróciła się i nucąc pod nosem starała się ponownie pokonać te przeklęte schody.
Spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem. 
Gavin: Musimy poważnie pomyśleć o zamontowaniu drzwi… najlepiej z zamkiem.
Chris: Czyli zamierzasz tu bywać częściej?
Gavin: Teraz już tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. 
Chris: Nie mam zamiaru…


Previous // Next

Byli tak zajęci sobą, że nie usłyszeli zbliżających się kroków. Kimberly wróciła dopiero do domu i była tak podekscytowana rewelacjami, które usłyszała od Seana, że ledwo powstrzymała się przed wbiegnięciem na górę. Gdyby mogła przeskakiwałaby po dwa schodki, żeby tylko szybciej dostać się do sypialni Christine, ale przez te głupie ażurowe schody musiała uważać na każdy swój krok. Uroki chodzenia w szpilkach.
Kim: Chrisie! Muszę Ci coś szybko…
Przerwała w połowie zdania, bo to co zobaczyła przeszło jej najśmielsze oczekiwania. 
Kim: No nareszcie! 
Krzyknęła z jeszcze większym entuzjazmem. 
Kim: Nie przeszkadzajcie sobie! A jak już skończycie przyjdźcie na śniadanie. 
Odwróciła się i nucąc pod nosem starała się ponownie pokonać te przeklęte schody.
Spojrzeli na siebie i parsknęli śmiechem. 
Gavin: Musimy poważnie pomyśleć o zamontowaniu drzwi… najlepiej z zamkiem.
Chris: Czyli zamierzasz tu bywać częściej?
Gavin: Teraz już tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. 
Chris: Nie mam zamiaru…


Previous // Next

Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da się jakoś zmienić tej decyzji… Na przykład jakbym zrobił tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak? 
Teraz pocałował ją namiętnie w usta, tak że znowu nabrała ochoty. Co prawda wcześniej sądziła że ją niemal wykończył, ale chyba już wróciła do formy. 
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteś blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy się…


Previous // Next

Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da się jakoś zmienić tej decyzji… Na przykład jakbym zrobił tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak? 
Teraz pocałował ją namiętnie w usta, tak że znowu nabrała ochoty. Co prawda wcześniej sądziła że ją niemal wykończył, ale chyba już wróciła do formy. 
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteś blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy się…


Previous // Next

Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da się jakoś zmienić tej decyzji… Na przykład jakbym zrobił tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak? 
Teraz pocałował ją namiętnie w usta, tak że znowu nabrała ochoty. Co prawda wcześniej sądziła że ją niemal wykończył, ale chyba już wróciła do formy. 
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteś blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy się…


Previous // Next

Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: Zostań… ze mną.


Previous // Next

Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: Zostań… ze mną.


Previous // Next