Gavin: Daj mi dokończyć. 
Wstał nagle i wydobył z kieszeni paczkę Lucky Strike’ów oraz swoją ulubioną benzynówkę Zippo. Odpalił papierosa zaciągając się głęboko. 
Gavin: Po tym co wczoraj powiedział mi Hiro, nie mogłem przestać o niej myśleć, więc pojechałem się z nią zobaczyć… i samo jakoś tak wyszło. Stary! Spędziłem najlepszą noc w moim życiu. To było coś niesamowitego… jak dwa pasujące do siebie puzzle.
Sean uśmiechnął się pod nosem. Doskonale wiedział jakie to uczucie, bo Kimberly w kwestiach łóżkowych nie miała sobie równych i potrafiła wczuć się w jego potrzeby jakby siedziała w jego głowie… czy też trochę niżej. 
Sean: Ok, to w czym problem?
Gavin: Już sam nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony chcę być z Christine, ale z drugiej… Stary! Ona próbowała popełnić samobójstwo po rozstaniu z poprzednim facetem! Nawet rozmawiałem z nią wtedy… przed tym wszystkim. Nie mogę sobie wyobrazić w jakim musiała być dołku, że posunęła się do czegoś takiego. A ta cała akcja w święta? Co jeśli znowu to się powtórzy? Nawet nie chcę o tym myśleć. 
Sean: Ok. Rozumiem co czujesz. Wychodzi na to, że nie jest stabilna emocjonalnie, ale chyba teraz czuje się już dobrze? 
Gavin podniósł na niego wzrok.
Gavin: Skąd niby mam to wiedzieć? Nic o niej nie wiem. 
Sean: No tak…


Previous // Next

Gavin: Daj mi dokończyć. 
Wstał nagle i wydobył z kieszeni paczkę Lucky Strike’ów oraz swoją ulubioną benzynówkę Zippo. Odpalił papierosa zaciągając się głęboko. 
Gavin: Po tym co wczoraj powiedział mi Hiro, nie mogłem przestać o niej myśleć, więc pojechałem się z nią zobaczyć… i samo jakoś tak wyszło. Stary! Spędziłem najlepszą noc w moim życiu. To było coś niesamowitego… jak dwa pasujące do siebie puzzle.
Sean uśmiechnął się pod nosem. Doskonale wiedział jakie to uczucie, bo Kimberly w kwestiach łóżkowych nie miała sobie równych i potrafiła wczuć się w jego potrzeby jakby siedziała w jego głowie… czy też trochę niżej. 
Sean: Ok, to w czym problem?
Gavin: Już sam nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony chcę być z Christine, ale z drugiej… Stary! Ona próbowała popełnić samobójstwo po rozstaniu z poprzednim facetem! Nawet rozmawiałem z nią wtedy… przed tym wszystkim. Nie mogę sobie wyobrazić w jakim musiała być dołku, że posunęła się do czegoś takiego. A ta cała akcja w święta? Co jeśli znowu to się powtórzy? Nawet nie chcę o tym myśleć. 
Sean: Ok. Rozumiem co czujesz. Wychodzi na to, że nie jest stabilna emocjonalnie, ale chyba teraz czuje się już dobrze? 
Gavin podniósł na niego wzrok.
Gavin: Skąd niby mam to wiedzieć? Nic o niej nie wiem. 
Sean: No tak…


