Gavin: Christine!?
Aż podskoczyła kiedy usłyszała jego głos. 
Chris: Musisz tak się skradać? O mało nie dostałam zawału!
Gavin: Co Ty tu robisz o tej porze? 
Chris: Sorry… Obudziłam Ciebie? 
Gavin: Robisz taki hałas, że sądziłem, że to jakiś włamywacz. Dziewczyno, mogłaś tym zarobić *pomachał kijem baseballowym*.
Chris zmieszana: Wiem, że to dziwnie wygląda… ale mogę się wytłumaczyć… eee… jakby to ująć… szukałam czegoś.
Gavin: Czego? Pani Potter trzyma tu jedynie talerze *wskazał szafkę w której grzebała*
Chris wzdychając: Liczyłam, że znajdę coś… na sen…. albo coś mocniejszego.
Gavin: Czekaj… to znaczy szukasz alkoholu?
Chris: No… tak jakby… powiedzmy.
Wyszczerzyła się głupkowato. 
Gavin: Chyba nie powinnaś pić… w takim stanie?
Chris: Niby jakim? Jesteś lekarzem? 
Gavin: Nie… ale powinnaś być też milsza, skoro tylko ja wiem gdzie Pani Potter ukrywa procenty. Tutaj nic nie znajdziesz.
Chris: Ok, przepraszam… będę miła… od teraz. 
Parsknął śmiechem.
Chris: Co?
Gavin: Zaskakujesz mnie.


Previous // Next

Gavin: Christine!?
Aż podskoczyła kiedy usłyszała jego głos. 
Chris: Musisz tak się skradać? O mało nie dostałam zawału!
Gavin: Co Ty tu robisz o tej porze? 
Chris: Sorry… Obudziłam Ciebie? 
Gavin: Robisz taki hałas, że sądziłem, że to jakiś włamywacz. Dziewczyno, mogłaś tym zarobić *pomachał kijem baseballowym*.
Chris zmieszana: Wiem, że to dziwnie wygląda… ale mogę się wytłumaczyć… eee… jakby to ująć… szukałam czegoś.
Gavin: Czego? Pani Potter trzyma tu jedynie talerze *wskazał szafkę w której grzebała*
Chris wzdychając: Liczyłam, że znajdę coś… na sen…. albo coś mocniejszego.
Gavin: Czekaj… to znaczy szukasz alkoholu?
Chris: No… tak jakby… powiedzmy.
Wyszczerzyła się głupkowato. 
Gavin: Chyba nie powinnaś pić… w takim stanie?
Chris: Niby jakim? Jesteś lekarzem? 
Gavin: Nie… ale powinnaś być też milsza, skoro tylko ja wiem gdzie Pani Potter ukrywa procenty. Tutaj nic nie znajdziesz.
Chris: Ok, przepraszam… będę miła… od teraz. 
Parsknął śmiechem.
Chris: Co?
Gavin: Zaskakujesz mnie.


Previous // Next

Gavin: Christine!?
Aż podskoczyła kiedy usłyszała jego głos. 
Chris: Musisz tak się skradać? O mało nie dostałam zawału!
Gavin: Co Ty tu robisz o tej porze? 
Chris: Sorry… Obudziłam Ciebie? 
Gavin: Robisz taki hałas, że sądziłem, że to jakiś włamywacz. Dziewczyno, mogłaś tym zarobić *pomachał kijem baseballowym*.
Chris zmieszana: Wiem, że to dziwnie wygląda… ale mogę się wytłumaczyć… eee… jakby to ująć… szukałam czegoś.
Gavin: Czego? Pani Potter trzyma tu jedynie talerze *wskazał szafkę w której grzebała*
Chris wzdychając: Liczyłam, że znajdę coś… na sen…. albo coś mocniejszego.
Gavin: Czekaj… to znaczy szukasz alkoholu?
Chris: No… tak jakby… powiedzmy.
Wyszczerzyła się głupkowato. 
Gavin: Chyba nie powinnaś pić… w takim stanie?
Chris: Niby jakim? Jesteś lekarzem? 
Gavin: Nie… ale powinnaś być też milsza, skoro tylko ja wiem gdzie Pani Potter ukrywa procenty. Tutaj nic nie znajdziesz.
Chris: Ok, przepraszam… będę miła… od teraz. 
Parsknął śmiechem.
Chris: Co?
Gavin: Zaskakujesz mnie.


Previous // Next