Pomieszczenie wypełnił zgrzyt stali . To była walka w bliskim starciu. Tak bliskim, ze czuła nawet jego ciężki i gorący oddech. Ich ruchy były szybkie, płytkie oraz precyzyjne, pełne zabójczej determinacji. Każdy sztych spotykał się z unikiem lub kontrą, jeszcze nie polała się pierwsza krew, ale to była tylko kwestia czasu.
Tag: fantasy
Pomieszczenie wypełnił zgrzyt stali . To była walka w bliskim starciu. Tak bliskim, ze czuła nawet jego ciężki i gorący oddech. Ich ruchy były szybkie, płytkie oraz precyzyjne, pełne zabójczej determinacji. Każdy sztych spotykał się z unikiem lub kontrą, jeszcze nie polała się pierwsza krew, ale to była tylko kwestia czasu.
Pomieszczenie wypełnił zgrzyt stali . To była walka w bliskim starciu. Tak bliskim, ze czuła nawet jego ciężki i gorący oddech. Ich ruchy były szybkie, płytkie oraz precyzyjne, pełne zabójczej determinacji. Każdy sztych spotykał się z unikiem lub kontrą, jeszcze nie polała się pierwsza krew, ale to była tylko kwestia czasu.
W Windenburgu w dalszym ciągu panowała zima, ale w powietrzu czuć było nadchodzącą wiosnę. Promienie przedpołudniowego słońca rozpraszały poranny chłód. Na targu powoli robiło się tłoczno oraz gwarno. Stragany kusiły z każdej strony bogactwem towarów, a biedniejsza klientela wykłócała się o każdego talara. Przystanęła przy koszu z jabłkami i podniosła jedno zbliżając do nosa. Zachwyciła się jego aromatem, więc zaczęła wybierać co ładniejsze sztuki. Kramarz akurat obsługiwał inną klientkę, więc nie naprzykrzał się zbytnio zachwalaniem pozostałych towarów. Nagle poczuła lekkie muśnięcie w okolicy talii. Odwróciła się bez zastanowienia, machinalnie łapiąc napastnika za rękę. Jabłka które do tej pory trzymała z głuchym odgłosem rozsypały się na ziemi.
Ch: Zgubiłeś tu coś?
M: Jaaaa… tylko chciałem sięgnąć po jabłka…
Ch: Po jabłka czy moją sakiewkę?
M: Ale jaśnie panienko, jak Boga kocham, nic takiego nie miałem na myśli… ja tylko chciałem jabłko.
Ch: I jeszcze próbujesz mnie oszukać?
Ścisnęła go mocniej za rękę.
M: Aaaa… jaśnie panienko… to boli! Proszę puścić.
Zaczął się szamotać i szlochać próbując wywinąć z jej żelaznego uścisku. Karczmarz z tyłu coś pokrzykiwał o rozsypanych jabłkach i odgrażał się, że będzie musiała za nie zapłacić. Robiło się coraz większe zamieszanie, a przechodnie popatrywali na nich z zainteresowaniem. Nie mogła sobie na to pozwolić.
Ch: Tym razem puszczę Ci to płazem… z sentymentu. Ale zanim odejdziesz dam Ci dobrą radę na przyszłość: trzymaj się ode mnie z daleka i kradnij tylko w tłumie.
Rozluźniła uścisk puszczając chłopaka wolno. Potarł nerwowo przedramię, spojrzał na nią z przerażeniem i wziął nogi za pas. Odprowadziła go wzrokiem dopóki nie zniknął w przeciwległym zaułku. Schyliła się po jabłka, które upuściła wcześniej. Nadawały się już tylko na kompot.
W Windenburgu w dalszym ciągu panowała zima, ale w powietrzu czuć było nadchodzącą wiosnę. Promienie przedpołudniowego słońca rozpraszały poranny chłód. Na targu powoli robiło się tłoczno oraz gwarno. Stragany kusiły z każdej strony bogactwem towarów, a biedniejsza klientela wykłócała się o każdego talara. Przystanęła przy koszu z jabłkami i podniosła jedno zbliżając do nosa. Zachwyciła się jego aromatem, więc zaczęła wybierać co ładniejsze sztuki. Kramarz akurat obsługiwał inną klientkę, więc nie naprzykrzał się zbytnio zachwalaniem pozostałych towarów. Nagle poczuła lekkie muśnięcie w okolicy talii. Odwróciła się bez zastanowienia, machinalnie łapiąc napastnika za rękę. Jabłka które do tej pory trzymała z głuchym odgłosem rozsypały się na ziemi.
