🏪🛍️
Poczuła się trochę pewniej, więc postanowiła lekko odepchnąć się czubkiem łyżwy. Momentalnie pożałowała tej decyzji, bo jak na jej oczekiwania nabrała zbyt dużej prędkości. Znowu zaczęła machać rękami, przez co czuła, że wygląda jak ostatnia kretynka. Spojrzała kątem oka w jego kierunku. Głupkowaty uśmiech nie schodził mu z twarzy. Musiał mieć niezłą zgrywę, widząc ją w takim stanie. Jej twarz pokryła się rumieńcem i zupełnie przestała panować nad swoimi ciałem. Mogło skończyć się to tylko w jeden sposób. Upadła.
Podjechał szybko, aż spod łyżew sypnęło śniegiem.
Gavin: Nic Ci nie jest?
Chris: Nie… Ok.
Próbowała się podnieść, ale nie mogła wstać na równe nogi. Złapał ją pod rękę i pociągnął delikatnie do góry. Zachwiała się, więc przytrzymał ją blisko siebie. Teraz robił sobie wyrzuty, że pozwolił jej na ten głupi wybryk. Wiedział, że tak to się skończy, ale nie chciał jej się narzucać.
Gavin: Już dobrze?
Poczuła, że się znowu czerwieni. Tym razem nie z powodu złości, tylko bliskości. Czuła ciepło bijące od jego ciała. Jego stanowczy uścisk przyprawiał ją o zakłopotanie. Bała się spojrzeć w jego oczy. Nie chciała żeby się zorientował jak bardzo ją rozmiękcza.
Chris: Tak. Możesz mnie puścić.
Gavin: Zrobiłaś coś sobie? Coś Cię boli?
Patrzył na nią z takim przejęciem jakby zaraz miała rozpaść się na małe kawałeczki.
Chris: Duma, tyłek i … ręka.
Gavin: Pokaż.
Chris: Co?
Roześmiał się cicho.
Gavin: Zacznijmy od ręki.
Zdjął jej rękawiczkę i podwinął rękaw. Zaczął delikatnie naciskać w różnych miejscach. Jego subtelny dotyk wywołał przyjemny dreszcz, który przeszedł po całym jej ciele. Dostała gęsiej skórki. Miała nadzieję, że tego nie zauważył.
Gavin: Wygląda na to że wszystko w porządku, więc skończy się na siniaku.
Chris: Siniaki mi nie straszne. Spróbuję jeszcze raz!
Szybkim ruchem naciągnęła z powrotem rękaw i powoli ruszyła przed siebie.
Poczuła się trochę pewniej, więc postanowiła lekko odepchnąć się czubkiem łyżwy. Momentalnie pożałowała tej decyzji, bo jak na jej oczekiwania nabrała zbyt dużej prędkości. Znowu zaczęła machać rękami, przez co czuła, że wygląda jak ostatnia kretynka. Spojrzała kątem oka w jego kierunku. Głupkowaty uśmiech nie schodził mu z twarzy. Musiał mieć niezłą zgrywę, widząc ją w takim stanie. Jej twarz pokryła się rumieńcem i zupełnie przestała panować nad swoimi ciałem. Mogło skończyć się to tylko w jeden sposób. Upadła.
Podjechał szybko, aż spod łyżew sypnęło śniegiem.
Gavin: Nic Ci nie jest?
Chris: Nie… Ok.
Próbowała się podnieść, ale nie mogła wstać na równe nogi. Złapał ją pod rękę i pociągnął delikatnie do góry. Zachwiała się, więc przytrzymał ją blisko siebie. Teraz robił sobie wyrzuty, że pozwolił jej na ten głupi wybryk. Wiedział, że tak to się skończy, ale nie chciał jej się narzucać.
Gavin: Już dobrze?
Poczuła, że się znowu czerwieni. Tym razem nie z powodu złości, tylko bliskości. Czuła ciepło bijące od jego ciała. Jego stanowczy uścisk przyprawiał ją o zakłopotanie. Bała się spojrzeć w jego oczy. Nie chciała żeby się zorientował jak bardzo ją rozmiękcza.
Chris: Tak. Możesz mnie puścić.
Gavin: Zrobiłaś coś sobie? Coś Cię boli?
Patrzył na nią z takim przejęciem jakby zaraz miała rozpaść się na małe kawałeczki.
