Spaghetti, które przygotowała niezwykle mu smakowało. Pochłonął je momentalnie, więc teraz czekał aż Jessica spokojnie dokończy swoją porcję. Ciągle wracał myślami do tego co powiedział Noodle, przy okazji udając, że słucha wywodu Jess.
Jess: Jesteś w stanie w to uwierzyć? Kazał mi przygotować wszystko na piątek, a to przecież nie jest nawet moja działka. Ostatnio zwala na mnie całą swoją brudną robotę i oczekuje, że zrobię wszystko od ręki. Ja też mam swoje obowiązki, nie mogę tak wszystkiego rzucić.
Gavin: Mhm… masz rację.
Jess: Powiedziałam mu, że przegina i to nie należy do moich kompetencji, a jak tak dalej pójdzie zgłoszę się do kadr.
Gavin: Słusznie…
Jess: Nie mam zamiaru tyrać za niego. Niech mnie gdzieś przeniosą albo dadzą podwyżkę…
Gavin: Mhm…
Jess: A później zrobiłam mu laskę na oczach wszystkich.
Gavin: To fantastycznie kochanie.
Jess kopnęła go pod stołem w kostkę.
Gavin: Auuu! A to za co?
Jess: W ogóle mnie nie słuchasz!
Gavin: Przepraszam, wyłączyłem się na chwilę. Możesz powtórzyć?
Jess: Nie ma takiej potrzeby, skoro to co mam do powiedzenia w ogóle Ciebie nie interesuje.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak. Po prostu… kiepsko dzisiaj spałem i jestem trochę rozkojarzony.
Jess: Ostatnio cały czas jesteś rozkojarzony. Odnoszę wrażenie, że coś Cię trapi.
Gavin: Nie… Jestem tylko trochę przemęczony.
Jess: Hmm… To może wyjechalibyśmy na weekend? Tak się składa że przyjeżdża mój brat z Del Sol.. wiesz mówiłam Ci, że nie mógł być na święta. Poznałbyś też moich rodziców. Wyjechalibyśmy w piątek po mojej pracy…
Gavin: Przepraszam, ale w ten weekend nie mogę. Ale Ty powinnaś jechać. W końcu dawno się nie widzieliście…
Jess: A co masz takiego pilnego do załatwienia?
Gavin: Może nie takie pilne, ale umówiłem się z Nevem z wytwórni, że popracujemy trochę razem. Już kilka razy mu odmawiałem i byłoby głupio gdybym zrobił to ponownie.
Nie była to do końca prawda, ale Jess nie musiała wiedzieć że idzie na koncert.
Jess: A nie możesz tego jeszcze raz przełożyć? Jeffrey rzadko przyjeżdża, więc to świetna okazja żebyście mogli się poznać.
Gavin: Przykro mi, ale ciężko było nam znaleźć wspólny termin i…
Jess: Może powiedz w końcu otwarcie, że nie chcesz jechać.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak…
Odłożyła sztućce na talerz z hałasem.
Jess: A jak? Naprawdę sądziłam, że tym razem będzie inaczej Gavin. Jesteśmy ze sobą już pół roku, a Ty ciągle mnie zbywasz… mam wrażenie, że nie chcesz się zaangażować.
Gavin: Kochanie…
Próbował wtrącić słowo i wytłumaczyć się, ale Jess już dostała słowotoku.
Jess: Dałam Ci szansę Gavin. Kolejną! Sądziłam, że między nami jest coś poważnego, ale kiedy widzę jak kolejny raz migasz się od jakichkolwiek zobowiązań, to zaczynam mieć wątpliwości… Czy Ty w ogóle chcesz być ze mną?
Tym razem nie wiedział co odpowiedzieć, więc uciekł wzrokiem. Była wściekła i bliska rozpaczy. W kącikach jej oczu zaczynały majaczyć łzy i wiedział, że ledwo się powstrzymuje.
Jess: Wiesz co? Mam tego dosyć!
Wstała gwałtownie, aż odsuwane krzesło z hukiem uderzyło o ścianę.
Gavin: Jessica… porozmawiajmy.
Spojrzała na niego.
Jess: Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie, to chyba nie mamy już o czym rozmawiać.
Ruszyła szybkim krokiem do wyjścia. Zabrała swoje rzeczy z wieszaka i wyszła nie oglądając się za siebie. Został sam. Westchnął głęboko i przeczesał ręką włosy. Zupełnie tego nie planował, ale przynajmniej zerwanie z Jessicą miał z głowy.
