Chris: Harry!
Harry: Tina!!!
Podbiegł do niej i mocno uścisnął.
Chris: Bardzo za Tobą tęskniłam.
Harry: A ja za Tobą! Dlaczego z nami nie mieszkasz? Kiedy wrócisz?
Chris z uśmiechem: Teraz mieszkam z Kimberly. Pamiętasz ją? Masz od niej pozdrowienia.
Harry: A zaprosisz mnie kiedyś ?
Chris: Oczywiście! Ale lepiej powiedz co u Ciebie słychać?
Harry: Pokłóciłem się ostatnio z Angusem, dostałem 6 z matematyki, a na WF-ie rozbiłem kolano. Chcesz zobaczyć?
Chris: Może następnym razem. Mam coś dla Ciebie.
Harry: O ja cie! Prezent? Dla mnie?
Chris: Byłeś grzeczny?
Harry: Pewnie, że byłem!
Chris: Więc jest dla Ciebie, ale otworzysz go w domu. Spakuję ci do plecaka. Odwróć się.
Harry: Ja też mam dla Ciebie prezent. Mama pomagała mi wybrać, ale został w moim pokoju… pójdziemy po niego?
Chris: Nie mogę. Ale na pewno po niego wrócę, więc zatrzymaj go dla mnie, ok?
Harry: Dlaczego nie możesz ze mną iść?
24 grudnia
Chris: Może być?
Kim: Wyglądasz jakbyś szła na pogrzeb. Nie mogłaś nałożyć czegoś… mniej czarnego?
Chris: Czarny jest elegancki.
Kim: To chociaż coś … innego?
Chris: Niepotrzebnie pytałam.
Kim: Wiesz, że będzie Gavin. Nie chcesz mu się podobać?
Chris: Jest mi wszystko jedno…
Kim: Ale zrobiłaś sobie bikini, gdyby do czegoś doszło?
Chris: Nie mam nic takiego w planach…
Kim: Ty może nie, ale będziecie pod jednym dachem. Kto wie co się wydarzy!
Chris: Sugerujesz, że powinnam wziąć gaz pieprzowy?
Kim: Sugeruję, żebyś korzystała, póki masz okazję.
Chris: Najchętniej zostałabym w domu.
Kim: Chrisie, nie zostawię Ciebie samej w Święta. Poza tym wszystko jest już ustalone. Pani Potter ucieszyła się, że przyjedziesz. Musisz tylko zmienić ten wyraz twarzy. Jak chcesz odbić Gavina z taką miną?
Chris: Dżizas Kimie, nikogo nie mam zamiaru odbijać.
Kim: Dlaczego? Nie będzie Jess, więc to świetna okazja!
Chris: Kimberly, bardziej przejmuję się spotkaniem z Harrym, niż Gavinem. Nie widziałam go już tyle czasu. Nie wiem jak zareaguje… w końcu to jeszcze dziecko.
Kim: Wszystko będzie dobrze.
Chris: Nie wiem co mu powiedzieli…
Kim: Chrisie, nie przejmuj się na zapas. Z taką miną tylko go wystraszysz. Uśmiechnij się i myśl pozytywnie. Powinnaś się cieszyć, że w końcu się spotkacie. A właśnie… jak masz zamiar to zrobić?
Chris: Wiem, że dzisiaj ma dodatkowe lekcje szermierki, więc będę czekać na niego przed szkołą. Mam nadzieję, że nie zmienili mu grafiku.
Kim: Ucałuj go ode mnie, a potem przyjedź od razu do Potterów.
Chris: Ok. Do zobaczenia po południu.
Kim: Powodzenia.
24 grudnia
Chris: Może być?
Kim: Wyglądasz jakbyś szła na pogrzeb. Nie mogłaś nałożyć czegoś… mniej czarnego?
Chris: Czarny jest elegancki.
Kim: To chociaż coś … innego?
Chris: Niepotrzebnie pytałam.
Kim: Wiesz, że będzie Gavin. Nie chcesz mu się podobać?
Chris: Jest mi wszystko jedno…
Kim: Ale zrobiłaś sobie bikini, gdyby do czegoś doszło?
Chris: Nie mam nic takiego w planach…
Kim: Ty może nie, ale będziecie pod jednym dachem. Kto wie co się wydarzy!
Chris: Sugerujesz, że powinnam wziąć gaz pieprzowy?
Kim: Sugeruję, żebyś korzystała, póki masz okazję.
Chris: Najchętniej zostałabym w domu.
