Logan: Wybacz Lydio, że musiałaś czekać.
Lydia: Nie ma problemu. To ja powinnam Ci podziękować za to że znalazłeś czas żeby się ze mną spotkać.
Logan: Rozmawiałem właśnie z Christine.
Lydia przejęta : Co u niej słychać? Jak się czuje?
Logan: Jest… dobrze.
Lydia : Gdyby chciała tylko ze mną porozmawiać.
Logan: Wiesz, że to nie jest dobra pora.
Lydia: Wiem… ale to moja córka. To wszystko się tak skomplikowało…
Logan: Daj jej trochę czasu.
Lydia: Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna… że nam pomagasz. Gdyby nie Ty…
W jej oczach zaczęły zbierać się łzy.
Logan: Lydio…
Lydia: Przepraszam.. Jestem tym wszystkim trochę roztrzęsiona. Muszę się opanować. Jesteś pewien, że niczego się nie domyśla?
Logan: Dołożyłem wszelkich starań.
Lydia: To dobrze.


Previuos // Next


Logan: Wybacz Lydio, że musiałaś czekać.
Lydia: Nie ma problemu. To ja powinnam Ci podziękować za to że znalazłeś czas żeby się ze mną spotkać.
Logan: Rozmawiałem właśnie z Christine.
Lydia przejęta : Co u niej słychać? Jak się czuje?
Logan: Jest… dobrze.
Lydia : Gdyby chciała tylko ze mną porozmawiać.
Logan: Wiesz, że to nie jest dobra pora.
Lydia: Wiem… ale to moja córka. To wszystko się tak skomplikowało…
Logan: Daj jej trochę czasu.
Lydia: Nawet nie wiesz jak jestem Ci wdzięczna… że nam pomagasz. Gdyby nie Ty…
W jej oczach zaczęły zbierać się łzy.
Logan: Lydio…
Lydia: Przepraszam.. Jestem tym wszystkim trochę roztrzęsiona. Muszę się opanować. Jesteś pewien, że niczego się nie domyśla?
Logan: Dołożyłem wszelkich starań.
Lydia: To dobrze.


Previuos // Next


Poniedziałek 8:00 

 Pracownik: Biorąc pod uwagę ostatnią fuzję, nasze zyski podwoją się jeśli…
*ring*ring*ring*
Logan: Przepraszam Ciebie na chwilę, muszę odebrać.
Pracownik: Jasne szefie.
Logan: Witaj Christine.
Chris: Cześć! Coś się stało? Wyszedłeś wczoraj bez słowa.
Logan: Pilna sprawa, musiałem nanieść poprawki… do dzisiejszego kontraktu.
Chris: Mogłeś mnie uprzedzić, że wychodzisz.
Logan: Wybacz, nie chciałem Ci przeszkadzać.
Chris: A niby w czym?
Logan: Byłaś zajęta, więc uznałem…
Chris: Zajęta? Masz na myśli Gavina?
Logan: …
Chris: Jesteś zły na mnie!
Logan: Nie!
Chris: Tak, jesteś! Znam ten ton Twojego głosu!
Logan: Ok. Nie mogę patrzeć z założonymi rękami, kiedy Ty znowu głupio się zachowujesz.
Chris: Głupio? Tylko z nim rozmawiałam!
Logan: A jak to się skończyło ostatnim razem?
Chris: Mówiłam Ci milion razy, że to był wypadek. Poza tym teraz jestem czysta…
Logan: Wiem, ale musisz lepiej dobierać sobie przyjaciół.
Chris: Co chcesz przez to powiedzieć?
Logan: Nie powinnaś się z nim spotykać!
Chris: Logan, wiem że się o mnie troszczysz, ale teraz przesadziłeś. Porozmawiamy o tym przed próbą. Możesz przyjechać wcześniej?
Logan: Dla mnie to koniec tematu. Znasz moje zdanie i nie mam nic więcej do powiedzenia.
Chris: Ale będziesz na próbie?
Logan: Nie wiem… muszę kończyć. Jestem teraz zajęty. Cześć!
Chris: Logan!
beep beep beep
Chris: Fuuuuck!