Ch: Zgubiłeś tu coś?
M: Jaaaa… tylko chciałem sięgnąć po jabłka…
Ch: Po jabłka czy moją sakiewkę?
M: Ale jaśnie panienko, jak Boga kocham, nic takiego nie miałem na myśli… ja tylko chciałem jabłko.
Ch: I jeszcze próbujesz mnie oszukać?
Ścisnęła go mocniej za rękę.
M: Aaaa… jaśnie panienko… to boli! Proszę puścić.
Zaczął się szamotać i szlochać próbując wywinąć z jej żelaznego uścisku. Karczmarz z tyłu coś pokrzykiwał o rozsypanych jabłkach i odgrażał się, że będzie musiała za nie zapłacić. Robiło się coraz większe zamieszanie, a przechodnie popatrywali na nich z zainteresowaniem. Nie mogła sobie na to pozwolić.
Ch: Tym razem puszczę Ci to płazem… z sentymentu. Ale zanim odejdziesz dam Ci dobrą radę na przyszłość: trzymaj się ode mnie z daleka i kradnij tylko w tłumie.
Rozluźniła uścisk puszczając chłopaka wolno. Potarł nerwowo przedramię, spojrzał na nią z przerażeniem i wziął nogi za pas. Odprowadziła go wzrokiem dopóki nie zniknął w przeciwległym zaułku. Schyliła się po jabłka, które upuściła wcześniej. Nadawały się już tylko na kompot.
W Windenburgu w dalszym ciągu panowała zima, ale w powietrzu czuć było nadchodzącą wiosnę. Promienie przedpołudniowego słońca rozpraszały poranny chłód. Na targu powoli robiło się tłoczno oraz gwarno. Stragany kusiły z każdej strony bogactwem towarów, a biedniejsza klientela wykłócała się o każdego talara. Przystanęła przy koszu z jabłkami i podniosła jedno zbliżając do nosa. Zachwyciła się jego aromatem, więc zaczęła wybierać co ładniejsze sztuki. Kramarz akurat obsługiwał inną klientkę, więc nie naprzykrzał się zbytnio zachwalaniem pozostałych towarów. Nagle poczuła lekkie muśnięcie w okolicy talii. Odwróciła się bez zastanowienia, machinalnie łapiąc napastnika za rękę. Jabłka które do tej pory trzymała z głuchym odgłosem rozsypały się na ziemi.
Ch: Zgubiłeś tu coś?
M: Jaaaa… tylko chciałem sięgnąć po jabłka…
Ch: Po jabłka czy moją sakiewkę?
M: Ale jaśnie panienko, jak Boga kocham, nic takiego nie miałem na myśli… ja tylko chciałem jabłko.
Ch: I jeszcze próbujesz mnie oszukać?
Ścisnęła go mocniej za rękę.
M: Aaaa… jaśnie panienko… to boli! Proszę puścić.
Zaczął się szamotać i szlochać próbując wywinąć z jej żelaznego uścisku. Karczmarz z tyłu coś pokrzykiwał o rozsypanych jabłkach i odgrażał się, że będzie musiała za nie zapłacić. Robiło się coraz większe zamieszanie, a przechodnie popatrywali na nich z zainteresowaniem. Nie mogła sobie na to pozwolić.
Ch: Tym razem puszczę Ci to płazem… z sentymentu. Ale zanim odejdziesz dam Ci dobrą radę na przyszłość: trzymaj się ode mnie z daleka i kradnij tylko w tłumie.
Rozluźniła uścisk puszczając chłopaka wolno. Potarł nerwowo przedramię, spojrzał na nią z przerażeniem i wziął nogi za pas. Odprowadziła go wzrokiem dopóki nie zniknął w przeciwległym zaułku. Schyliła się po jabłka, które upuściła wcześniej. Nadawały się już tylko na kompot.
Something new 😉
Windenburg lots by @mlyssimblr
Lighting mod by @brntwaffles
Thank you so much ♥
Something new 😉
Windenburg lots by @mlyssimblr
Lighting mod by @brntwaffles
Thank you so much ♥































































