Noodle zatrzymał ręką rozdygotany talerz i lekko zdyszanym głosem zapytał:
Noodle: I jak było?
Spojrzał niepewnie na Gavina.
Gavin: Świetnie.
Noodle: Mamy koncert w piątek, więc chcę wiedzieć co naprawdę myślisz.
Gavin: Byłem szczery. Już wcześniej nie miałem zastrzeżeń.
Noodle: Naprawdę?
Gavin: Jasne. Grasz bez zarzutu.
Noodle: Dzięki. Zawsze przed występem się stresuję.
Gavin: Myślisz że ja mam inaczej? Ale kiedy zaczyna się grać, nic już innego się nie liczy. Musisz tylko dać się ponieść muzyce.
Noodle: Nie jest to takie łatwe… Zwłaszcza przy Chris. Dexter nie był takim perfekcjonistą, no ale wtedy graliśmy punk rocka, więc nie miało to większego znaczenia. Ważne żeby było głośno i rytmicznie.
Gavin: Długo graliście razem?
Noodle: Nie… To znaczy, dołączyłem do nich jak już byli zespołem. W sumie graliśmy razem około roku, dopóki zespół się nie rozpadł.
Gavin: Więc… co się stało?
Noodle: Dexter dostał kontrakt z wytwórni.
Gavin: Odszedł?
Noodle: Nie do końca… wahał się do ostatniej chwili… ale Christine dała mu jasno do zrozumienia, że nie może stracić takiej okazji.
Gavin: To znaczy?
Noodle: Zerwała z nim, żeby nie miał już wątpliwości. Nie chciała mu stać na drodze… taka już jest.
Gavin: Musiało ją to wiele kosztować.
Noodle: No… Ciężko to przeżyła. Nie znam się na tych sercowych sprawach… ale między nimi było coś więcej niż przyjaźń czy miłość… nie umiem tego opisać. Nie byli zwykłą zakochaną parą… to było coś więcej. Chyba dlatego próbowała popełnić samobójstwo.
Gavin: C-co!?
Noodle spojrzał zmieszany na zaskoczoną twarz Gavina.
Noodle: Nie wiedziałeś? Sądziłem, że wszyscy wiedzą. To się wydarzyło wtedy… po TEJ imprezie na której… biłeś się z Loganem.
Gavin: Nie… nie wiedziałem.
Na chwilę zawisła między nimi niezręczna cisza, dopóki znowu nie odezwał się Noodle.
Noodle: Skoro nie masz zastrzeżeń, to będę się już zbierał. Muszę jeszcze napisać esej na jutro.
Ruszył w kierunku drzwi i zaczął się ubierać.
Noodle: Będziesz w piątek?
Gavin tylko pokiwał głową w odpowiedzi.
Noodle: To super. Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia.
Gavin: Na razie. Połamania pałek!
Noodle: Oby!
Kiedy Noodle wyszedł Gavin dalej stał zapatrzony w czarne obdrapane drzwi. Nie potrzebnie wypytywał się o Christine, bo to co usłyszał ciążyło mu teraz niczym kamień u piersi.
Noodle zatrzymał ręką rozdygotany talerz i lekko zdyszanym głosem zapytał:
Noodle: I jak było?
Spojrzał niepewnie na Gavina.
Gavin: Świetnie.
Noodle: Mamy koncert w piątek, więc chcę wiedzieć co naprawdę myślisz.
Gavin: Byłem szczery. Już wcześniej nie miałem zastrzeżeń.
Noodle: Naprawdę?
Gavin: Jasne. Grasz bez zarzutu.
Noodle: Dzięki. Zawsze przed występem się stresuję.
Gavin: Myślisz że ja mam inaczej? Ale kiedy zaczyna się grać, nic już innego się nie liczy. Musisz tylko dać się ponieść muzyce.
Noodle: Nie jest to takie łatwe… Zwłaszcza przy Chris. Dexter nie był takim perfekcjonistą, no ale wtedy graliśmy punk rocka, więc nie miało to większego znaczenia. Ważne żeby było głośno i rytmicznie.
Gavin: Długo graliście razem?
Noodle: Nie… To znaczy, dołączyłem do nich jak już byli zespołem. W sumie graliśmy razem około roku, dopóki zespół się nie rozpadł.
Gavin: Więc… co się stało?
Noodle: Dexter dostał kontrakt z wytwórni.
Gavin: Odszedł?
Noodle: Nie do końca… wahał się do ostatniej chwili… ale Christine dała mu jasno do zrozumienia, że nie może stracić takiej okazji.
Gavin: To znaczy?
Noodle: Zerwała z nim, żeby nie miał już wątpliwości. Nie chciała mu stać na drodze… taka już jest.
Gavin: Musiało ją to wiele kosztować.
Noodle: No… Ciężko to przeżyła. Nie znam się na tych sercowych sprawach… ale między nimi było coś więcej niż przyjaźń czy miłość… nie umiem tego opisać. Nie byli zwykłą zakochaną parą… to było coś więcej. Chyba dlatego próbowała popełnić samobójstwo.