Previous // Next

Gavin: Daj mi dokończyć. 
Wstał nagle i wydobył z kieszeni paczkę Lucky Strike’ów oraz swoją ulubioną benzynówkę Zippo. Odpalił papierosa zaciągając się głęboko. 
Gavin: Po tym co wczoraj powiedział mi Hiro, nie mogłem przestać o niej myśleć, więc pojechałem się z nią zobaczyć… i samo jakoś tak wyszło. Stary! Spędziłem najlepszą noc w moim życiu. To było coś niesamowitego… jak dwa pasujące do siebie puzzle.
Sean uśmiechnął się pod nosem. Doskonale wiedział jakie to uczucie, bo Kimberly w kwestiach łóżkowych nie miała sobie równych i potrafiła wczuć się w jego potrzeby jakby siedziała w jego głowie… czy też trochę niżej. 
Sean: Ok, to w czym problem?
Gavin: Już sam nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Z jednej strony chcę być z Christine, ale z drugiej… Stary! Ona próbowała popełnić samobójstwo po rozstaniu z poprzednim facetem! Nawet rozmawiałem z nią wtedy… przed tym wszystkim. Nie mogę sobie wyobrazić w jakim musiała być dołku, że posunęła się do czegoś takiego. A ta cała akcja w święta? Co jeśli znowu to się powtórzy? Nawet nie chcę o tym myśleć. 
Sean: Ok. Rozumiem co czujesz. Wychodzi na to, że nie jest stabilna emocjonalnie, ale chyba teraz czuje się już dobrze? 
Gavin podniósł na niego wzrok.
Gavin: Skąd niby mam to wiedzieć? Nic o niej nie wiem. 
Sean: No tak…


Previous // Next

Sean siedział skupiony przy laptopie odpowiadając na komentarze Simsbookowych fanów. W myślach zastanawiał się kiedy w końcu ich zespół stanie się na tyle popularny, że będą mogli wynająć kogoś, kto będzie zajmował się prowadzeniem ich profili w social mediach. Na razie nie miał na co liczyć, bo mimo że ich płyta sprzedawała się całkiem nieźle, to jednak ze względu na rodzaj granej muzyki nie byli w stanie tak łatwo przebić się do szerszej publiczności. Odpisywał właśnie na jakiś hejterski komentarz, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi oraz powolne kroki zmierzające na dół. Nie odwracając się powiedział: 
Sean: Hej. Co tam?
Gavin westchnął tylko i zapytał:
Gavin: Zajęty jesteś?
Sean: Nie specjalnie, mogę gadać. 
Gavin: Rozstałem się z Jess.
Sean odwrócił się od ekranu laptopa i spojrzał na przyjaciela. Wyglądał na mocno zmartwionego, więc zapowiadała się dłuższa rozmowa. 
Sean: Serio? To przez naszą wczorajszą rozmowę?
Gavin: Nie. W sumie, to wyszło od niej. Ale nie dlatego przyszedłem. 
Sean: Ok. 
Gavin: Słuchaj… wiedziałeś, że Christine próbowała popełnić samobójstwo? 
To pytanie zbiło go z tropu. 
Sean: Żartujesz sobie?
Gavin westchnął głęboko i usiadł ciężko na łóżku, które zatrzeszczało pod jego ciężarem.  Sean w międzyczasie wyłączył laptopa, bo po tym co usłyszał już nie mógł skupić się na batalii prowadzonej z hejterską lamą. 
Gavin: Wierz mi, że chciałbym… ale Noodle nie ściemniał. Po imprezie… no wiesz, tej na której miała “wypadek”. 
Sean: Coś kojarzę. Była wtedy w kiepskim stanie, a Kimberly faktycznie mówiła że była w szpitalu czy coś… w sumie nie znam szczegółów, ale nie wnikałem jakoś specjalnie.
Gavin: Noo… Spotkaliśmy się wczoraj i jakoś tak wyszło, że znowu się przespaliśmy.
Sean: Gavin…


