Tag: sims screenshots
Gavin nalał dwie szklaneczki whisky.
Gavin: Nie ma lodu.
Chris: Nie szkodzi. Po co rozwadniać.
Wzięła większy łyk.
Gavin: Lepiej?
Chris: Lepiej…
Gavin: Na pewno?
Chris: mhm… *dopiła resztę* Dolej jeszcze.
Spojrzał na nią z wahaniem.
Chris: Od alkoholu się nie zapowietrzę. No dalej…
Podsunęła bliżej szklankę
Gavin: Nie pij tak szybko, bo zaraz mi tu fikniesz.
Chris: Ok… Sorry… mam trochę ciśnienie.
Gavin: Właśnie widzę.
Chris: Nie mogę spać, a to był ciężki dzień… Muszę jakoś… odpędzić myśli…
Gavin: O czym tak rozmyślasz, jeśli wolno spytać?
Chris: Na pewno chcesz to usłyszeć?
Gavin: Czemu nie… skoro już nie śpię.
Chris: Myślałam *odchrząknęła* o Harrym… to znaczy o moim bracie. Zastanawiałam się, czy ucieszył się z prezentu ode mnie. I czy mama włożyła te same perły co zawsze…
Zawiesiła na chwilę głos, nie wiedząc czy mówić dalej, jednak wyczekujące spojrzenie Gavina skłoniło ją do podjęcia przerwanego wątku.
Chris: Dostała je kiedyś od mojego ojca na gwiazdkę. Wtedy nie mieliśmy kasy, więc to był spory wydatek. Zakładała je tylko raz w roku, właśnie na tę specjalną okazję… kiedy byliśmy wszyscy razem… To były moje najszczęśliwsze chwile. Dzisiaj kiedy patrzyłam na Amy… zazdrościłam jej. Była taka szczęśliwa. Nie chciałam… Ja… Jak zwykle wszystko popsułam.
W jej oczach pojawiły się łzy, więc przetarła je nerwowo w nadziei, że ich nie zauważył. Nawet jeśli je dostrzegł nie dał nic po sobie poznać.
Chris: Najpiękniejsze chwile, to te z naszego dzieciństwa, prawda? To chyba już nigdy nie wróci.
Gavin wzruszył ramionami: To zależy tylko od nas. A co do Amy… Była dzisiaj szczęśliwa, ale tak naprawdę ona też za kimś tęskni. Mimo że ma dopiero 10 lat, to straciła już ojca.
Zamyśliła się nad tym co powiedział. Gavin w tym czasie pociągnął długi łyk whisky.
Gavin nalał dwie szklaneczki whisky.
Gavin: Nie ma lodu.
Chris: Nie szkodzi. Po co rozwadniać.
Wzięła większy łyk.
Gavin: Lepiej?
Chris: Lepiej…
Gavin: Na pewno?
Chris: mhm… *dopiła resztę* Dolej jeszcze.
Spojrzał na nią z wahaniem.
Chris: Od alkoholu się nie zapowietrzę. No dalej…
Podsunęła bliżej szklankę
Gavin: Nie pij tak szybko, bo zaraz mi tu fikniesz.
Chris: Ok… Sorry… mam trochę ciśnienie.
Gavin: Właśnie widzę.
Chris: Nie mogę spać, a to był ciężki dzień… Muszę jakoś… odpędzić myśli…
Gavin: O czym tak rozmyślasz, jeśli wolno spytać?
Chris: Na pewno chcesz to usłyszeć?
Gavin: Czemu nie… skoro już nie śpię.
Chris: Myślałam *odchrząknęła* o Harrym… to znaczy o moim bracie. Zastanawiałam się, czy ucieszył się z prezentu ode mnie. I czy mama włożyła te same perły co zawsze…
Zawiesiła na chwilę głos, nie wiedząc czy mówić dalej, jednak wyczekujące spojrzenie Gavina skłoniło ją do podjęcia przerwanego wątku.
