Chris: Cześć. Śnieg zaczął padać!
Kim: Gdzieś Ty była tyle czasu? Masz pojęcie jak się martwiłam? Dzwoniłam do Ciebie kilka razy, nagrałam się na pocztę, wysłałam chyba tryliardy smsów…
Chris: Sorry, komórka mi padła… 
Kim: Nie mogłaś zadzwonić… od kogoś?
Chris: Nie pomyślałam o tym.
Kim: Sądziłam, że coś Ci się stało! 
Chris: Niby co?
Kim: No nie wiem… że ten typ z wczoraj Ciebie wykorzystał, a potem zamordował i zakopał w ciemnym, zimnym lesie.
Chris: Że co? 
Kim: Odchodziłam od zmysłów!
Chris: Przepraszam… Byłam u Logana.
Kim: Jak to? 
Chris: Spławiłam typa jak tylko wyszliśmy z klubu i pojechałam do Logana.
Kim: Nie poszłaś z nim?
Chris: Nie.
Kim: Szkoda, że o tym nie wiedziałam. Miałam już dzwonić na policję!
Chris: Następnym razem zadzwoń najpierw do Logana.
Kim: No tak… na to nie wpadłam. Cieszę się widząc Ciebie w dobrym nastroju. Sądziłam, że będziesz zdołowana i…
Chris: Czuję się świetnie. Miło spędziłam czas.
Kim: Za to ja mam paskudny nastrój…
Chris: Co tym razem? 
Kim: No… rozstałam się z Seanem.
Chris: COOOO!?
Kim: Wyjechał na dwa tygodnie… to jak rozstanie. 
Chris: Kimberly… Sądziłam, że rozstałaś się z nim na poważnie. Nie żartuj sobie z takich spraw! 
Kim: Jestem całkowicie poważna! 
Chris: O matko… zaczyna się dramat… Kimie, zanim się obejrzysz dwa tygodnie miną i znowu będziecie razem. A do tego czasu będziemy świetnie się bawić!
Kim: Tak?
Chris: Oczywiście!
Kim: To może…  zrobimy sobie babski wieczór? Włączymy jakąś komedię romantyczną, będziemy opychać się lodami i będziemy narzekać na facetów…
Chris: Kimie, pomyliłaś mnie chyba z kimś innym…
Kim: Ok… to niech będzie chociaż jakaś zwykła komedia czy coś. Byle nie horror czy jakieś porypane filmy o kosmitach.
Chris: Ugh… dobra! Ale otworzymy też ten likier od Twoich rodziców.
Kim: Będzie super! Babskie pogaduchy do późna, a rano…
Chris: Trzeba będzie wstać do pracy. 
Kim: Chciałam powiedzieć, że zrobię naleśniki.
Chris: Przynieś lepiej ten likier.

Previous // Next

Chris: Cześć. Śnieg zaczął padać!
Kim: Gdzieś Ty była tyle czasu? Masz pojęcie jak się martwiłam? Dzwoniłam do Ciebie kilka razy, nagrałam się na pocztę, wysłałam chyba tryliardy smsów…
Chris: Sorry, komórka mi padła… 
Kim: Nie mogłaś zadzwonić… od kogoś?
Chris: Nie pomyślałam o tym.
Kim: Sądziłam, że coś Ci się stało! 
Chris: Niby co?
Kim: No nie wiem… że ten typ z wczoraj Ciebie wykorzystał, a potem zamordował i zakopał w ciemnym, zimnym lesie.
Chris: Że co? 
Kim: Odchodziłam od zmysłów!
Chris: Przepraszam… Byłam u Logana.
Kim: Jak to? 
Chris: Spławiłam typa jak tylko wyszliśmy z klubu i pojechałam do Logana.
Kim: Nie poszłaś z nim?
Chris: Nie.
Kim: Szkoda, że o tym nie wiedziałam. Miałam już dzwonić na policję!
Chris: Następnym razem zadzwoń najpierw do Logana.
Kim: No tak… na to nie wpadłam. Cieszę się widząc Ciebie w dobrym nastroju. Sądziłam, że będziesz zdołowana i…
Chris: Czuję się świetnie. Miło spędziłam czas.
Kim: Za to ja mam paskudny nastrój…
Chris: Co tym razem? 
Kim: No… rozstałam się z Seanem.
Chris: COOOO!?
Kim: Wyjechał na dwa tygodnie… to jak rozstanie. 
Chris: Kimberly… Sądziłam, że rozstałaś się z nim na poważnie. Nie żartuj sobie z takich spraw! 
Kim: Jestem całkowicie poważna! 
Chris: O matko… zaczyna się dramat… Kimie, zanim się obejrzysz dwa tygodnie miną i znowu będziecie razem. A do tego czasu będziemy świetnie się bawić!
Kim: Tak?
Chris: Oczywiście!
Kim: To może…  zrobimy sobie babski wieczór? Włączymy jakąś komedię romantyczną, będziemy opychać się lodami i będziemy narzekać na facetów…
Chris: Kimie, pomyliłaś mnie chyba z kimś innym…
Kim: Ok… to niech będzie chociaż jakaś zwykła komedia czy coś. Byle nie horror czy jakieś porypane filmy o kosmitach.
Chris: Ugh… dobra! Ale otworzymy też ten likier od Twoich rodziców.
Kim: Będzie super! Babskie pogaduchy do późna, a rano…
Chris: Trzeba będzie wstać do pracy. 
Kim: Chciałam powiedzieć, że zrobię naleśniki.
Chris: Przynieś lepiej ten likier.