Previous // Next

Sean siedział skupiony przy laptopie odpowiadając na komentarze Simsbookowych fanów. W myślach zastanawiał się kiedy w końcu ich zespół stanie się na tyle popularny, że będą mogli wynająć kogoś, kto będzie zajmował się prowadzeniem ich profili w social mediach. Na razie nie miał na co liczyć, bo mimo że ich płyta sprzedawała się całkiem nieźle, to jednak ze względu na rodzaj granej muzyki nie byli w stanie tak łatwo przebić się do szerszej publiczności. Odpisywał właśnie na jakiś hejterski komentarz, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi oraz powolne kroki zmierzające na dół. Nie odwracając się powiedział: 
Sean: Hej. Co tam?
Gavin westchnął tylko i zapytał:
Gavin: Zajęty jesteś?
Sean: Nie specjalnie, mogę gadać. 
Gavin: Rozstałem się z Jess.
Sean odwrócił się od ekranu laptopa i spojrzał na przyjaciela. Wyglądał na mocno zmartwionego, więc zapowiadała się dłuższa rozmowa. 
Sean: Serio? To przez naszą wczorajszą rozmowę?
Gavin: Nie. W sumie, to wyszło od niej. Ale nie dlatego przyszedłem. 
Sean: Ok. 
Gavin: Słuchaj… wiedziałeś, że Christine próbowała popełnić samobójstwo? 
To pytanie zbiło go z tropu. 
Sean: Żartujesz sobie?
Gavin westchnął głęboko i usiadł ciężko na łóżku, które zatrzeszczało pod jego ciężarem.  Sean w międzyczasie wyłączył laptopa, bo po tym co usłyszał już nie mógł skupić się na batalii prowadzonej z hejterską lamą. 
Gavin: Wierz mi, że chciałbym… ale Noodle nie ściemniał. Po imprezie… no wiesz, tej na której miała “wypadek”. 
Sean: Coś kojarzę. Była wtedy w kiepskim stanie, a Kimberly faktycznie mówiła że była w szpitalu czy coś… w sumie nie znam szczegółów, ale nie wnikałem jakoś specjalnie.
Gavin: Noo… Spotkaliśmy się wczoraj i jakoś tak wyszło, że znowu się przespaliśmy.
Sean: Gavin…


Previous // Next

Sean siedział skupiony przy laptopie odpowiadając na komentarze Simsbookowych fanów. W myślach zastanawiał się kiedy w końcu ich zespół stanie się na tyle popularny, że będą mogli wynająć kogoś, kto będzie zajmował się prowadzeniem ich profili w social mediach. Na razie nie miał na co liczyć, bo mimo że ich płyta sprzedawała się całkiem nieźle, to jednak ze względu na rodzaj granej muzyki nie byli w stanie tak łatwo przebić się do szerszej publiczności. Odpisywał właśnie na jakiś hejterski komentarz, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi oraz powolne kroki zmierzające na dół. Nie odwracając się powiedział: 
Sean: Hej. Co tam?
Gavin westchnął tylko i zapytał:
Gavin: Zajęty jesteś?
Sean: Nie specjalnie, mogę gadać. 
Gavin: Rozstałem się z Jess.
Sean odwrócił się od ekranu laptopa i spojrzał na przyjaciela. Wyglądał na mocno zmartwionego, więc zapowiadała się dłuższa rozmowa. 
Sean: Serio? To przez naszą wczorajszą rozmowę?
Gavin: Nie. W sumie, to wyszło od niej. Ale nie dlatego przyszedłem. 
Sean: Ok. 
Gavin: Słuchaj… wiedziałeś, że Christine próbowała popełnić samobójstwo? 
To pytanie zbiło go z tropu. 
Sean: Żartujesz sobie?
Gavin westchnął głęboko i usiadł ciężko na łóżku, które zatrzeszczało pod jego ciężarem.  Sean w międzyczasie wyłączył laptopa, bo po tym co usłyszał już nie mógł skupić się na batalii prowadzonej z hejterską lamą. 
Gavin: Wierz mi, że chciałbym… ale Noodle nie ściemniał. Po imprezie… no wiesz, tej na której miała “wypadek”. 
Sean: Coś kojarzę. Była wtedy w kiepskim stanie, a Kimberly faktycznie mówiła że była w szpitalu czy coś… w sumie nie znam szczegółów, ale nie wnikałem jakoś specjalnie.
Gavin: Noo… Spotkaliśmy się wczoraj i jakoś tak wyszło, że znowu się przespaliśmy.
Sean: Gavin…


