Dwa dni. Nie odezwał się ani słowem od dwóch cholernych dni. Żadnego smsa, telefonu, nic. Mieli co prawda zobaczyć się jutro, ale nie była już tego taka pewna, a ta niepewność nie dawała jej spokoju, przez co nie mogła zmrużyć oka… i jeszcze na dodatek odczuwała tremę przed jutrzejszym koncertem. Występowała już przed większą publicznością, ale za każdym razem to uczucie wracało jak bumerang. Tak samo jak lęk przed porażką. 

Wstała z łóżka i skierowała się do łazienki. Jej wzrok padł na fiolki z lekami. Stały jak gdyby nigdy nic, jakby były naturalnym wyposażeniem jej łazienki.

Ich widok napawał ją niechęcią, bo za każdym razem przypominały jaka jest popieprzona. Jedna fiolka na depresję, druga na lęki, trzecia na bezsenne noce… takie jak ta, której właśnie doświadczała. Sięgnęła niepewnie po tę ostatnią na chwilę zawieszając dłoń w powietrzu.. wahała się czy na pewno jej potrzebuje, po czym z rezygnacją otworzyła i połknęła jedną pigułkę. Potrzebowała snu, a im szybciej zaśnie, tym szybciej będzie miała to wszystko za sobą. 

Previous // Next

Dwa dni. Nie odezwał się ani słowem od dwóch cholernych dni. Żadnego smsa, telefonu, nic. Mieli co prawda zobaczyć się jutro, ale nie była już tego taka pewna, a ta niepewność nie dawała jej spokoju, przez co nie mogła zmrużyć oka… i jeszcze na dodatek odczuwała tremę przed jutrzejszym koncertem. Występowała już przed większą publicznością, ale za każdym razem to uczucie wracało jak bumerang. Tak samo jak lęk przed porażką. 

Wstała z łóżka i skierowała się do łazienki. Jej wzrok padł na fiolki z lekami. Stały jak gdyby nigdy nic, jakby były naturalnym wyposażeniem jej łazienki.

Ich widok napawał ją niechęcią, bo za każdym razem przypominały jaka jest popieprzona. Jedna fiolka na depresję, druga na lęki, trzecia na bezsenne noce… takie jak ta, której właśnie doświadczała. Sięgnęła niepewnie po tę ostatnią na chwilę zawieszając dłoń w powietrzu.. wahała się czy na pewno jej potrzebuje, po czym z rezygnacją otworzyła i połknęła jedną pigułkę. Potrzebowała snu, a im szybciej zaśnie, tym szybciej będzie miała to wszystko za sobą. 

Previous // Next

Dwa dni. Nie odezwał się ani słowem od dwóch cholernych dni. Żadnego smsa, telefonu, nic. Mieli co prawda zobaczyć się jutro, ale nie była już tego taka pewna, a ta niepewność nie dawała jej spokoju, przez co nie mogła zmrużyć oka… i jeszcze na dodatek odczuwała tremę przed jutrzejszym koncertem. Występowała już przed większą publicznością, ale za każdym razem to uczucie wracało jak bumerang. Tak samo jak lęk przed porażką. 

Wstała z łóżka i skierowała się do łazienki. Jej wzrok padł na fiolki z lekami. Stały jak gdyby nigdy nic, jakby były naturalnym wyposażeniem jej łazienki.

Ich widok napawał ją niechęcią, bo za każdym razem przypominały jaka jest popieprzona. Jedna fiolka na depresję, druga na lęki, trzecia na bezsenne noce… takie jak ta, której właśnie doświadczała. Sięgnęła niepewnie po tę ostatnią na chwilę zawieszając dłoń w powietrzu.. wahała się czy na pewno jej potrzebuje, po czym z rezygnacją otworzyła i połknęła jedną pigułkę. Potrzebowała snu, a im szybciej zaśnie, tym szybciej będzie miała to wszystko za sobą. 