Chris: Duma, tyłek i … ręka.
Gavin: Pokaż.
Chris: Co?
Roześmiał się cicho.
Gavin: Zacznijmy od ręki.
Zdjął jej rękawiczkę i podwinął rękaw. Zaczął delikatnie naciskać w różnych miejscach. Jego subtelny dotyk wywołał przyjemny dreszcz, który przeszedł po całym jej ciele. Dostała gęsiej skórki. Miała nadzieję, że tego nie zauważył.
Gavin: Wygląda na to że wszystko w porządku, więc skończy się na siniaku.
Chris: Siniaki mi nie straszne. Spróbuję jeszcze raz!
Szybkim ruchem naciągnęła z powrotem rękaw i powoli ruszyła przed siebie.
Poczuła się trochę pewniej, więc postanowiła lekko odepchnąć się czubkiem łyżwy. Momentalnie pożałowała tej decyzji, bo jak na jej oczekiwania nabrała zbyt dużej prędkości. Znowu zaczęła machać rękami, przez co czuła, że wygląda jak ostatnia kretynka. Spojrzała kątem oka w jego kierunku. Głupkowaty uśmiech nie schodził mu z twarzy. Musiał mieć niezłą zgrywę, widząc ją w takim stanie. Jej twarz pokryła się rumieńcem i zupełnie przestała panować nad swoimi ciałem. Mogło skończyć się to tylko w jeden sposób. Upadła.
Podjechał szybko, aż spod łyżew sypnęło śniegiem.
Gavin: Nic Ci nie jest?
Chris: Nie… Ok.
Próbowała się podnieść, ale nie mogła wstać na równe nogi. Złapał ją pod rękę i pociągnął delikatnie do góry. Zachwiała się, więc przytrzymał ją blisko siebie. Teraz robił sobie wyrzuty, że pozwolił jej na ten głupi wybryk. Wiedział, że tak to się skończy, ale nie chciał jej się narzucać.
Gavin: Już dobrze?
Poczuła, że się znowu czerwieni. Tym razem nie z powodu złości, tylko bliskości. Czuła ciepło bijące od jego ciała. Jego stanowczy uścisk przyprawiał ją o zakłopotanie. Bała się spojrzeć w jego oczy. Nie chciała żeby się zorientował jak bardzo ją rozmiękcza.
Chris: Tak. Możesz mnie puścić.
Gavin: Zrobiłaś coś sobie? Coś Cię boli?
Patrzył na nią z takim przejęciem jakby zaraz miała rozpaść się na małe kawałeczki.
Chris: Duma, tyłek i … ręka.
Gavin: Pokaż.
Chris: Co?
Roześmiał się cicho.
Gavin: Zacznijmy od ręki.
Zdjął jej rękawiczkę i podwinął rękaw. Zaczął delikatnie naciskać w różnych miejscach. Jego subtelny dotyk wywołał przyjemny dreszcz, który przeszedł po całym jej ciele. Dostała gęsiej skórki. Miała nadzieję, że tego nie zauważył.
Gavin: Wygląda na to że wszystko w porządku, więc skończy się na siniaku.
Chris: Siniaki mi nie straszne. Spróbuję jeszcze raz!
Szybkim ruchem naciągnęła z powrotem rękaw i powoli ruszyła przed siebie.
Chris chwiejnym krokiem zmierzała w kierunku lodowiska. W głowie huczało jej od myśli. Nikt nie będzie jej mówił, że się czegoś boi, a już na pewno nie Gavin. Jeszcze mu pokaże! Postawiła pierwszy krok. Niepewnie zrobiła drugi. Przy trzecim nogi jej się rozjechały, więc zaczęła machać rękami, żeby złapać równowagę. Nie było czego się przytrzymać, a barierka była zbyt daleko. Dlaczego tak daleko?
Gavin: Nie jeździłaś nigdy wcześniej?
Chris: Trochę… jak byłam mała… z tatą… ale nie szło mi najlepiej.
Nie mogła skupić się na dwóch rzeczach jednocześnie, więc robiła przerwy między słowami. Chwiała się na boki przy każdym kroku, ale nie szło jej najgorzej. Jej zacięcie widoczne na twarzy przyprawiało go o uśmiech na twarzy. Zganił się za to w duchu. Powinien zachować powagę, bo jego intencje mogą zostać źle odebrane.
