Kiedy rozbrzmiała ostatnia nuta, oklaski ustały, a tłum zebrany pod sceną zaczął ustępować ruszył na spotkanie z Christine. Był pełen podziwu ile energii oraz emocji potrafi przekazać podczas koncertu. Jednak im bardziej zbliżał się do niej, tym bardziej dostrzegał zmęczenie widoczne na jej twarzy. Przystanęła kilka kroków przed nim, nie patrząc mu nawet w oczy. 
Chris: Hej.
Gavin: Hej.
Chris: Nie wiedziałam czy przyjdziesz…
Gavin: Tak, przepraszam Cię za to… miałem kilka spraw na głowie.
Chris: Ok… Cieszę się, że jesteś. 
Wzięła jego dłoń i splotła razem ich palce. Cóż za uroczy gest. Do tego tak gładko przyjęła jego głupie tłumaczenie, że aż sam był w szoku. Jess zaraz urządziłaby przesłuchanie i próbowała wyciągnąć wszystkie szczegóły. Christine w dalszym ciągu uciekała gdzieś wzrokiem, więc delikatnie podniósł jej głowę do góry, aby w końcu na niego spojrzała. 
Gavin: Ja też się cieszę i mam dla Ciebie niespodziankę. 
Jej duże błękitne oczy zabłyszczały z dozą niepewności.
Chris: Dla mnie? 
Gavin: Tak. Chodź ze mną. 

W końcu na jej twarzy pojawił się uśmiech.

Korzystając z tego że trzymali się za ręce pociągnął ją za sobą w kierunku stojącego nieopodal Seana i jego rozmówcy.


Previous // Next

♪♫ I need your love, I’m a broken rose
The sadness of your song falls down on me
My life is lonely and I’ve nowhere to go
I need your love, I’m a broken rose
Oh baby, help me from frozen pain
With your smile, your eyes
And sing me, just for me ♪


Previous // Next

Dwa dni. Nie odezwał się ani słowem od dwóch cholernych dni. Żadnego smsa, telefonu, nic. Mieli co prawda zobaczyć się jutro, ale nie była już tego taka pewna, a ta niepewność nie dawała jej spokoju, przez co nie mogła zmrużyć oka… i jeszcze na dodatek odczuwała tremę przed jutrzejszym koncertem. Występowała już przed większą publicznością, ale za każdym razem to uczucie wracało jak bumerang. Tak samo jak lęk przed porażką. 

Wstała z łóżka i skierowała się do łazienki. Jej wzrok padł na fiolki z lekami. Stały jak gdyby nigdy nic, jakby były naturalnym wyposażeniem jej łazienki.

Ich widok napawał ją niechęcią, bo za każdym razem przypominały jaka jest popieprzona. Jedna fiolka na depresję, druga na lęki, trzecia na bezsenne noce… takie jak ta, której właśnie doświadczała. Sięgnęła niepewnie po tę ostatnią na chwilę zawieszając dłoń w powietrzu.. wahała się czy na pewno jej potrzebuje, po czym z rezygnacją otworzyła i połknęła jedną pigułkę. Potrzebowała snu, a im szybciej zaśnie, tym szybciej będzie miała to wszystko za sobą. 

Previous // Next

Dwa dni. Nie odezwał się ani słowem od dwóch cholernych dni. Żadnego smsa, telefonu, nic. Mieli co prawda zobaczyć się jutro, ale nie była już tego taka pewna, a ta niepewność nie dawała jej spokoju, przez co nie mogła zmrużyć oka… i jeszcze na dodatek odczuwała tremę przed jutrzejszym koncertem. Występowała już przed większą publicznością, ale za każdym razem to uczucie wracało jak bumerang. Tak samo jak lęk przed porażką. 

Wstała z łóżka i skierowała się do łazienki. Jej wzrok padł na fiolki z lekami. Stały jak gdyby nigdy nic, jakby były naturalnym wyposażeniem jej łazienki.

Ich widok napawał ją niechęcią, bo za każdym razem przypominały jaka jest popieprzona. Jedna fiolka na depresję, druga na lęki, trzecia na bezsenne noce… takie jak ta, której właśnie doświadczała. Sięgnęła niepewnie po tę ostatnią na chwilę zawieszając dłoń w powietrzu.. wahała się czy na pewno jej potrzebuje, po czym z rezygnacją otworzyła i połknęła jedną pigułkę. Potrzebowała snu, a im szybciej zaśnie, tym szybciej będzie miała to wszystko za sobą. 

Previous // Next