Previous // Next


Poniedziałek 8:00 

 Pracownik: Biorąc pod uwagę ostatnią fuzję, nasze zyski podwoją się jeśli…
*ring*ring*ring*
Logan: Przepraszam Ciebie na chwilę, muszę odebrać.
Pracownik: Jasne szefie.
Logan: Witaj Christine.
Chris: Cześć! Coś się stało? Wyszedłeś wczoraj bez słowa.
Logan: Pilna sprawa, musiałem nanieść poprawki… do dzisiejszego kontraktu.
Chris: Mogłeś mnie uprzedzić, że wychodzisz.
Logan: Wybacz, nie chciałem Ci przeszkadzać.
Chris: A niby w czym?
Logan: Byłaś zajęta, więc uznałem…
Chris: Zajęta? Masz na myśli Gavina?
Logan: …
Chris: Jesteś zły na mnie!
Logan: Nie!
Chris: Tak, jesteś! Znam ten ton Twojego głosu!
Logan: Ok. Nie mogę patrzeć z założonymi rękami, kiedy Ty znowu głupio się zachowujesz.
Chris: Głupio? Tylko z nim rozmawiałam!
Logan: A jak to się skończyło ostatnim razem?
Chris: Mówiłam Ci milion razy, że to był wypadek. Poza tym teraz jestem czysta…
Logan: Wiem, ale musisz lepiej dobierać sobie przyjaciół.
Chris: Co chcesz przez to powiedzieć?
Logan: Nie powinnaś się z nim spotykać!
Chris: Logan, wiem że się o mnie troszczysz, ale teraz przesadziłeś. Porozmawiamy o tym przed próbą. Możesz przyjechać wcześniej?
Logan: Dla mnie to koniec tematu. Znasz moje zdanie i nie mam nic więcej do powiedzenia.
Chris: Ale będziesz na próbie?
Logan: Nie wiem… muszę kończyć. Jestem teraz zajęty. Cześć!
Chris: Logan!
beep beep beep
Chris: Fuuuuck!


Previous // Next


Poniedziałek 8:00 

 Pracownik: Biorąc pod uwagę ostatnią fuzję, nasze zyski podwoją się jeśli…
*ring*ring*ring*
Logan: Przepraszam Ciebie na chwilę, muszę odebrać.
Pracownik: Jasne szefie.
Logan: Witaj Christine.
Chris: Cześć! Coś się stało? Wyszedłeś wczoraj bez słowa.
Logan: Pilna sprawa, musiałem nanieść poprawki… do dzisiejszego kontraktu.
Chris: Mogłeś mnie uprzedzić, że wychodzisz.
Logan: Wybacz, nie chciałem Ci przeszkadzać.
Chris: A niby w czym?
Logan: Byłaś zajęta, więc uznałem…
Chris: Zajęta? Masz na myśli Gavina?
Logan: …
Chris: Jesteś zły na mnie!
Logan: Nie!
Chris: Tak, jesteś! Znam ten ton Twojego głosu!
Logan: Ok. Nie mogę patrzeć z założonymi rękami, kiedy Ty znowu głupio się zachowujesz.
Chris: Głupio? Tylko z nim rozmawiałam!
Logan: A jak to się skończyło ostatnim razem?
Chris: Mówiłam Ci milion razy, że to był wypadek. Poza tym teraz jestem czysta…
Logan: Wiem, ale musisz lepiej dobierać sobie przyjaciół.
Chris: Co chcesz przez to powiedzieć?
Logan: Nie powinnaś się z nim spotykać!
Chris: Logan, wiem że się o mnie troszczysz, ale teraz przesadziłeś. Porozmawiamy o tym przed próbą. Możesz przyjechać wcześniej?
Logan: Dla mnie to koniec tematu. Znasz moje zdanie i nie mam nic więcej do powiedzenia.
Chris: Ale będziesz na próbie?
Logan: Nie wiem… muszę kończyć. Jestem teraz zajęty. Cześć!
Chris: Logan!
beep beep beep
Chris: Fuuuuck!


Previous // Next


Cisza… wgryzająca się w każdy milimetr Twojego ciała. Ciemność… której nie przenika światło. Samotność… którą czujesz nawet spędzając czas ze znajomymi. Pustka… której nic nie może wypełnić… A Ty szukasz… szukasz jedynego lekarstwa…  I spalasz się… jak ćma lecąca w stronę płomienia.


Previous // Next


Cisza… wgryzająca się w każdy milimetr Twojego ciała. Ciemność… której nie przenika światło. Samotność… którą czujesz nawet spędzając czas ze znajomymi. Pustka… której nic nie może wypełnić… A Ty szukasz… szukasz jedynego lekarstwa…  I spalasz się… jak ćma lecąca w stronę płomienia.


Previous // Next


Cisza… wgryzająca się w każdy milimetr Twojego ciała. Ciemność… której nie przenika światło. Samotność… którą czujesz nawet spędzając czas ze znajomymi. Pustka… której nic nie może wypełnić… A Ty szukasz… szukasz jedynego lekarstwa…  I spalasz się… jak ćma lecąca w stronę płomienia.


Previous // Next