Gavin: Idzie Ci całkiem nieźle.
Chris: A Ty gdzie się nauczyłeś jeździć?
Gavin: Grałem w hokeja.
Chris: To w Twoim stylu.
Gavin: Co masz na myśli?
Chris: Hokej to taka trochę agresywna gra. Faceci zasuwają rozbijając się na ściankach. Więcej tam przemocy niż samej gry. Pasuje do Ciebie…
Gavin: Dziewczyno, nic nie wiesz o hokeju! Będę musiał kiedyś zabrać Ciebie na prawdziwy mecz i pokazać na czym to polega. Hokej to świetna gra zespołowa.
Chris: łoo… łooo… łoooo!
Znowu zaczęła chwiać się na boki. Gavin spojrzał na nią z pobłażaniem i wyciągnął w jej kierunku rękę.
Gavin: Będzie Ci łatwiej jeśli chwycisz się czegoś. Złap się mnie.
Chris: Dzięki… radzę sobie.
Gavin: Chyba nie do końca.
Chris: Nie potrzebuję Twojej pomocy!
Gavin: Jak uważasz, ale tak byłoby Ci łatwiej przyzwyczaić się.
Z hardą miną próbowała zapanować nad swoimi ruchami. Nie miała zamiaru dawać mu satysfakcji.
Chris chwiejnym krokiem zmierzała w kierunku lodowiska. W głowie huczało jej od myśli. Nikt nie będzie jej mówił, że się czegoś boi, a już na pewno nie Gavin. Jeszcze mu pokaże! Postawiła pierwszy krok. Niepewnie zrobiła drugi. Przy trzecim nogi jej się rozjechały, więc zaczęła machać rękami, żeby złapać równowagę. Nie było czego się przytrzymać, a barierka była zbyt daleko. Dlaczego tak daleko?
Gavin: Nie jeździłaś nigdy wcześniej?
Chris: Trochę… jak byłam mała… z tatą… ale nie szło mi najlepiej.
Nie mogła skupić się na dwóch rzeczach jednocześnie, więc robiła przerwy między słowami. Chwiała się na boki przy każdym kroku, ale nie szło jej najgorzej. Jej zacięcie widoczne na twarzy przyprawiało go o uśmiech na twarzy. Zganił się za to w duchu. Powinien zachować powagę, bo jego intencje mogą zostać źle odebrane.
Gavin: Idzie Ci całkiem nieźle.
Chris: A Ty gdzie się nauczyłeś jeździć?
Gavin: Grałem w hokeja.
Chris: To w Twoim stylu.
Gavin: Co masz na myśli?
Chris: Hokej to taka trochę agresywna gra. Faceci zasuwają rozbijając się na ściankach. Więcej tam przemocy niż samej gry. Pasuje do Ciebie…
Gavin: Dziewczyno, nic nie wiesz o hokeju! Będę musiał kiedyś zabrać Ciebie na prawdziwy mecz i pokazać na czym to polega. Hokej to świetna gra zespołowa.
Chris: łoo… łooo… łoooo!
Znowu zaczęła chwiać się na boki. Gavin spojrzał na nią z pobłażaniem i wyciągnął w jej kierunku rękę.
Gavin: Będzie Ci łatwiej jeśli chwycisz się czegoś. Złap się mnie.
Chris: Dzięki… radzę sobie.
Gavin: Chyba nie do końca.
Chris: Nie potrzebuję Twojej pomocy!
Gavin: Jak uważasz, ale tak byłoby Ci łatwiej przyzwyczaić się.
Z hardą miną próbowała zapanować nad swoimi ruchami. Nie miała zamiaru dawać mu satysfakcji.
Chris chwiejnym krokiem zmierzała w kierunku lodowiska. W głowie huczało jej od myśli. Nikt nie będzie jej mówił, że się czegoś boi, a już na pewno nie Gavin. Jeszcze mu pokaże! Postawiła pierwszy krok. Niepewnie zrobiła drugi. Przy trzecim nogi jej się rozjechały, więc zaczęła machać rękami, żeby złapać równowagę. Nie było czego się przytrzymać, a barierka była zbyt daleko. Dlaczego tak daleko?
Gavin: Nie jeździłaś nigdy wcześniej?