Previous // Next

Spaghetti, które przygotowała niezwykle mu smakowało. Pochłonął je momentalnie, więc teraz czekał aż Jessica spokojnie dokończy swoją porcję. Ciągle wracał myślami do tego co powiedział Noodle, przy okazji udając, że słucha wywodu Jess.
Jess: Jesteś w stanie w to uwierzyć? Kazał mi przygotować wszystko na piątek, a to przecież nie jest nawet moja działka. Ostatnio zwala na mnie całą swoją brudną robotę i oczekuje, że zrobię wszystko od ręki. Ja też mam swoje obowiązki, nie mogę tak wszystkiego rzucić.
Gavin: Mhm… masz rację.
Jess: Powiedziałam mu, że przegina i to nie należy do moich kompetencji, a jak tak dalej pójdzie zgłoszę się do kadr.
Gavin: Słusznie…
Jess: Nie mam zamiaru tyrać za niego. Niech mnie gdzieś przeniosą albo dadzą podwyżkę…
Gavin: Mhm…
Jess: A później zrobiłam mu laskę na oczach wszystkich.
Gavin: To fantastycznie kochanie.
Jess kopnęła go pod stołem w kostkę.
Gavin: Auuu! A to za co?
Jess: W ogóle mnie nie słuchasz!
Gavin: Przepraszam, wyłączyłem się na chwilę. Możesz powtórzyć?
Jess: Nie ma takiej potrzeby, skoro to co mam do powiedzenia w ogóle Ciebie nie interesuje.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak. Po prostu… kiepsko dzisiaj spałem i jestem trochę rozkojarzony.
Jess: Ostatnio cały czas jesteś rozkojarzony. Odnoszę wrażenie, że coś Cię trapi.
Gavin: Nie… Jestem tylko trochę przemęczony.
Jess: Hmm… To może wyjechalibyśmy na weekend? Tak się składa że przyjeżdża mój brat z zagranicy… wiesz mówiłam Ci, że nie mógł być na święta. Poznałbyś też moich rodziców. Wyjechalibyśmy w piątek po mojej pracy…
Gavin: Przepraszam, ale w ten weekend nie mogę. Ale Ty powinnaś jechać. W końcu dawno się nie widzieliście…
Jess: A co masz takiego pilnego do załatwienia?
Gavin: Może nie takie pilne, ale umówiłem się z Nevem z wytwórni, że popracujemy trochę razem. Już kilka razy mu odmawiałem i byłoby głupio gdybym zrobił to ponownie.
Nie była to do końca prawda, ale Jess nie musiała wiedzieć że idzie na koncert.
Jess: A nie możesz tego jeszcze raz przełożyć? Jeffrey rzadko przyjeżdża, więc to świetna okazja żebyście mogli się poznać.
Gavin: Przykro mi, ale ciężko było nam znaleźć wspólny termin i…
Jess: Może powiedz w końcu otwarcie, że nie chcesz jechać.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak…
Odłożyła sztućce na talerz z hałasem.
Jess: A jak? Naprawdę sądziłam, że tym razem będzie inaczej Gavin. Jesteśmy ze sobą już pół roku, a Ty ciągle mnie zbywasz… mam wrażenie, że nie chcesz się zaangażować.
Gavin: Kochanie…
Próbował wtrącić słowo i wytłumaczyć się, ale Jess już dostała słowotoku.
Jess: Dałam Ci szansę Gavin. Kolejną! Sądziłam, że między nami jest coś poważnego, ale kiedy widzę jak kolejny raz migasz się od jakichkolwiek zobowiązań, to zaczynam mieć wątpliwości… Czy Ty w ogóle chcesz być ze mną?
Tym razem nie wiedział co odpowiedzieć, więc uciekł wzrokiem. Była wściekła i bliska rozpaczy. W kącikach jej oczu zaczynały majaczyć łzy i wiedział, że ledwo się powstrzymuje.
Jess: Wiesz co? Mam tego dosyć!
Wstała gwałtownie, aż odsuwane krzesło z hukiem uderzyło o ścianę. 
Gavin: Jessica… porozmawiajmy.
Spojrzała na niego.
Jess: Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie, to chyba nie mamy już o czym rozmawiać.
Ruszyła szybkim krokiem do wyjścia. Zabrała swoje rzeczy z wieszaka i wyszła nie oglądając się za siebie. Został sam. Westchnął głęboko i przeczesał ręką włosy. Zupełnie tego nie planował, ale przynajmniej zerwanie z Jessicą miał z głowy.  