Spaghetti, które przygotowała niezwykle mu smakowało. Pochłonął je momentalnie, więc teraz czekał aż Jessica spokojnie dokończy swoją porcję. Ciągle wracał myślami do tego co powiedział Noodle, przy okazji udając, że słucha wywodu Jess.
Jess: Jesteś w stanie w to uwierzyć? Kazał mi przygotować wszystko na piątek, a to przecież nie jest nawet moja działka. Ostatnio zwala na mnie całą swoją brudną robotę i oczekuje, że zrobię wszystko od ręki. Ja też mam swoje obowiązki, nie mogę tak wszystkiego rzucić.
Gavin: Mhm… masz rację.
Jess: Powiedziałam mu, że przegina i to nie należy do moich kompetencji, a jak tak dalej pójdzie zgłoszę się do kadr.
Gavin: Słusznie…
Jess: Nie mam zamiaru tyrać za niego. Niech mnie gdzieś przeniosą albo dadzą podwyżkę…
Gavin: Mhm…
Jess: A później zrobiłam mu laskę na oczach wszystkich.
Gavin: To fantastycznie kochanie.
Jess kopnęła go pod stołem w kostkę.
Gavin: Auuu! A to za co?
Jess: W ogóle mnie nie słuchasz!
Gavin: Przepraszam, wyłączyłem się na chwilę. Możesz powtórzyć?
Jess: Nie ma takiej potrzeby, skoro to co mam do powiedzenia w ogóle Ciebie nie interesuje.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak. Po prostu… kiepsko dzisiaj spałem i jestem trochę rozkojarzony.
Jess: Ostatnio cały czas jesteś rozkojarzony. Odnoszę wrażenie, że coś Cię trapi.
Gavin: Nie… Jestem tylko trochę przemęczony.
Jess: Hmm… To może wyjechalibyśmy na weekend? Tak się składa że przyjeżdża mój brat z Del Sol.. wiesz mówiłam Ci, że nie mógł być na święta. Poznałbyś też moich rodziców. Wyjechalibyśmy w piątek po mojej pracy…
Gavin: Przepraszam, ale w ten weekend nie mogę. Ale Ty powinnaś jechać. W końcu dawno się nie widzieliście…
Jess: A co masz takiego pilnego do załatwienia?
Gavin: Może nie takie pilne, ale umówiłem się z Nevem z wytwórni, że popracujemy trochę razem. Już kilka razy mu odmawiałem i byłoby głupio gdybym zrobił to ponownie.
Nie była to do końca prawda, ale Jess nie musiała wiedzieć że idzie na koncert.
Jess: A nie możesz tego jeszcze raz przełożyć? Jeffrey rzadko przyjeżdża, więc to świetna okazja żebyście mogli się poznać.
Gavin: Przykro mi, ale ciężko było nam znaleźć wspólny termin i…
Jess: Może powiedz w końcu otwarcie, że nie chcesz jechać.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak…
Odłożyła sztućce na talerz z hałasem.
Jess: A jak? Naprawdę sądziłam, że tym razem będzie inaczej Gavin. Jesteśmy ze sobą już pół roku, a Ty ciągle mnie zbywasz… mam wrażenie, że nie chcesz się zaangażować.
Gavin: Kochanie…
Próbował wtrącić słowo i wytłumaczyć się, ale Jess już dostała słowotoku.
Jess: Dałam Ci szansę Gavin. Kolejną! Sądziłam, że między nami jest coś poważnego, ale kiedy widzę jak kolejny raz migasz się od jakichkolwiek zobowiązań, to zaczynam mieć wątpliwości… Czy Ty w ogóle chcesz być ze mną?
Tym razem nie wiedział co odpowiedzieć, więc uciekł wzrokiem. Była wściekła i bliska rozpaczy. W kącikach jej oczu zaczynały majaczyć łzy i wiedział, że ledwo się powstrzymuje.
Jess: Wiesz co? Mam tego dosyć!
Wstała gwałtownie, aż odsuwane krzesło z hukiem uderzyło o ścianę.
Gavin: Jessica… porozmawiajmy.
Spojrzała na niego.
Jess: Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie, to chyba nie mamy już o czym rozmawiać.
Ruszyła szybkim krokiem do wyjścia. Zabrała swoje rzeczy z wieszaka i wyszła nie oglądając się za siebie. Został sam. Westchnął głęboko i przeczesał ręką włosy. Zupełnie tego nie planował, ale przynajmniej zerwanie z Jessicą miał z głowy.