Chris: Dostała je kiedyś od mojego ojca na gwiazdkę. Wtedy nie mieliśmy kasy, więc to był spory wydatek. Zakładała je tylko raz w roku, właśnie na tę specjalną okazję… kiedy byliśmy wszyscy razem… To były moje najszczęśliwsze chwile. Dzisiaj kiedy patrzyłam na Amy… zazdrościłam jej. Była taka szczęśliwa. Nie chciałam… Ja… Jak zwykle wszystko popsułam.
W jej oczach pojawiły się łzy, więc przetarła je nerwowo w nadziei, że ich nie zauważył. Nawet jeśli je dostrzegł nie dał nic po sobie poznać.
Chris: Najpiękniejsze chwile, to te z naszego dzieciństwa, prawda? To chyba już nigdy nie wróci.
Gavin wzruszył ramionami: To zależy tylko od nas. A co do Amy… Była dzisiaj szczęśliwa, ale tak naprawdę ona też za kimś tęskni. Mimo że ma dopiero 10 lat, to straciła już ojca.
Zamyśliła się nad tym co powiedział. Gavin w tym czasie pociągnął długi łyk whisky.
Gavin nalał dwie szklaneczki whisky.
Gavin: Nie ma lodu.
Chris: Nie szkodzi. Po co rozwadniać.
Wzięła większy łyk.
Gavin: Lepiej?
Chris: Lepiej…
Gavin: Na pewno?
Chris: mhm… *dopiła resztę* Dolej jeszcze.
Spojrzał na nią z wahaniem.
Chris: Od alkoholu się nie zapowietrzę. No dalej…
Podsunęła bliżej szklankę
Gavin: Nie pij tak szybko, bo zaraz mi tu fikniesz.
Chris: Ok… Sorry… mam trochę ciśnienie.
Gavin: Właśnie widzę.
Chris: Nie mogę spać, a to był ciężki dzień… Muszę jakoś… odpędzić myśli…
Gavin: O czym tak rozmyślasz, jeśli wolno spytać?
Chris: Na pewno chcesz to usłyszeć?
Gavin: Czemu nie… skoro już nie śpię.
Chris: Myślałam *odchrząknęła* o Harrym… to znaczy o moim bracie. Zastanawiałam się, czy ucieszył się z prezentu ode mnie. I czy mama włożyła te same perły co zawsze…
Zawiesiła na chwilę głos, nie wiedząc czy mówić dalej, jednak wyczekujące spojrzenie Gavina skłoniło ją do podjęcia przerwanego wątku.
Chris: Dostała je kiedyś od mojego ojca na gwiazdkę. Wtedy nie mieliśmy kasy, więc to był spory wydatek. Zakładała je tylko raz w roku, właśnie na tę specjalną okazję… kiedy byliśmy wszyscy razem… To były moje najszczęśliwsze chwile. Dzisiaj kiedy patrzyłam na Amy… zazdrościłam jej. Była taka szczęśliwa. Nie chciałam… Ja… Jak zwykle wszystko popsułam.
W jej oczach pojawiły się łzy, więc przetarła je nerwowo w nadziei, że ich nie zauważył. Nawet jeśli je dostrzegł nie dał nic po sobie poznać.
Chris: Najpiękniejsze chwile, to te z naszego dzieciństwa, prawda? To chyba już nigdy nie wróci.
Gavin wzruszył ramionami: To zależy tylko od nas. A co do Amy… Była dzisiaj szczęśliwa, ale tak naprawdę ona też za kimś tęskni. Mimo że ma dopiero 10 lat, to straciła już ojca.
Zamyśliła się nad tym co powiedział. Gavin w tym czasie pociągnął długi łyk whisky.
Gavin: Christine!?
Aż podskoczyła kiedy usłyszała jego głos.
Chris: Musisz tak się skradać? O mało nie dostałam zawału!
Gavin: Co Ty tu robisz o tej porze?
Chris: Sorry… Obudziłam Ciebie?
Gavin: Robisz taki hałas, że sądziłem, że to jakiś włamywacz. Dziewczyno, mogłaś tym zarobić *pomachał kijem baseballowym*.