Previous // Next

Spaghetti, które przygotowała niezwykle mu smakowało. Pochłonął je momentalnie, więc teraz czekał aż Jessica spokojnie dokończy swoją porcję. Ciągle wracał myślami do tego co powiedział Noodle, przy okazji udając, że słucha wywodu Jess.
Jess: Jesteś w stanie w to uwierzyć? Kazał mi przygotować wszystko na piątek, a to przecież nie jest nawet moja działka. Ostatnio zwala na mnie całą swoją brudną robotę i oczekuje, że zrobię wszystko od ręki. Ja też mam swoje obowiązki, nie mogę tak wszystkiego rzucić.
Gavin: Mhm… masz rację.
Jess: Powiedziałam mu, że przegina i to nie należy do moich kompetencji, a jak tak dalej pójdzie zgłoszę się do kadr.
Gavin: Słusznie…
Jess: Nie mam zamiaru tyrać za niego. Niech mnie gdzieś przeniosą albo dadzą podwyżkę…
Gavin: Mhm…
Jess: A później zrobiłam mu laskę na oczach wszystkich.
Gavin: To fantastycznie kochanie.
Jess kopnęła go pod stołem w kostkę.
Gavin: Auuu! A to za co?
Jess: W ogóle mnie nie słuchasz!
Gavin: Przepraszam, wyłączyłem się na chwilę. Możesz powtórzyć?
Jess: Nie ma takiej potrzeby, skoro to co mam do powiedzenia w ogóle Ciebie nie interesuje.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak. Po prostu… kiepsko dzisiaj spałem i jestem trochę rozkojarzony.
Jess: Ostatnio cały czas jesteś rozkojarzony. Odnoszę wrażenie, że coś Cię trapi.
Gavin: Nie… Jestem tylko trochę przemęczony.
Jess: Hmm… To może wyjechalibyśmy na weekend? Tak się składa że przyjeżdża mój brat z Del Sol.. wiesz mówiłam Ci, że nie mógł być na święta. Poznałbyś też moich rodziców. Wyjechalibyśmy w piątek po mojej pracy…
Gavin: Przepraszam, ale w ten weekend nie mogę. Ale Ty powinnaś jechać. W końcu dawno się nie widzieliście…
Jess: A co masz takiego pilnego do załatwienia?
Gavin: Może nie takie pilne, ale umówiłem się z Nevem z wytwórni, że popracujemy trochę razem. Już kilka razy mu odmawiałem i byłoby głupio gdybym zrobił to ponownie.
Nie była to do końca prawda, ale Jess nie musiała wiedzieć że idzie na koncert.
Jess: A nie możesz tego jeszcze raz przełożyć? Jeffrey rzadko przyjeżdża, więc to świetna okazja żebyście mogli się poznać.
Gavin: Przykro mi, ale ciężko było nam znaleźć wspólny termin i…
Jess: Może powiedz w końcu otwarcie, że nie chcesz jechać.
Gavin: Dobrze wiesz, że to nie tak…
Odłożyła sztućce na talerz z hałasem.
Jess: A jak? Naprawdę sądziłam, że tym razem będzie inaczej Gavin. Jesteśmy ze sobą już pół roku, a Ty ciągle mnie zbywasz… mam wrażenie, że nie chcesz się zaangażować.
Gavin: Kochanie…
Próbował wtrącić słowo i wytłumaczyć się, ale Jess już dostała słowotoku.
Jess: Dałam Ci szansę Gavin. Kolejną! Sądziłam, że między nami jest coś poważnego, ale kiedy widzę jak kolejny raz migasz się od jakichkolwiek zobowiązań, to zaczynam mieć wątpliwości… Czy Ty w ogóle chcesz być ze mną?
Tym razem nie wiedział co odpowiedzieć, więc uciekł wzrokiem. Była wściekła i bliska rozpaczy. W kącikach jej oczu zaczynały majaczyć łzy i wiedział, że ledwo się powstrzymuje.
Jess: Wiesz co? Mam tego dosyć!
Wstała gwałtownie, aż odsuwane krzesło z hukiem uderzyło o ścianę. 
Gavin: Jessica… porozmawiajmy.
Spojrzała na niego.
Jess: Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na tak proste pytanie, to chyba nie mamy już o czym rozmawiać.
Ruszyła szybkim krokiem do wyjścia. Zabrała swoje rzeczy z wieszaka i wyszła nie oglądając się za siebie. Został sam. Westchnął głęboko i przeczesał ręką włosy. Zupełnie tego nie planował, ale przynajmniej zerwanie z Jessicą miał z głowy.  


Previous // Next