Gavin: No to jesteśmy w komplecie!
Chris: Cześć… to znaczy Dzień Dobry!
Pani Potter: Christine, witaj. Miło mi Ciebie poznać.
Chris: Mnie również jest miło. Dziękuję za zaproszenie.
Uścisnęła dłoń Pani Potter.
Chris: Może w czymś pomogę?
Pani Potter: Och nie Kochanie, nie ma takiej potrzeby. Jak widzisz i tak jest nas tutaj za dużo. Amy, nie zapomniałaś o czym?
Amy: Dzień Dobry. Jestem Amy Potter.
Chris: Dzień Dobry, a ja jestem Christine Johanson.
Amy: Podobają mi się Twoje kolczyki!
Chris: Tak?
Amy: Gavin i Sean też takie mają. Chcesz zobaczyć mój pokój?
Chris: Jasne, czemu nie…
Gavin: Amy może później, zaraz będziemy siadać do stołu.
*odwrócił się do Chris* Napijesz się czegoś?
Chris: A masz coś zimnego… i trochę mocniejszego?
Gavin: Tylko kompot, ale też daje kopa.
Chris: Niech będzie.
Gavin: No to jesteśmy w komplecie!
Chris: Cześć… to znaczy Dzień Dobry!
Pani Potter: Christine, witaj. Miło mi Ciebie poznać.
Chris: Mnie również jest miło. Dziękuję za zaproszenie.
Uścisnęła dłoń Pani Potter.
Chris: Może w czymś pomogę?
Pani Potter: Och nie Kochanie, nie ma takiej potrzeby. Jak widzisz i tak jest nas tutaj za dużo. Amy, nie zapomniałaś o czym?
Amy: Dzień Dobry. Jestem Amy Potter.
Chris: Dzień Dobry, a ja jestem Christine Johanson.
Amy: Podobają mi się Twoje kolczyki!
Chris: Tak?
Amy: Gavin i Sean też takie mają. Chcesz zobaczyć mój pokój?
Chris: Jasne, czemu nie…
Gavin: Amy może później, zaraz będziemy siadać do stołu.
*odwrócił się do Chris* Napijesz się czegoś?
Chris: A masz coś zimnego… i trochę mocniejszego?
Gavin: Tylko kompot, ale też daje kopa.
Chris: Niech będzie.
Gavin: W samą porę!
Chris: Hej… Fajny sweter.
Gavin: Mogę go zdjąć, jeśli Ci się nie podoba.
Chris: Ok, załapałam aluzję.
Uśmiechnął się kpiarsko.
Chris: Słuchaj byłam wstawiona, więc… przepraszam?
Gavin: Nie masz za co… nie poczułem się w żaden sposób urażony.
Chris odchrząkując: Ok.
Pomógł zdjąć jej kurtkę i powiesił na wieszaku.
Gavin: Za to Ty wyglądasz…
Chris: Tak?
Gavin: Jakoś tak… mało świątecznie. To powinno pomóc.
Założył jej opaskę na głowę.
Chris: Dzięki. Teraz poczułam magię świąt.
Gavin: Wyglądasz uroczo.
Chris: Nie próbuj się przymilać, wiem co knujesz.
Gavin: Niby co?
Chris: Założyłeś ten głupi sweter i żeby nie czuć się jak ostatni jeleń…
Gavin: To jest akurat renifer.
Chris: Wszystko jedno! Postanowiłeś że wszyscy inni będą wyglądać tak samo idiotycznie, nosząc jakieś świąteczne badziewie?
Gavin: Rozgryzłaś mnie Lisbeth *mrugnął okiem* Chyba nie jesteś dzisiaj w świątecznym nastroju, co?
Chris: …
Gavin: Tak myślałem.
Gavin: W samą porę!
Chris: Hej… Fajny sweter.
Gavin: Mogę go zdjąć, jeśli Ci się nie podoba.
Chris: Ok, załapałam aluzję.
Uśmiechnął się kpiarsko.
Chris: Słuchaj byłam wstawiona, więc… przepraszam?
Gavin: Nie masz za co… nie poczułem się w żaden sposób urażony.
Chris odchrząkując: Ok.
Pomógł zdjąć jej kurtkę i powiesił na wieszaku.
Gavin: Za to Ty wyglądasz…
Chris: Tak?
Gavin: Jakoś tak… mało świątecznie. To powinno pomóc.
Założył jej opaskę na głowę.
Chris: Dzięki. Teraz poczułam magię świąt.
Gavin: Wyglądasz uroczo.
Chris: Nie próbuj się przymilać, wiem co knujesz.
Gavin: Niby co?
Chris: Założyłeś ten głupi sweter i żeby nie czuć się jak ostatni jeleń…
Gavin: To jest akurat renifer.
Chris: Wszystko jedno! Postanowiłeś że wszyscy inni będą wyglądać tak samo idiotycznie, nosząc jakieś świąteczne badziewie?
Gavin: Rozgryzłaś mnie Lisbeth *mrugnął okiem* Chyba nie jesteś dzisiaj w świątecznym nastroju, co?
Chris: …
Gavin: Tak myślałem.
Gavin: W samą porę!
Chris: Hej… Fajny sweter.
Gavin: Mogę go zdjąć, jeśli Ci się nie podoba.
Chris: Ok, załapałam aluzję.
Uśmiechnął się kpiarsko.
Chris: Słuchaj byłam wstawiona, więc… przepraszam?
Gavin: Nie masz za co… nie poczułem się w żaden sposób urażony.
Chris odchrząkując: Ok.
Pomógł zdjąć jej kurtkę i powiesił na wieszaku.
Gavin: Za to Ty wyglądasz…
Chris: Tak?
Gavin: Jakoś tak… mało świątecznie. To powinno pomóc.
Założył jej opaskę na głowę.
Chris: Dzięki. Teraz poczułam magię świąt.
Gavin: Wyglądasz uroczo.
Chris: Nie próbuj się przymilać, wiem co knujesz.
Gavin: Niby co?
Chris: Założyłeś ten głupi sweter i żeby nie czuć się jak ostatni jeleń…
Gavin: To jest akurat renifer.
Chris: Wszystko jedno! Postanowiłeś że wszyscy inni będą wyglądać tak samo idiotycznie, nosząc jakieś świąteczne badziewie?
Gavin: Rozgryzłaś mnie Lisbeth *mrugnął okiem* Chyba nie jesteś dzisiaj w świątecznym nastroju, co?
Chris: …
Gavin: Tak myślałem.
Doktor: Pani Johanson dostała Pani hiperwentylacji. Zdarzyło się to już wcześniej?
Chris pokręciła przecząco głową.
Doktor: Najczęstszą przyczyną jest stres… czy wydarzyło się coś, co mogło przyczynić się do ataku paniki?
Ponownie pokręciła przecząco głową.
Chris: Nic mi nie jest. Mogę już iść?
Doktor: Zrobię Pani zastrzyk, tak na wszelki wypadek. Przyczyną hiperwentylacji może też być brak magnezu lub wapnia. Następnym razem proszę spróbować się uspokoić i oddychać przez dłonie, a najlepiej przez papierową torebkę. Zalecałbym jednak konsultację z lekarzem.
Chris: Ok. To wszystko?
Doktor: Tak, proszę dbać o siebie.
Chris: Ok. Dziękuję i… Wesołych Świąt.
Doktor: Nawzajem.





















































