Rozległo się ciche pukanie do drzwi.
Gavin: Christine? 
Otworzył drzwi i zaniemówił
Gavin odchrząkując: Amber?
Amber: Mogę wejść? 
Gavin: Coś się stało?
Amber: Nie. Pomyślałam że to ostatnia noc, więc moglibyśmy się zabawić… 
Gavin: Wybacz nie mam nastroju. 
Amber: Widziałam jak na nią patrzysz.
Gavin: Co to ma wspólnego?
Amber: Wiesz, że ona nie myśli o Tobie w ten sposób?
Gavin: A Ty skąd możesz o tym wiedzieć?
Amber: Rozmawiałyśmy rano. Powiedziała, że nie ma zamiaru z Tobą być. 
Gavin: Ok, dziękuje za wiadomość. To wszystko? 
Amber: Dlaczego tak się zachowujesz? Było nam razem dobrze.
Gavin: Słuchaj… Było minęło.  
Amber: Wiem jak Cię pocieszyć. Jeszcze nie tak dawno Ci się podobało.
Gavin: Amber przestań! 
Złapał ja za rękę.
Gavin: Jeśli mamy się jeszcze przyjaźnić, proszę wyjdź.
Amber: Jak sobie życzysz. 
Gavin: Przepraszam… Byłem trochę zbyt ostry. 
Amber: Wiesz że takiego Ciebie lubię.
Gavin: Tak… tylko Ty potrafisz mnie doprowadzić do takiego stanu. Proszę… idź już.
Amber: Wiesz gdzie mnie znaleźć, gdybyś się namyślił.


Previous // Next


Rozległo się ciche pukanie do drzwi.
Gavin: Christine? 
Otworzył drzwi i zaniemówił
Gavin odchrząkując: Amber?
Amber: Mogę wejść? 
Gavin: Coś się stało?
Amber: Nie. Pomyślałam że to ostatnia noc, więc moglibyśmy się zabawić… 
Gavin: Wybacz nie mam nastroju. 
Amber: Widziałam jak na nią patrzysz.
Gavin: Co to ma wspólnego?
Amber: Wiesz, że ona nie myśli o Tobie w ten sposób?
Gavin: A Ty skąd możesz o tym wiedzieć?
Amber: Rozmawiałyśmy rano. Powiedziała, że nie ma zamiaru z Tobą być. 
Gavin: Ok, dziękuje za wiadomość. To wszystko? 
Amber: Dlaczego tak się zachowujesz? Było nam razem dobrze.
Gavin: Słuchaj… Było minęło.  
Amber: Wiem jak Cię pocieszyć. Jeszcze nie tak dawno Ci się podobało.
Gavin: Amber przestań! 
Złapał ja za rękę.
Gavin: Jeśli mamy się jeszcze przyjaźnić, proszę wyjdź.
Amber: Jak sobie życzysz. 
Gavin: Przepraszam… Byłem trochę zbyt ostry. 
Amber: Wiesz że takiego Ciebie lubię.
Gavin: Tak… tylko Ty potrafisz mnie doprowadzić do takiego stanu. Proszę… idź już.
Amber: Wiesz gdzie mnie znaleźć, gdybyś się namyślił.


Previous // Next


Rozległo się ciche pukanie do drzwi.
Gavin: Christine? 
Otworzył drzwi i zaniemówił
Gavin odchrząkując: Amber?
Amber: Mogę wejść? 
Gavin: Coś się stało?
Amber: Nie. Pomyślałam że to ostatnia noc, więc moglibyśmy się zabawić… 
Gavin: Wybacz nie mam nastroju. 
Amber: Widziałam jak na nią patrzysz.
Gavin: Co to ma wspólnego?
Amber: Wiesz, że ona nie myśli o Tobie w ten sposób?
Gavin: A Ty skąd możesz o tym wiedzieć?
Amber: Rozmawiałyśmy rano. Powiedziała, że nie ma zamiaru z Tobą być. 
Gavin: Ok, dziękuje za wiadomość. To wszystko? 
Amber: Dlaczego tak się zachowujesz? Było nam razem dobrze.
Gavin: Słuchaj… Było minęło.  
Amber: Wiem jak Cię pocieszyć. Jeszcze nie tak dawno Ci się podobało.
Gavin: Amber przestań! 
Złapał ja za rękę.
Gavin: Jeśli mamy się jeszcze przyjaźnić, proszę wyjdź.
Amber: Jak sobie życzysz. 
Gavin: Przepraszam… Byłem trochę zbyt ostry. 
Amber: Wiesz że takiego Ciebie lubię.
Gavin: Tak… tylko Ty potrafisz mnie doprowadzić do takiego stanu. Proszę… idź już.
Amber: Wiesz gdzie mnie znaleźć, gdybyś się namyślił.