Spaghetti, które przygotowała niezwykle mu smakowało. Pochłonął je momentalnie, więc teraz czekał aż Jessica spokojnie dokończy swoją porcję. Ciągle wracał myślami do tego co powiedział Noodle, przy okazji udając, że słucha wywodu Jess.
Jess: Jesteś w stanie w to uwierzyć? Kazał mi przygotować wszystko na piątek, a to przecież nie jest nawet moja działka. Ostatnio zwala na mnie całą swoją brudną robotę i oczekuje, że zrobię wszystko od ręki. Ja też mam swoje obowiązki, nie mogę tak wszystkiego rzucić.
Gavin: Mhm… masz rację.
Jess: Powiedziałam mu, że przegina i to nie należy do moich kompetencji, a jak tak dalej pójdzie zgłoszę się do kadr.
Gavin: Słusznie…
Jess: Nie mam zamiaru tyrać za niego. Niech mnie gdzieś przeniosą albo dadzą podwyżkę…
Gavin: Mhm…
Jess: A później zrobiłam mu laskę na oczach wszystkich.
Gavin: To fantastycznie kochanie.
Jess kopnęła go pod stołem w kostkę.
Gavin: Auuu! A to za co?
Jess: W ogóle mnie nie słuchasz!
Gavin: Przepraszam, wyłączyłem się na chwilę. Możesz powtórzyć?
Jess: Nie ma takiej potrzeby, skoro to co mam do powiedzenia w ogóle Ciebie nie interesuje.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak. Po prostu… kiepsko dzisiaj spałem i jestem trochę rozkojarzony.
Jess: Ostatnio cały czas jesteś rozkojarzony. Odnoszę wrażenie, że coś Cię trapi.
Gavin: Nie… Jestem tylko trochę przemęczony.
Jess: Hmm… To może wyjechalibyśmy na weekend? Tak się składa że przyjeżdża mój brat z zagranicy… wiesz mówiłam Ci, że nie mógł być na święta. Poznałbyś też moich rodziców. Wyjechalibyśmy w piątek po mojej pracy…
Gavin: Przepraszam, ale w ten weekend nie mogę. Ale Ty powinnaś jechać. W końcu dawno się nie widzieliście…
Jess: A co masz takiego pilnego do załatwienia?
Gavin: Może nie takie pilne, ale umówiłem się z Nevem z wytwórni, że popracujemy trochę razem. Już kilka razy mu odmawiałem i byłoby głupio gdybym zrobił to ponownie.
Nie była to do końca prawda, ale Jess nie musiała wiedzieć że idzie na koncert.
Jess: A nie możesz tego jeszcze raz przełożyć? Jeffrey rzadko przyjeżdża, więc to świetna okazja żebyście mogli się poznać.
Gavin: Przykro mi, ale ciężko było nam znaleźć wspólny termin i…
Jess: Może powiedz w końcu otwarcie, że nie chcesz jechać.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak…
Odłożyła sztućce na talerz z hałasem.
Jess: A jak? Naprawdę sądziłam, że tym razem będzie inaczej Gavin. Jesteśmy ze sobą już pół roku, a Ty ciągle mnie zbywasz… mam wrażenie, że nie chcesz się zaangażować.
Gavin: Kochanie…
Próbował wtrącić słowo i wytłumaczyć się, ale Jess już dostała słowotoku.
Jess: Dałam Ci szansę Gavin. Kolejną! Sądziłam, że między nami jest coś poważnego, ale kiedy widzę jak kolejny raz migasz się od jakichkolwiek zobowiązań, to zaczynam mieć wątpliwości… Czy Ty w ogóle chcesz być ze mną?
Tym razem nie wiedział co odpowiedzieć, więc uciekł wzrokiem. Była wściekła i bliska rozpaczy. W kącikach jej oczu zaczynały majaczyć łzy i wiedział, że ledwo się powstrzymuje.
Jess: Wiesz co? Mam tego dosyć!
Wstała gwałtownie, aż odsuwane krzesło z hukiem uderzyło o ścianę.
Gavin: Jessica… porozmawiajmy.
Spojrzała na niego.
Jess: Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie, to chyba nie mamy już o czym rozmawiać.
