Uznała że piwo jest za słabe na jej pogłębiający się beznadziejny nastrój, więc zmierzała do barku po coś mocniejszego. Stary, dobry Jack Daniels pomoże na wszelkie problemy. Skoro nie mogła być szczęśliwa, to przynajmniej mogła być pijana… Może dzięki temu łatwiej zniesie widok Gavina ściskającego się z Jess i ten pieprzony ból w piersi… Kurwa, kiedy to się skończy? 
Kiedy podeszła do barku spotkała Hiro. 
Hiro: Hej, chyba coś zgubiłaś.
Zaskoczył ją tym pytaniem.
Chris: Co? Nie. Nic nie zgubiłam.
Hiro: A mi się jednak wydaje, że zgubiłaś gdzieś swój uśmiech.
Chris lekko wzruszyła ramionami.  
Hiro: Nie zawracaj sobie nim głowy. Skoro doprowadza Ciebie do takiego stanu, to nie jest tego wart.
Chris: Skąd wiesz, że chodzi o faceta?
Spojrzał w kierunku Gavina i Jess, którzy akurat pojawili się w salonie. 
Hiro: Powiedzmy, że intuicja mi podpowiada. No ale musimy coś zrobić z tą Twoją miną. Szczególnie, że jest zaraźliwa. 
Zrobił smutny grymas.
Hiro: Chyba nie chcesz, żebym wyglądał tak przez cały wieczór? 
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Chris: Nigdy w życiu. 
Hiro: No właśnie. 
Hiro: Na początek proponuję kilka szotów, a potem rozruszamy trochę parkiet, bo tańczą tam już same zombiaki. Co Ty na to?
Chris: Brzmi świetnie.
Hiro: I to rozumiem!


Previous // Next

Uznała że piwo jest za słabe na jej pogłębiający się beznadziejny nastrój, więc zmierzała do barku po coś mocniejszego. Stary, dobry Jack Daniels pomoże na wszelkie problemy. Skoro nie mogła być szczęśliwa, to przynajmniej mogła być pijana… Może dzięki temu łatwiej zniesie widok Gavina ściskającego się z Jess i ten pieprzony ból w piersi… Kurwa, kiedy to się skończy? 
Kiedy podeszła do barku spotkała Hiro. 
Hiro: Hej, chyba coś zgubiłaś.
Zaskoczył ją tym pytaniem.
Chris: Co? Nie. Nic nie zgubiłam.
Hiro: A mi się jednak wydaje, że zgubiłaś gdzieś swój uśmiech.
Chris lekko wzruszyła ramionami.  
Hiro: Nie zawracaj sobie nim głowy. Skoro doprowadza Ciebie do takiego stanu, to nie jest tego wart.
Chris: Skąd wiesz, że chodzi o faceta?
Spojrzał w kierunku Gavina i Jess, którzy akurat pojawili się w salonie. 
Hiro: Powiedzmy, że intuicja mi podpowiada. No ale musimy coś zrobić z tą Twoją miną. Szczególnie, że jest zaraźliwa. 
Zrobił smutny grymas.
Hiro: Chyba nie chcesz, żebym wyglądał tak przez cały wieczór? 
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Chris: Nigdy w życiu. 
Hiro: No właśnie. 
Hiro: Na początek proponuję kilka szotów, a potem rozruszamy trochę parkiet, bo tańczą tam już same zombiaki. Co Ty na to?
Chris: Brzmi świetnie.
Hiro: I to rozumiem!


Previous // Next

Uznała że piwo jest za słabe na jej pogłębiający się beznadziejny nastrój, więc zmierzała do barku po coś mocniejszego. Stary, dobry Jack Daniels pomoże na wszelkie problemy. Skoro nie mogła być szczęśliwa, to przynajmniej mogła być pijana… Może dzięki temu łatwiej zniesie widok Gavina ściskającego się z Jess i ten pieprzony ból w piersi… Kurwa, kiedy to się skończy? 
Kiedy podeszła do barku spotkała Hiro. 
Hiro: Hej, chyba coś zgubiłaś.
Zaskoczył ją tym pytaniem.
Chris: Co? Nie. Nic nie zgubiłam.
Hiro: A mi się jednak wydaje, że zgubiłaś gdzieś swój uśmiech.
Chris lekko wzruszyła ramionami.  
Hiro: Nie zawracaj sobie nim głowy. Skoro doprowadza Ciebie do takiego stanu, to nie jest tego wart.
Chris: Skąd wiesz, że chodzi o faceta?
Spojrzał w kierunku Gavina i Jess, którzy akurat pojawili się w salonie. 
Hiro: Powiedzmy, że intuicja mi podpowiada. No ale musimy coś zrobić z tą Twoją miną. Szczególnie, że jest zaraźliwa. 
Zrobił smutny grymas.
Hiro: Chyba nie chcesz, żebym wyglądał tak przez cały wieczór? 
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Chris: Nigdy w życiu. 
Hiro: No właśnie. 
Hiro: Na początek proponuję kilka szotów, a potem rozruszamy trochę parkiet, bo tańczą tam już same zombiaki. Co Ty na to?
Chris: Brzmi świetnie.
Hiro: I to rozumiem!


Previous // Next