Kim: Chrisie, nie zostawię Ciebie samej w Święta. Poza tym wszystko jest już ustalone. Pani Potter ucieszyła się, że przyjedziesz. Musisz tylko zmienić ten wyraz twarzy. Jak chcesz odbić Gavina z taką miną?
Chris: Dżizas Kimie, nikogo nie mam zamiaru odbijać.
Kim: Dlaczego? Nie będzie Jess, więc to świetna okazja!
Chris: Kimberly, bardziej przejmuję się spotkaniem z Harrym, niż Gavinem. Nie widziałam go już tyle czasu. Nie wiem jak zareaguje… w końcu to jeszcze dziecko.
Kim: Wszystko będzie dobrze.
Chris: Nie wiem co mu powiedzieli…
Kim: Chrisie, nie przejmuj się na zapas. Z taką miną tylko go wystraszysz. Uśmiechnij się i myśl pozytywnie. Powinnaś się cieszyć, że w końcu się spotkacie. A właśnie… jak masz zamiar to zrobić?
Chris: Wiem, że dzisiaj ma dodatkowe lekcje szermierki, więc będę czekać na niego przed szkołą. Mam nadzieję, że nie zmienili mu grafiku.
Kim: Ucałuj go ode mnie, a potem przyjedź od razu do Potterów.
Chris: Ok. Do zobaczenia po południu.
Kim: Powodzenia.
24 grudnia
Chris: Może być?
Kim: Wyglądasz jakbyś szła na pogrzeb. Nie mogłaś nałożyć czegoś… mniej czarnego?
Chris: Czarny jest elegancki.
Kim: To chociaż coś … innego?
Chris: Niepotrzebnie pytałam.
Kim: Wiesz, że będzie Gavin. Nie chcesz mu się podobać?
Chris: Jest mi wszystko jedno…
Kim: Ale zrobiłaś sobie bikini, gdyby do czegoś doszło?
Chris: Nie mam nic takiego w planach…
Kim: Ty może nie, ale będziecie pod jednym dachem. Kto wie co się wydarzy!
Chris: Sugerujesz, że powinnam wziąć gaz pieprzowy?
Kim: Sugeruję, żebyś korzystała, póki masz okazję.
Chris: Najchętniej zostałabym w domu.
Kim: Chrisie, nie zostawię Ciebie samej w Święta. Poza tym wszystko jest już ustalone. Pani Potter ucieszyła się, że przyjedziesz. Musisz tylko zmienić ten wyraz twarzy. Jak chcesz odbić Gavina z taką miną?
Chris: Dżizas Kimie, nikogo nie mam zamiaru odbijać.
Kim: Dlaczego? Nie będzie Jess, więc to świetna okazja!
Chris: Kimberly, bardziej przejmuję się spotkaniem z Harrym, niż Gavinem. Nie widziałam go już tyle czasu. Nie wiem jak zareaguje… w końcu to jeszcze dziecko.
Kim: Wszystko będzie dobrze.
Chris: Nie wiem co mu powiedzieli…
Kim: Chrisie, nie przejmuj się na zapas. Z taką miną tylko go wystraszysz. Uśmiechnij się i myśl pozytywnie. Powinnaś się cieszyć, że w końcu się spotkacie. A właśnie… jak masz zamiar to zrobić?
Chris: Wiem, że dzisiaj ma dodatkowe lekcje szermierki, więc będę czekać na niego przed szkołą. Mam nadzieję, że nie zmienili mu grafiku.
Kim: Ucałuj go ode mnie, a potem przyjedź od razu do Potterów.
Chris: Ok. Do zobaczenia po południu.
Kim: Powodzenia.
Kim: Spójrz kto idzie.
Chris: Już ma nową?
Kim: Nie… to ta sama, Jess. Przefarbowała tylko włosy. Wygląda staro w tym kolorze.
Chris: Oni tak na poważnie?
Kim: Raczej tak… Zauważyli nas.
Chris: Więc nie da się tego uniknąć?
Kim: Niestety, nie zdążysz schować się w krzakach.
Chris: Za dużo czasu spędzasz ze mną, bo dowcip Ci się wyostrza.
Kim: Uśmiechnij się, niech wie co stracił.
Chris: Kimie…
Kim: No proszę, proszę! Jaka zakochana para.
Jessica: Cześć! Co Was tu sprowadza?
Kim: Świąteczna zakupy. A Was?
Gavin: Podobnie.
Jess: Postanowiliśmy sobie zrobić przerwę i iść na kawę. Pójdziecie z nami?
Kim: Może innym razem. Mamy jeszcze sporo sklepów do oblecenia, a czasu niewiele.