Previous // Next


Chris: Gavin?
Gavin: Przebudziłaś się?
Chris: Znowu zasnęłam?
Gavin: Na to wychodzi. 
Chris: Coś zbyt często mi się to zdarza przy Tobie.
Gavin: Mi to akurat nie przeszkadza.
Chris: Gavin? 
Spojrzała na niego w taki sposób, że nie miał wątpliwości. Postawił ją delikatnie na ziemi, przycisnął do siebie i pocałował czule. Oddała pocałunek z taką samą subtelnością. 
Gavin: Dobranoc Christine.
Chris: Dobranoc.


Previous // Next


Chris: Gavin?
Gavin: Przebudziłaś się?
Chris: Znowu zasnęłam?
Gavin: Na to wychodzi. 
Chris: Coś zbyt często mi się to zdarza przy Tobie.
Gavin: Mi to akurat nie przeszkadza.
Chris: Gavin? 
Spojrzała na niego w taki sposób, że nie miał wątpliwości. Postawił ją delikatnie na ziemi, przycisnął do siebie i pocałował czule. Oddała pocałunek z taką samą subtelnością. 
Gavin: Dobranoc Christine.
Chris: Dobranoc.


Previous // Next


Chris: Gavin?
Gavin: Przebudziłaś się?
Chris: Znowu zasnęłam?
Gavin: Na to wychodzi. 
Chris: Coś zbyt często mi się to zdarza przy Tobie.
Gavin: Mi to akurat nie przeszkadza.
Chris: Gavin? 
Spojrzała na niego w taki sposób, że nie miał wątpliwości. Postawił ją delikatnie na ziemi, przycisnął do siebie i pocałował czule. Oddała pocałunek z taką samą subtelnością. 
Gavin: Dobranoc Christine.
Chris: Dobranoc.


Previous // Next


Chris: Nieee! Noodle? Jak mogłeś spieprzyć taką akcję?
Noodle: Sorry, miałem zbyt śliską rękę od majonezu…
Chris: Następnym razem, kiedy będziemy grać masz zakaz spożywania czegokolwiek!
Noodle: Gumy do żucia też?
Gavin triumfalnie: Sobota godz 20 pasuje?
Chris: A może zrobimy dogrywkę? Co? Hiro! O co chcesz się założyć?
Gavin: Hiro ani słowa. Wygrana to wygrana i liczę na honorowe podejście do tematu.
Chris: hrmpf!
Noodle: Nie przejmuj się, ona zawsze tak reaguje kiedy przegrywa.
Chris: Nie! To Ty przegrałeś! Wszystko przez Ciebie.
Gavin: Pamiętaj o ładnej sukience i szpilkach!
Chris: Na to się nie umawialiśmy!
Gavin: Ale tam gdzie chcę Ciebie zabrać taki strój jest wymagany.
Chris: Już wiem! Zmówiliście się! Rano! Kiedy byliście na rybach!
Gavin: Nic z tych rzeczy! Musisz spojrzeć prawdzie w oczy, byliśmy od Was lepsi.


Previous // Next


Chris: Nieee! Noodle? Jak mogłeś spieprzyć taką akcję?
Noodle: Sorry, miałem zbyt śliską rękę od majonezu…
Chris: Następnym razem, kiedy będziemy grać masz zakaz spożywania czegokolwiek!
Noodle: Gumy do żucia też?
Gavin triumfalnie: Sobota godz 20 pasuje?
Chris: A może zrobimy dogrywkę? Co? Hiro! O co chcesz się założyć?
Gavin: Hiro ani słowa. Wygrana to wygrana i liczę na honorowe podejście do tematu.
Chris: hrmpf!
Noodle: Nie przejmuj się, ona zawsze tak reaguje kiedy przegrywa.
Chris: Nie! To Ty przegrałeś! Wszystko przez Ciebie.
Gavin: Pamiętaj o ładnej sukience i szpilkach!
Chris: Na to się nie umawialiśmy!
Gavin: Ale tam gdzie chcę Ciebie zabrać taki strój jest wymagany.
Chris: Już wiem! Zmówiliście się! Rano! Kiedy byliście na rybach!
Gavin: Nic z tych rzeczy! Musisz spojrzeć prawdzie w oczy, byliśmy od Was lepsi.


Previous // Next