Previous // Next

Chris: Cześć. Śnieg zaczął padać!
Kim: Gdzieś Ty była tyle czasu? Masz pojęcie jak się martwiłam? Dzwoniłam do Ciebie kilka razy, nagrałam się na pocztę, wysłałam chyba tryliardy smsów…
Chris: Sorry, komórka mi padła… 
Kim: Nie mogłaś zadzwonić… od kogoś?
Chris: Nie pomyślałam o tym.
Kim: Sądziłam, że coś Ci się stało! 
Chris: Niby co?
Kim: No nie wiem… że ten typ z wczoraj Ciebie wykorzystał, a potem zamordował i zakopał w ciemnym, zimnym lesie.
Chris: Że co? 
Kim: Odchodziłam od zmysłów!
Chris: Przepraszam… Byłam u Logana.
Kim: Jak to? 
Chris: Spławiłam typa jak tylko wyszliśmy z klubu i pojechałam do Logana.
Kim: Nie poszłaś z nim?
Chris: Nie.
Kim: Szkoda, że o tym nie wiedziałam. Miałam już dzwonić na policję!
Chris: Następnym razem zadzwoń najpierw do Logana.
Kim: No tak… na to nie wpadłam. Cieszę się widząc Ciebie w dobrym nastroju. Sądziłam, że będziesz zdołowana i…
Chris: Czuję się świetnie. Miło spędziłam czas.
Kim: Za to ja mam paskudny nastrój…
Chris: Co tym razem? 
Kim: No… rozstałam się z Seanem.
Chris: COOOO!?
Kim: Wyjechał na dwa tygodnie… to jak rozstanie. 
Chris: Kimberly… Sądziłam, że rozstałaś się z nim na poważnie. Nie żartuj sobie z takich spraw! 
Kim: Jestem całkowicie poważna! 
Chris: O matko… zaczyna się dramat… Kimie, zanim się obejrzysz dwa tygodnie miną i znowu będziecie razem. A do tego czasu będziemy świetnie się bawić!
Kim: Tak?
Chris: Oczywiście!
Kim: To może…  zrobimy sobie babski wieczór? Włączymy jakąś komedię romantyczną, będziemy opychać się lodami i będziemy narzekać na facetów…
Chris: Kimie, pomyliłaś mnie chyba z kimś innym…
Kim: Ok… to niech będzie chociaż jakaś zwykła komedia czy coś. Byle nie horror czy jakieś porypane filmy o kosmitach.
Chris: Ugh… dobra! Ale otworzymy też ten likier od Twoich rodziców.
Kim: Będzie super! Babskie pogaduchy do późna, a rano…
Chris: Trzeba będzie wstać do pracy. 
Kim: Chciałam powiedzieć, że zrobię naleśniki.
Chris: Przynieś lepiej ten likier.

Previous // Next


Alysha: Mr Forester… You know how to satisfy a woman.
He started to dress up.
Alysha: Are you hungry? I can prepare… 
Logan: No, thanks.
Alysha: You don’t have to go… You can stay for the night.
Logan: I have to be at the company in the morrning. You know… the contract. 
Alysha: In that case, see you tomorrow.
Logan: Yes, sleep well. 


Previous // Next


Alysha: Mr Forester… You know how to satisfy a woman.
He started to dress up.
Alysha: Are you hungry? I can prepare… 
Logan: No, thanks.
Alysha: You don’t have to go… You can stay for the night.
Logan: I have to be at the company in the morrning. You know… the contract. 
Alysha: In that case, see you tomorrow.
Logan: Yes, sleep well. 


Previous // Next


Alysha: Logan! What a surprise!
Logan: Sorry I came so late at night. Am I bothering?
Alysha: No, come in! I’m making corrections to the contract for tomorrow.
Logan: And how is it going?
Alysha: I’ve just finished, do you wanna take a look?
Logan: No, I’m sure everything is fine.
Alysha: Do you want something to drink?
Logan: Maybe later. Now I only need… a good company. I had a tough evening.
Alysha: Do you want to talk about it?
Logan: No… but thanks.
Alysha: Ok. I’m glad you came.


Previous // Next


Alysha: Logan! What a surprise!
Logan: Sorry I came so late at night. Am I bothering?
Alysha: No, come in! I’m making corrections to the contract for tomorrow.
Logan: And how is it going?
Alysha: I’ve just finished, do you wanna take a look?
Logan: No, I’m sure everything is fine.
Alysha: Do you want something to drink?
Logan: Maybe later. Now I only need… a good company. I had a tough evening.
Alysha: Do you want to talk about it?
Logan: No… but thanks.
Alysha: Ok. I’m glad you came.


Previous // Next


Logan was looking around for Chris, but couldn’t find her anywhere. He started to ask people. No one had seen her for a long time, so he finally approached Kimberly.
Logan: Have you seen Chris?
Kim: A while ago… We argued and I think she went outside… to the backyard.
Logan: Thanks, I’ll look for her.
Kim: It would be better if you let it go. She’s not in the mood today.
Logan: That’s why I have to find her.
He went quickly to the back door. 


Previous // Next