Jess: Jaka szkoda. Trudno się mówi. To do zobaczenia!
Chris: Ekhm… cześć…
Gavin: Cześć.
Kim: Paaaa!
Pomachała odprowadzając ich wzrokiem.
Kim: Zdzira!
Chris: Kimberly! Nie mów tak!
Kim: Meh… powinien być z Tobą.
Chris: Wydaje się szczęśliwy.
Kim: Naprawdę tak uważasz?
Chris: Możemy też zrobić sobie przerwę? Nogi mnie już bolą.
Kim: Dopiero przyjechałyśmy!
Chris: Chodzimy już od ponad godziny.
Kim: I? Z Tobą jest jak z facetem. Jeszcze nic nie kupiłam, a Ty już zaczynasz jęczeć.
Chris: Nie bolą Cię nogi? Masz przecież szpilki.
Kim: Kochana, ja się w nich urodziłam.
Chris: Kimie, to chociaż zlituj się nade mną i usiądźmy na jakąś kawę czy coś. Ale … chodźmy do innej kawiarni…
Kim: Spójrz kto idzie.
Chris: Już ma nową?
Kim: Nie… to ta sama, Jess. Przefarbowała tylko włosy. Wygląda staro w tym kolorze.
Chris: Oni tak na poważnie?
Kim: Raczej tak… Zauważyli nas.
Chris: Więc nie da się tego uniknąć?
Kim: Niestety, nie zdążysz schować się w krzakach.
Chris: Za dużo czasu spędzasz ze mną, bo dowcip Ci się wyostrza.
Kim: Uśmiechnij się, niech wie co stracił.
Chris: Kimie…
Kim: No proszę, proszę! Jaka zakochana para.
Jessica: Cześć! Co Was tu sprowadza?
Kim: Świąteczna zakupy. A Was?
Gavin: Podobnie.
Jess: Postanowiliśmy sobie zrobić przerwę i iść na kawę. Pójdziecie z nami?
Kim: Może innym razem. Mamy jeszcze sporo sklepów do oblecenia, a czasu niewiele.
Jess: Jaka szkoda. Trudno się mówi. To do zobaczenia!
Chris: Ekhm… cześć…
Gavin: Cześć.
Kim: Paaaa!
Pomachała odprowadzając ich wzrokiem.
Kim: Zdzira!
Chris: Kimberly! Nie mów tak!
Kim: Meh… powinien być z Tobą.
Chris: Wydaje się szczęśliwy.
Kim: Naprawdę tak uważasz?
Chris: Możemy też zrobić sobie przerwę? Nogi mnie już bolą.
Kim: Dopiero przyjechałyśmy!
Chris: Chodzimy już od ponad godziny.
Kim: I? Z Tobą jest jak z facetem. Jeszcze nic nie kupiłam, a Ty już zaczynasz jęczeć.
Chris: Nie bolą Cię nogi? Masz przecież szpilki.
Kim: Kochana, ja się w nich urodziłam.
Chris: Kimie, to chociaż zlituj się nade mną i usiądźmy na jakąś kawę czy coś. Ale … chodźmy do innej kawiarni…
Kim: Spójrz kto idzie.
Chris: Już ma nową?
Kim: Nie… to ta sama, Jess. Przefarbowała tylko włosy. Wygląda staro w tym kolorze.
Chris: Oni tak na poważnie?
Kim: Raczej tak… Zauważyli nas.
Chris: Więc nie da się tego uniknąć?
Kim: Niestety, nie zdążysz schować się w krzakach.
Chris: Za dużo czasu spędzasz ze mną, bo dowcip Ci się wyostrza.
Kim: Uśmiechnij się, niech wie co stracił.
Chris: Kimie…
Kim: No proszę, proszę! Jaka zakochana para.
Jessica: Cześć! Co Was tu sprowadza?
Kim: Świąteczna zakupy. A Was?
Gavin: Podobnie.
Jess: Postanowiliśmy sobie zrobić przerwę i iść na kawę. Pójdziecie z nami?
Kim: Może innym razem. Mamy jeszcze sporo sklepów do oblecenia, a czasu niewiele.
Jess: Jaka szkoda. Trudno się mówi. To do zobaczenia!
Chris: Ekhm… cześć…
Gavin: Cześć.
Kim: Paaaa!
Pomachała odprowadzając ich wzrokiem.
Kim: Zdzira!
Chris: Kimberly! Nie mów tak!
Kim: Meh… powinien być z Tobą.
Chris: Wydaje się szczęśliwy.
Kim: Naprawdę tak uważasz?