Previous // Next

Uznała że piwo jest za słabe na jej pogłębiający się beznadziejny nastrój, więc zmierzała do barku po coś mocniejszego. Stary, dobry Jack Daniels pomoże na wszelkie problemy. Skoro nie mogła być szczęśliwa, to przynajmniej mogła być pijana… Może dzięki temu łatwiej zniesie widok Gavina ściskającego się z Jess i ten pieprzony ból w piersi… Kurwa, kiedy to się skończy? 
Kiedy podeszła do barku spotkała Hiro. 
Hiro: Hej, chyba coś zgubiłaś.
Zaskoczył ją tym pytaniem.
Chris: Co? Nie. Nic nie zgubiłam.
Hiro: A mi się jednak wydaje, że zgubiłaś gdzieś swój uśmiech.
Chris lekko wzruszyła ramionami.  
Hiro: Nie zawracaj sobie nim głowy. Skoro doprowadza Ciebie do takiego stanu, to nie jest tego wart.
Chris: Skąd wiesz, że chodzi o faceta?
Spojrzał w kierunku Gavina i Jess, którzy akurat pojawili się w salonie. 
Hiro: Powiedzmy, że intuicja mi podpowiada. No ale musimy coś zrobić z tą Twoją miną. Szczególnie, że jest zaraźliwa. 
Zrobił smutny grymas.
Hiro: Chyba nie chcesz, żebym wyglądał tak przez cały wieczór? 
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Chris: Nigdy w życiu. 
Hiro: No właśnie. 
Hiro: Na początek proponuję kilka szotów, a potem rozruszamy trochę parkiet, bo tańczą tam już same zombiaki. Co Ty na to?
Chris: Brzmi świetnie.
Hiro: I to rozumiem!


Previous // Next

Uznała że piwo jest za słabe na jej pogłębiający się beznadziejny nastrój, więc zmierzała do barku po coś mocniejszego. Stary, dobry Jack Daniels pomoże na wszelkie problemy. Skoro nie mogła być szczęśliwa, to przynajmniej mogła być pijana… Może dzięki temu łatwiej zniesie widok Gavina ściskającego się z Jess i ten pieprzony ból w piersi… Kurwa, kiedy to się skończy? 
Kiedy podeszła do barku spotkała Hiro. 
Hiro: Hej, chyba coś zgubiłaś.
Zaskoczył ją tym pytaniem.
Chris: Co? Nie. Nic nie zgubiłam.
Hiro: A mi się jednak wydaje, że zgubiłaś gdzieś swój uśmiech.
Chris lekko wzruszyła ramionami.  
Hiro: Nie zawracaj sobie nim głowy. Skoro doprowadza Ciebie do takiego stanu, to nie jest tego wart.
Chris: Skąd wiesz, że chodzi o faceta?
Spojrzał w kierunku Gavina i Jess, którzy akurat pojawili się w salonie. 
Hiro: Powiedzmy, że intuicja mi podpowiada. No ale musimy coś zrobić z tą Twoją miną. Szczególnie, że jest zaraźliwa. 
Zrobił smutny grymas.
Hiro: Chyba nie chcesz, żebym wyglądał tak przez cały wieczór? 
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Chris: Nigdy w życiu. 
Hiro: No właśnie. 
Hiro: Na początek proponuję kilka szotów, a potem rozruszamy trochę parkiet, bo tańczą tam już same zombiaki. Co Ty na to?
Chris: Brzmi świetnie.
Hiro: I to rozumiem!


Previous // Next

Uznała że piwo jest za słabe na jej pogłębiający się beznadziejny nastrój, więc zmierzała do barku po coś mocniejszego. Stary, dobry Jack Daniels pomoże na wszelkie problemy. Skoro nie mogła być szczęśliwa, to przynajmniej mogła być pijana… Może dzięki temu łatwiej zniesie widok Gavina ściskającego się z Jess i ten pieprzony ból w piersi… Kurwa, kiedy to się skończy? 
Kiedy podeszła do barku spotkała Hiro. 
Hiro: Hej, chyba coś zgubiłaś.
Zaskoczył ją tym pytaniem.
Chris: Co? Nie. Nic nie zgubiłam.
Hiro: A mi się jednak wydaje, że zgubiłaś gdzieś swój uśmiech.
Chris lekko wzruszyła ramionami.  
Hiro: Nie zawracaj sobie nim głowy. Skoro doprowadza Ciebie do takiego stanu, to nie jest tego wart.
Chris: Skąd wiesz, że chodzi o faceta?
Spojrzał w kierunku Gavina i Jess, którzy akurat pojawili się w salonie. 
Hiro: Powiedzmy, że intuicja mi podpowiada. No ale musimy coś zrobić z tą Twoją miną. Szczególnie, że jest zaraźliwa. 
Zrobił smutny grymas.
Hiro: Chyba nie chcesz, żebym wyglądał tak przez cały wieczór? 
Na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
Chris: Nigdy w życiu. 
Hiro: No właśnie. 
Hiro: Na początek proponuję kilka szotów, a potem rozruszamy trochę parkiet, bo tańczą tam już same zombiaki. Co Ty na to?
Chris: Brzmi świetnie.
Hiro: I to rozumiem!


Previous // Next