Chris zmieszana: Wiem, że to dziwnie wygląda… ale mogę się wytłumaczyć… eee… jakby to ująć… szukałam czegoś.
Gavin: Czego? Pani Potter trzyma tu jedynie talerze *wskazał szafkę w której grzebała*
Chris wzdychając: Liczyłam, że znajdę coś… na sen…. albo coś mocniejszego.
Gavin: Czekaj… to znaczy szukasz alkoholu?
Chris: No… tak jakby… powiedzmy.
Wyszczerzyła się głupkowato.
Gavin: Chyba nie powinnaś pić… w takim stanie?
Chris: Niby jakim? Jesteś lekarzem?
Gavin: Nie… ale powinnaś być też milsza, skoro tylko ja wiem gdzie Pani Potter ukrywa procenty. Tutaj nic nie znajdziesz.
Chris: Ok, przepraszam… będę miła… od teraz.
Parsknął śmiechem.
Chris: Co?
Gavin: Zaskakujesz mnie.
Gavin: Christine!?
Aż podskoczyła kiedy usłyszała jego głos.
Chris: Musisz tak się skradać? O mało nie dostałam zawału!
Gavin: Co Ty tu robisz o tej porze?
Chris: Sorry… Obudziłam Ciebie?
Gavin: Robisz taki hałas, że sądziłem, że to jakiś włamywacz. Dziewczyno, mogłaś tym zarobić *pomachał kijem baseballowym*.
Chris zmieszana: Wiem, że to dziwnie wygląda… ale mogę się wytłumaczyć… eee… jakby to ująć… szukałam czegoś.
Gavin: Czego? Pani Potter trzyma tu jedynie talerze *wskazał szafkę w której grzebała*
Chris wzdychając: Liczyłam, że znajdę coś… na sen…. albo coś mocniejszego.
Gavin: Czekaj… to znaczy szukasz alkoholu?
Chris: No… tak jakby… powiedzmy.
Wyszczerzyła się głupkowato.
Gavin: Chyba nie powinnaś pić… w takim stanie?
Chris: Niby jakim? Jesteś lekarzem?
Gavin: Nie… ale powinnaś być też milsza, skoro tylko ja wiem gdzie Pani Potter ukrywa procenty. Tutaj nic nie znajdziesz.
Chris: Ok, przepraszam… będę miła… od teraz.
Parsknął śmiechem.
Chris: Co?
Gavin: Zaskakujesz mnie.
Gavin: Christine!?
Aż podskoczyła kiedy usłyszała jego głos.
Chris: Musisz tak się skradać? O mało nie dostałam zawału!
Gavin: Co Ty tu robisz o tej porze?
Chris: Sorry… Obudziłam Ciebie?
Gavin: Robisz taki hałas, że sądziłem, że to jakiś włamywacz. Dziewczyno, mogłaś tym zarobić *pomachał kijem baseballowym*.
Chris zmieszana: Wiem, że to dziwnie wygląda… ale mogę się wytłumaczyć… eee… jakby to ująć… szukałam czegoś.
Gavin: Czego? Pani Potter trzyma tu jedynie talerze *wskazał szafkę w której grzebała*
Chris wzdychając: Liczyłam, że znajdę coś… na sen…. albo coś mocniejszego.
Gavin: Czekaj… to znaczy szukasz alkoholu?
Chris: No… tak jakby… powiedzmy.
Wyszczerzyła się głupkowato.
Gavin: Chyba nie powinnaś pić… w takim stanie?
Chris: Niby jakim? Jesteś lekarzem?
Gavin: Nie… ale powinnaś być też milsza, skoro tylko ja wiem gdzie Pani Potter ukrywa procenty. Tutaj nic nie znajdziesz.
Chris: Ok, przepraszam… będę miła… od teraz.
Parsknął śmiechem.
Chris: Co?
Gavin: Zaskakujesz mnie.
















































































