Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da się jakoś zmienić tej decyzji… Na przykład jakbym zrobił tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak? 
Teraz pocałował ją namiętnie w usta, tak że znowu nabrała ochoty. Co prawda wcześniej sądziła że ją niemal wykończył, ale chyba już wróciła do formy. 
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteś blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy się…


Previous // Next

Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da się jakoś zmienić tej decyzji… Na przykład jakbym zrobił tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak? 
Teraz pocałował ją namiętnie w usta, tak że znowu nabrała ochoty. Co prawda wcześniej sądziła że ją niemal wykończył, ale chyba już wróciła do formy. 
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteś blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy się…


Previous // Next

Leżał tuż przy niej oddychając miarowo. Miała ochotę odgarnąć mu włosy z twarzy, ale obawiała się że go obudzi. Chciała żeby ta chwila trwała jak najdłużej, aby mogła patrzeć na niego bezkarnie, a przy okazji wszystko sobie przemyśleć i poukładać w głowie. Jeszcze dwa dni temu sądziła, że straciła go na zawsze, więc jeśli to w ogóle było możliwe, to była teraz podwójnie szczęśliwa. Poruszył się lekko i otworzył oczy. Spojrzał prosto na nią i uśmiechnął się.
Gavin: Dzień Dobry.
Chris: Bardzo dobry.
Gavin: Dlaczego nie śpisz? Podziwiasz moje piękno?
Przewróciła oczami.
Chris: Tak naprawdę to czekałam kiedy się obudzisz, żeby wykopać Cię z mojego łóżka.
Gavin: Serio? Nie da się jakoś zmienić tej decyzji… Na przykład jakbym zrobił tak…
Przyciągnął ją do siebie i pocałował delikatnie wzdłuż szyi. Poczuła przyjemny dreszcz.
Chris: No nie wiem…
Gavin: A tak? 
Teraz pocałował ją namiętnie w usta, tak że znowu nabrała ochoty. Co prawda wcześniej sądziła że ją niemal wykończył, ale chyba już wróciła do formy. 
Chris: hmmm… Nadal nie jestem przekonana… ale jesteś blisko…
Gavin: A tak?
Poczuła jego rękę między swoimi udami, więc rozłożyła je zachęcająco.
Chris: Przekonajmy się…


Previous // Next

Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: Zostań… ze mną.


Previous // Next

Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: Zostań… ze mną.


Previous // Next

Sprawy potoczyły się bardzo szybko. Spytała tylko czy chce jechać do niej, a za chwilę siedzieli w taksówce nie mogąc oderwać się od siebie. Nawet nie pamięta kto zapłacił kierowcy i w jaki sposób dotarli do sypialni. Teraz leżeli w milczeniu. Sosnowy aromat palącej się świeczki mieszał się z zapachem ich spoconych ciał. Oddychali miarowo przytulając się do siebie. Muskał delikatnie palcami jej plecy. Rozkoszowali się przez chwilę błogim spełnieniem, dopóki nie wyszeptał cicho jej imienia.
Gavin: Christine…
Chris: Mmm…
Gavin: Znowu każesz mi sobie iść?
Podniosła głowę i spojrzała na niego.
Chris: Nie… tym razem nie.
Gavin: Więc mogę zostać?
Chris: Tak.
Gavin: Powiedz to.
Chris: Zostań… ze mną.


Previous // Next

Spojrzała na niego zirytowana. Jej twarz była zaczerwieniona, oczy błyszczały od łez, a makijaż rozmazał się po policzkach. Uznał że nigdy do tej pory nie wyglądała piękniej.
Chris: Skłamałeś.
Gavin: Musiałem, bo inaczej nie mógłbym zrobić tego.
Nachylił się nad nią i na chwilę zatrzymał. Byli teraz tak blisko że czuł jej ciepły oddech. Patrzyli sobie w oczy. Pocałował jej mokry od łez policzek. Pociągnęła nosem co wywołało przelotny uśmiech na jego twarzy. Czekał na to tak długo, więc rozkoszował się każdą sekundą. Poczuł jej miękkie wargi na swoich ustach. Miał wrażenie że mu się przywidziało, ale dreszcz który przeszedł po całym jego ciele świadczył o tym że to było realne. Nie mógł już dłużej wytrzymać. Przyciągnął ja do siebie i pocałował delikatnie, muskając jedynie wargami jej usta, powoli zwiększając intensywność pocałunku, aż w końcu ich języki się spotkały. W tym momencie była wszystkim czego od dawna pragnął. Jej smak, zapach, ciepło… całość doprowadzała go do obłędu.


Previous // Next (NSFW)

Spojrzała na niego zirytowana. Jej twarz była zaczerwieniona, oczy błyszczały od łez, a makijaż rozmazał się po policzkach. Uznał że nigdy do tej pory nie wyglądała piękniej.
Chris: Skłamałeś.
Gavin: Musiałem, bo inaczej nie mógłbym zrobić tego.
Nachylił się nad nią i na chwilę zatrzymał. Byli teraz tak blisko że czuł jej ciepły oddech. Patrzyli sobie w oczy. Pocałował jej mokry od łez policzek. Pociągnęła nosem co wywołało przelotny uśmiech na jego twarzy. Czekał na to tak długo, więc rozkoszował się każdą sekundą. Poczuł jej miękkie wargi na swoich ustach. Miał wrażenie że mu się przywidziało, ale dreszcz który przeszedł po całym jego ciele świadczył o tym że to było realne. Nie mógł już dłużej wytrzymać. Przyciągnął ja do siebie i pocałował delikatnie, muskając jedynie wargami jej usta, powoli zwiększając intensywność pocałunku, aż w końcu ich języki się spotkały. W tym momencie była wszystkim czego od dawna pragnął. Jej smak, zapach, ciepło… całość doprowadzała go do obłędu.


Previous // Next (NSFW)