Ruszyła szybkim krokiem do wyjścia. Zabrała swoje rzeczy z wieszaka i wyszła nie oglądając się za siebie. Został sam. Westchnął głęboko i przeczesał ręką włosy. Zupełnie tego nie planował, ale przynajmniej zerwanie z Jessicą miał z głowy.
Drzwi ledwo zamknęły się za Noodlem, kiedy zaraz po nim pojawiła się Jess. Nie byli umówieni, więc jej widok był dla niego sporym zaskoczeniem. Zanim zdążył się odezwać Jess zakrzyknęła radośnie:
Jess: Niespodzianka!
Gavin: Cześć… co tu robisz?
Spojrzała na niego podejrzliwie.
Jess: Spodziewałam się innego powitania. Nie cieszysz się na mój widok?
Gavin: Oczywiście, że się cieszę… *na jego twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech* tylko nie sądziłem, że Ciebie dzisiaj zobaczę.
Jess: Miałam ciężki dzień w pracy, więc urwałam się wcześniej. Pomyślałam, że ugotuję nam coś pysznego na lunch i spędzimy razem popołudnie.
Gavin: Brzmi świetnie. Daj, wezmę to od Ciebie, wygląda na ciężkie.
Przejął torbę ze sprawunkami i postawił ją na kuchennym blacie.
Jess: Masz ochotę na spaghetti?
Gavin: Na Twoje zawsze mam ochotę.
Objął ją w pasie i pocałował w szyję. Jess świetnie gotowała, więc na samą myśl o lunchu zaburczało mu w brzuchu. Od samego rana nie miał nic w ustach oprócz kawy… którą pił u Christine.
Drzwi ledwo zamknęły się za Noodlem, kiedy zaraz po nim pojawiła się Jess. Nie byli umówieni, więc jej widok był dla niego sporym zaskoczeniem. Zanim zdążył się odezwać Jess zakrzyknęła radośnie:
Jess: Niespodzianka!
Gavin: Cześć… co tu robisz?
Spojrzała na niego podejrzliwie.
Jess: Spodziewałam się innego powitania. Nie cieszysz się na mój widok?
Gavin: Oczywiście, że się cieszę… *na jego twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech* tylko nie sądziłem, że Ciebie dzisiaj zobaczę.
Jess: Miałam ciężki dzień w pracy, więc urwałam się wcześniej. Pomyślałam, że ugotuję nam coś pysznego na lunch i spędzimy razem popołudnie.
Gavin: Brzmi świetnie. Daj, wezmę to od Ciebie, wygląda na ciężkie.
Przejął torbę ze sprawunkami i postawił ją na kuchennym blacie.
Jess: Masz ochotę na spaghetti?
Gavin: Na Twoje zawsze mam ochotę.
Objął ją w pasie i pocałował w szyję. Jess świetnie gotowała, więc na samą myśl o lunchu zaburczało mu w brzuchu. Od samego rana nie miał nic w ustach oprócz kawy… którą pił u Christine.
Drzwi ledwo zamknęły się za Noodlem, kiedy zaraz po nim pojawiła się Jess. Nie byli umówieni, więc jej widok był dla niego sporym zaskoczeniem. Zanim zdążył się odezwać Jess zakrzyknęła radośnie:
Jess: Niespodzianka!
Gavin: Cześć… co tu robisz?
Spojrzała na niego podejrzliwie.
Jess: Spodziewałam się innego powitania. Nie cieszysz się na mój widok?
Gavin: Oczywiście, że się cieszę… *na jego twarzy momentalnie pojawił się szeroki uśmiech* tylko nie sądziłem, że Ciebie dzisiaj zobaczę.
Jess: Miałam ciężki dzień w pracy, więc urwałam się wcześniej. Pomyślałam, że ugotuję nam coś pysznego na lunch i spędzimy razem popołudnie.
Gavin: Brzmi świetnie. Daj, wezmę to od Ciebie, wygląda na ciężkie.
Przejął torbę ze sprawunkami i postawił ją na kuchennym blacie.
Jess: Masz ochotę na spaghetti?
Gavin: Na Twoje zawsze mam ochotę.
Objął ją w pasie i pocałował w szyję. Jess świetnie gotowała, więc na samą myśl o lunchu zaburczało mu w brzuchu. Od samego rana nie miał nic w ustach oprócz kawy… którą pił u Christine.













































