Chris: Trochę… jak byłam mała… z tatą… ale nie szło mi najlepiej.
Nie mogła skupić się na dwóch rzeczach jednocześnie, więc robiła przerwy między słowami. Chwiała się na boki przy każdym kroku, ale nie szło jej najgorzej. Jej zacięcie widoczne na twarzy przyprawiało go o uśmiech na twarzy. Zganił się za to w duchu. Powinien zachować powagę, bo jego intencje mogą zostać źle odebrane.
Gavin: Idzie Ci całkiem nieźle.
Chris: A Ty gdzie się nauczyłeś jeździć?
Gavin: Grałem w hokeja.
Chris: To w Twoim stylu.
Gavin: Co masz na myśli?
Chris: Hokej to taka trochę agresywna gra. Faceci zasuwają rozbijając się na ściankach. Więcej tam przemocy niż samej gry. Pasuje do Ciebie…
Gavin: Dziewczyno, nic nie wiesz o hokeju! Będę musiał kiedyś zabrać Ciebie na prawdziwy mecz i pokazać na czym to polega. Hokej to świetna gra zespołowa.
Chris: łoo… łooo… łoooo!
Znowu zaczęła chwiać się na boki. Gavin spojrzał na nią z pobłażaniem i wyciągnął w jej kierunku rękę.
Gavin: Będzie Ci łatwiej jeśli chwycisz się czegoś. Złap się mnie.
Chris: Dzięki… radzę sobie.
Gavin: Chyba nie do końca.
Chris: Nie potrzebuję Twojej pomocy!
Gavin: Jak uważasz, ale tak byłoby Ci łatwiej przyzwyczaić się.
Z hardą miną próbowała zapanować nad swoimi ruchami. Nie miała zamiaru dawać mu satysfakcji.
Gavin: Mogłabyś chociaż przymierzyć?
Chris: Nie.
Gavin: Zawsze jesteś taka uparta?
Chris: Miałam tylko popatrzeć na Was. Nie mówiłam nic a nic o tym, że będę jeździć.
Gavin: Skoro już tu jesteś co Ci szkodzi spróbować?
Chris: Nie umiem i nie chcę.
Gavin: Nie zachowuj się jak małe dziecko.
Chris: Wcale się tak nie zachowuję!
Gavin: Czego się więc obawiasz?
Chris: Niczego… po prostu nie planowałam jeździć.
Gavin: Boisz się porażki?
Chris: Porażki? Nie! Najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty.
Gavin: A mi się wydaje, że tchórzysz.
Chris poirytowana: Posłuchaj no, ja niczego się nie boję, a już tym bardziej jakiejś głupiej jazdy na łyżwach.
Gavin: Więc udowodnij mi to.
Chris: Nie muszę Ci niczego udowadniać.
Gavin: Cykooor.
Chris: Dawaj te łyżwy! Nikt nie będzie mi wciskał, że się czegoś boję!
Gavin: Mogłabyś chociaż przymierzyć?
Chris: Nie.
Gavin: Zawsze jesteś taka uparta?
Chris: Miałam tylko popatrzeć na Was. Nie mówiłam nic a nic o tym, że będę jeździć.
Gavin: Skoro już tu jesteś co Ci szkodzi spróbować?
Chris: Nie umiem i nie chcę.
Gavin: Nie zachowuj się jak małe dziecko.
Chris: Wcale się tak nie zachowuję!
Gavin: Czego się więc obawiasz?
Chris: Niczego… po prostu nie planowałam jeździć.
Gavin: Boisz się porażki?
Chris: Porażki? Nie! Najzwyczajniej w świecie nie mam ochoty.
Gavin: A mi się wydaje, że tchórzysz.
Chris poirytowana: Posłuchaj no, ja niczego się nie boję, a już tym bardziej jakiejś głupiej jazdy na łyżwach.
Gavin: Więc udowodnij mi to.
Chris: Nie muszę Ci niczego udowadniać.
Gavin: Cykooor.
Chris: Dawaj te łyżwy! Nikt nie będzie mi wciskał, że się czegoś boję!















































