Gavin: C-co!?
Noodle spojrzał zmieszany na zaskoczoną twarz Gavina.
Noodle: Nie wiedziałeś? Sądziłem, że wszyscy wiedzą. To się wydarzyło wtedy… po TEJ imprezie na której… biłeś się z Loganem.
Gavin: Nie… nie wiedziałem.
Na chwilę zawisła między nimi niezręczna cisza, dopóki znowu nie odezwał się Noodle.
Noodle: Skoro nie masz zastrzeżeń, to będę się już zbierał. Muszę jeszcze napisać esej na jutro.
Ruszył w kierunku drzwi i zaczął się ubierać.
Noodle: Będziesz w piątek?
Gavin tylko pokiwał głową w odpowiedzi.
Noodle: To super. Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia.
Gavin: Na razie. Połamania pałek!
Noodle: Oby!
Kiedy Noodle wyszedł Gavin dalej stał zapatrzony w czarne obdrapane drzwi. Nie potrzebnie wypytywał się o Christine, bo to co usłyszał ciążyło mu teraz niczym kamień u piersi.
Noodle zatrzymał ręką rozdygotany talerz i lekko zdyszanym głosem zapytał:
Noodle: I jak było?
Spojrzał niepewnie na Gavina.
Gavin: Świetnie.
Noodle: Mamy koncert w piątek, więc chcę wiedzieć co naprawdę myślisz.
Gavin: Byłem szczery. Już wcześniej nie miałem zastrzeżeń.
Noodle: Naprawdę?
Gavin: Jasne. Grasz bez zarzutu.
Noodle: Dzięki. Zawsze przed występem się stresuję.
Gavin: Myślisz że ja mam inaczej? Ale kiedy zaczyna się grać, nic już innego się nie liczy. Musisz tylko dać się ponieść muzyce.
Noodle: Nie jest to takie łatwe… Zwłaszcza przy Chris. Dexter nie był takim perfekcjonistą, no ale wtedy graliśmy punk rocka, więc nie miało to większego znaczenia. Ważne żeby było głośno i rytmicznie.
Gavin: Długo graliście razem?
Noodle: Nie… To znaczy, dołączyłem do nich jak już byli zespołem. W sumie graliśmy razem około roku, dopóki zespół się nie rozpadł.
Gavin: Więc… co się stało?
Noodle: Dexter dostał kontrakt z wytwórni.
Gavin: Odszedł?
Noodle: Nie do końca… wahał się do ostatniej chwili… ale Christine dała mu jasno do zrozumienia, że nie może stracić takiej okazji.
Gavin: To znaczy?
Noodle: Zerwała z nim, żeby nie miał już wątpliwości. Nie chciała mu stać na drodze… taka już jest.
Gavin: Musiało ją to wiele kosztować.
Noodle: No… Ciężko to przeżyła. Nie znam się na tych sercowych sprawach… ale między nimi było coś więcej niż przyjaźń czy miłość… nie umiem tego opisać. Nie byli zwykłą zakochaną parą… to było coś więcej. Chyba dlatego próbowała popełnić samobójstwo.
Gavin: C-co!?
Noodle spojrzał zmieszany na zaskoczoną twarz Gavina.
Noodle: Nie wiedziałeś? Sądziłem, że wszyscy wiedzą. To się wydarzyło wtedy… po TEJ imprezie na której… biłeś się z Loganem.
Gavin: Nie… nie wiedziałem.
Na chwilę zawisła między nimi niezręczna cisza, dopóki znowu nie odezwał się Noodle.
Noodle: Skoro nie masz zastrzeżeń, to będę się już zbierał. Muszę jeszcze napisać esej na jutro.
Ruszył w kierunku drzwi i zaczął się ubierać.
Noodle: Będziesz w piątek?
Gavin tylko pokiwał głową w odpowiedzi.
Noodle: To super. Jeszcze raz dzięki i do zobaczenia.
Gavin: Na razie. Połamania pałek!
Noodle: Oby!
Kiedy Noodle wyszedł Gavin dalej stał zapatrzony w czarne obdrapane drzwi. Nie potrzebnie wypytywał się o Christine, bo to co usłyszał ciążyło mu teraz niczym kamień u piersi.
Na ulicy było całkiem pusto, jedynie w oddali majaczyły sylwetki przechodniów spieszących się w tylko im znanym kierunku. Dochodzący miejski szum przeplatał się ze skrzeczeniem mew szybujących wysoko na dachami budynków. Noodle podniósł wzrok znad czytanej mangi, kiedy usłyszał zbliżające się kroki.
Gavin: Cześć. Sorry za spóźnienie. Długo czekasz?
Noodle: Nie. Przyjechałem niedawno.
Wstał ze schodów, chowając lekturę do torby. Podali sobie dłonie na przywitanie.
Gavin: Ok. W takim razie nie traćmy więcej czasu i chodźmy do środka.