Chris: Możemy też zrobić sobie przerwę? Nogi mnie już bolą.
Kim: Dopiero przyjechałyśmy!
Chris: Chodzimy już od ponad godziny.
Kim: I? Z Tobą jest jak z facetem. Jeszcze nic nie kupiłam, a Ty już zaczynasz jęczeć.
Chris: Nie bolą Cię nogi? Masz przecież szpilki.
Kim: Kochana, ja się w nich urodziłam.
Chris: Kimie, to chociaż zlituj się nade mną i usiądźmy na jakąś kawę czy coś. Ale … chodźmy do innej kawiarni…
Kim: Może to się nada?
Chris: Rękawiczki? Takie upominki dostaje się raczej od mamy albo babci, nie od dziewczyny…
Kim: Sama nie wiem… to może sweter?
Chris: Nie.
Kim: W takim razie co mam mu kupić?
Chris: Ty znasz go najlepiej. Powinnaś wiedzieć co sprawi mu radość.
Kim: Wiem doskonale co sprawia mu radość, ale nie da się tego zapakować.
Chris wzdychając: Kimie… czy Ty zawsze musisz wszystko sprowadzać do seksu?
Kim: Nic takiego nie powiedziałam!
Chris: Ale o tym właśnie myślałaś.
Kim: Mogę kupić jakąś ładną bieliznę i…
Chris: To raczej prezent na Walentynki. A poza tym co sobie pomyśli jego mama, kiedy zobaczy co dostał.
Kim: No to co mam mu kupić!? Wymyśl coś!
Chris wzdychając: Dobra… Jest taka jedna płyta, którą zawsze ogląda kiedy wpada do nas do sklepu. Wydanie kolekcjonerskie, więc nie jest tania, ale sądzę że będzie z niej zadowolony.
Kim: No widzisz! O to właśnie mi chodziło! Nie mogłaś tak od razu?
Kim: Może to się nada?
Chris: Rękawiczki? Takie upominki dostaje się raczej od mamy albo babci, nie od dziewczyny…
Kim: Sama nie wiem… to może sweter?
Chris: Nie.
Kim: W takim razie co mam mu kupić?
Chris: Ty znasz go najlepiej. Powinnaś wiedzieć co sprawi mu radość.
Kim: Wiem doskonale co sprawia mu radość, ale nie da się tego zapakować.
Chris wzdychając: Kimie… czy Ty zawsze musisz wszystko sprowadzać do seksu?
Kim: Nic takiego nie powiedziałam!
Chris: Ale o tym właśnie myślałaś.
Kim: Mogę kupić jakąś ładną bieliznę i…
Chris: To raczej prezent na Walentynki. A poza tym co sobie pomyśli jego mama, kiedy zobaczy co dostał.
Kim: No to co mam mu kupić!? Wymyśl coś!
Chris wzdychając: Dobra… Jest taka jedna płyta, którą zawsze ogląda kiedy wpada do nas do sklepu. Wydanie kolekcjonerskie, więc nie jest tania, ale sądzę że będzie z niej zadowolony.
Kim: No widzisz! O to właśnie mi chodziło! Nie mogłaś tak od razu?
Kim: Może to się nada?
Chris: Rękawiczki? Takie upominki dostaje się raczej od mamy albo babci, nie od dziewczyny…
Kim: Sama nie wiem… to może sweter?
Chris: Nie.
Kim: W takim razie co mam mu kupić?
Chris: Ty znasz go najlepiej. Powinnaś wiedzieć co sprawi mu radość.
Kim: Wiem doskonale co sprawia mu radość, ale nie da się tego zapakować.
Chris wzdychając: Kimie… czy Ty zawsze musisz wszystko sprowadzać do seksu?
Kim: Nic takiego nie powiedziałam!
Chris: Ale o tym właśnie myślałaś.
Kim: Mogę kupić jakąś ładną bieliznę i…
Chris: To raczej prezent na Walentynki. A poza tym co sobie pomyśli jego mama, kiedy zobaczy co dostał.
Kim: No to co mam mu kupić!? Wymyśl coś!
Chris wzdychając: Dobra… Jest taka jedna płyta, którą zawsze ogląda kiedy wpada do nas do sklepu. Wydanie kolekcjonerskie, więc nie jest tania, ale sądzę że będzie z niej zadowolony.
Kim: No widzisz! O to właśnie mi chodziło! Nie mogłaś tak od razu?









































