Ruszyli w kierunku schodów prowadzących do sutenery. Gavin wyciągnął z kieszeni klucz i otworzył drzwi przepuszczając gościa przodem. Zanim Noodle zdjął kurtkę i odstawił deskorolkę pod ścianą, Gavin zapytał:
Gavin: Chcesz coś do picia?
Noodle: Nie, dzięki. Wolałbym od razu zacząć. Trochę się stresuję.
Gavin: Nie przejmuj się, będzie dobrze.
Noodle: Nie znasz Christine. Strasznie mnie ciśnie, dlatego super, że mi pomagasz.
Gavin: Nie ma sprawy.
Noodle: Mówię serio… Gdyby nie Ty dalej robiłbym te same błędy.
Gavin: Więcej wiary w siebie Noodle. Jesteś świetnym perkusistą. Każdy może nauczyć się techniki, ale nie każdy będzie miał talent i dobre ucho tak jak Ty.
Noodle uśmiechnął sie pod nosem.
Gavin: Wszyscy przez to przechodziliśmy, więc cieszę się że mogę Ci w tym pomóc. A teraz siadaj i daj z siebie wszystko.
Na ulicy było całkiem pusto, jedynie w oddali majaczyły sylwetki przechodniów spieszących się w tylko im znanym kierunku. Dochodzący miejski szum przeplatał się ze skrzeczeniem mew szybujących wysoko na dachami budynków. Noodle podniósł wzrok znad czytanej mangi, kiedy usłyszał zbliżające się kroki.
Gavin: Cześć. Sorry za spóźnienie. Długo czekasz?
Noodle: Nie. Przyjechałem niedawno.
Wstał ze schodów, chowając lekturę do torby. Podali sobie dłonie na przywitanie.
Gavin: Ok. W takim razie nie traćmy więcej czasu i chodźmy do środka.
Ruszyli w kierunku schodów prowadzących do sutenery. Gavin wyciągnął z kieszeni klucz i otworzył drzwi przepuszczając gościa przodem. Zanim Noodle zdjął kurtkę i odstawił deskorolkę pod ścianą, Gavin zapytał:
Gavin: Chcesz coś do picia?
Noodle: Nie, dzięki. Wolałbym od razu zacząć. Trochę się stresuję.
Gavin: Nie przejmuj się, będzie dobrze.
Noodle: Nie znasz Christine. Strasznie mnie ciśnie, dlatego super, że mi pomagasz.
Gavin: Nie ma sprawy.
Noodle: Mówię serio… Gdyby nie Ty dalej robiłbym te same błędy.
Gavin: Więcej wiary w siebie Noodle. Jesteś świetnym perkusistą. Każdy może nauczyć się techniki, ale nie każdy będzie miał talent i dobre ucho tak jak Ty.
Noodle uśmiechnął sie pod nosem.
Gavin: Wszyscy przez to przechodziliśmy, więc cieszę się że mogę Ci w tym pomóc. A teraz siadaj i daj z siebie wszystko.
Na ulicy było całkiem pusto, jedynie w oddali majaczyły sylwetki przechodniów spieszących się w tylko im znanym kierunku. Dochodzący miejski szum przeplatał się ze skrzeczeniem mew szybujących wysoko na dachami budynków. Noodle podniósł wzrok znad czytanej mangi, kiedy usłyszał zbliżające się kroki.
Gavin: Cześć. Sorry za spóźnienie. Długo czekasz?
Noodle: Nie. Przyjechałem niedawno.
Wstał ze schodów, chowając lekturę do torby. Podali sobie dłonie na przywitanie.
Gavin: Ok. W takim razie nie traćmy więcej czasu i chodźmy do środka.
Ruszyli w kierunku schodów prowadzących do sutenery. Gavin wyciągnął z kieszeni klucz i otworzył drzwi przepuszczając gościa przodem. Zanim Noodle zdjął kurtkę i odstawił deskorolkę pod ścianą, Gavin zapytał:
Gavin: Chcesz coś do picia?
Noodle: Nie, dzięki. Wolałbym od razu zacząć. Trochę się stresuję.
Gavin: Nie przejmuj się, będzie dobrze.
Noodle: Nie znasz Christine. Strasznie mnie ciśnie, dlatego super, że mi pomagasz.
Gavin: Nie ma sprawy.
Noodle: Mówię serio… Gdyby nie Ty dalej robiłbym te same błędy.
Gavin: Więcej wiary w siebie Noodle. Jesteś świetnym perkusistą. Każdy może nauczyć się techniki, ale nie każdy będzie miał talent i dobre ucho tak jak Ty.
Noodle uśmiechnął sie pod nosem.
Gavin: Wszyscy przez to przechodziliśmy, więc cieszę się że mogę Ci w tym pomóc. A teraz siadaj i daj z siebie wszystko.
























































