Sean siedział skupiony przy laptopie odpowiadając na komentarze Simsbookowych fanów. W myślach zastanawiał się kiedy w końcu ich zespół stanie się na tyle popularny, że będą mogli wynająć kogoś, kto będzie zajmował się prowadzeniem ich profili w social mediach. Na razie nie miał na co liczyć, bo mimo że ich płyta sprzedawała się całkiem nieźle, to jednak ze względu na rodzaj granej muzyki nie byli w stanie tak łatwo przebić się do szerszej publiczności. Odpisywał właśnie na jakiś hejterski komentarz, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi oraz powolne kroki zmierzające na dół. Nie odwracając się powiedział: 
Sean: Hej. Co tam?
Gavin westchnął tylko i zapytał:
Gavin: Zajęty jesteś?
Sean: Nie specjalnie, mogę gadać. 
Gavin: Rozstałem się z Jess.
Sean odwrócił się od ekranu laptopa i spojrzał na przyjaciela. Wyglądał na mocno zmartwionego, więc zapowiadała się dłuższa rozmowa. 
Sean: Serio? To przez naszą wczorajszą rozmowę?
Gavin: Nie. W sumie, to wyszło od niej. Ale nie dlatego przyszedłem. 
Sean: Ok. 
Gavin: Słuchaj… wiedziałeś, że Christine próbowała popełnić samobójstwo? 
To pytanie zbiło go z tropu. 
Sean: Żartujesz sobie?
Gavin westchnął głęboko i usiadł ciężko na łóżku, które zatrzeszczało pod jego ciężarem.  Sean w międzyczasie wyłączył laptopa, bo po tym co usłyszał już nie mógł skupić się na batalii prowadzonej z hejterską lamą. 
Gavin: Wierz mi, że chciałbym… ale Noodle nie ściemniał. Po imprezie… no wiesz, tej na której miała “wypadek”. 
Sean: Coś kojarzę. Była wtedy w kiepskim stanie, a Kimberly faktycznie mówiła że była w szpitalu czy coś… w sumie nie znam szczegółów, ale nie wnikałem jakoś specjalnie.
Gavin: Noo… Spotkaliśmy się wczoraj i jakoś tak wyszło, że znowu się przespaliśmy.
Sean: Gavin…


Previous // Next

Sean siedział skupiony przy laptopie odpowiadając na komentarze Simsbookowych fanów. W myślach zastanawiał się kiedy w końcu ich zespół stanie się na tyle popularny, że będą mogli wynająć kogoś, kto będzie zajmował się prowadzeniem ich profili w social mediach. Na razie nie miał na co liczyć, bo mimo że ich płyta sprzedawała się całkiem nieźle, to jednak ze względu na rodzaj granej muzyki nie byli w stanie tak łatwo przebić się do szerszej publiczności. Odpisywał właśnie na jakiś hejterski komentarz, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi oraz powolne kroki zmierzające na dół. Nie odwracając się powiedział: 
Sean: Hej. Co tam?
Gavin westchnął tylko i zapytał:
Gavin: Zajęty jesteś?
Sean: Nie specjalnie, mogę gadać. 
Gavin: Rozstałem się z Jess.
Sean odwrócił się od ekranu laptopa i spojrzał na przyjaciela. Wyglądał na mocno zmartwionego, więc zapowiadała się dłuższa rozmowa. 
Sean: Serio? To przez naszą wczorajszą rozmowę?
Gavin: Nie. W sumie, to wyszło od niej. Ale nie dlatego przyszedłem. 
Sean: Ok. 
Gavin: Słuchaj… wiedziałeś, że Christine próbowała popełnić samobójstwo? 
To pytanie zbiło go z tropu. 
Sean: Żartujesz sobie?
Gavin westchnął głęboko i usiadł ciężko na łóżku, które zatrzeszczało pod jego ciężarem.  Sean w międzyczasie wyłączył laptopa, bo po tym co usłyszał już nie mógł skupić się na batalii prowadzonej z hejterską lamą. 
Gavin: Wierz mi, że chciałbym… ale Noodle nie ściemniał. Po imprezie… no wiesz, tej na której miała “wypadek”. 
Sean: Coś kojarzę. Była wtedy w kiepskim stanie, a Kimberly faktycznie mówiła że była w szpitalu czy coś… w sumie nie znam szczegółów, ale nie wnikałem jakoś specjalnie.
Gavin: Noo… Spotkaliśmy się wczoraj i jakoś tak wyszło, że znowu się przespaliśmy.
Sean: Gavin…


Previous // Next

Zacisnął mocno pięść i już miał się zamachnąć, ale w tym momencie wparował Sean.
Sean: Hej! Co tu się dzieje? 
Podbiegł szybko i próbował uspokoić Gavina. Ten spuścił trochę z tonu, ale Hiro znowu dolał oliwy do ognia.
Hiro: Kurwa Gavin! Pojebało Cię już do reszty? 
Gavin: Zamknij się, bo Ci przyjebię!
Sean: Gavin weź się w garść. Chyba możemy o tym spokojnie pogadać, zamiast lać się po ryjach? 
Odwrócił się do nich plecami i próbował ponownie wziąć na wstrzymanie. Nie chciał żeby tak to się odbyło. Teraz było mu głupio, że tak łatwo stracił panowanie nad sobą, ale te kilka dni naładowały go po brzegi.
Sean: O co w ogóle poszło? 
Hiro: Odpierdala mu z powodu Christine…  
Atmosfera była gęsta. Gavin próbował się uspokoić, jednak Hiro nie ustępował.
Hiro: Spójrz na siebie! Na samą myśl, że spotyka się z kimś innym dostajesz pierdolca. W innym przypadku dlaczego byłbyś teraz wkurwiony?
Gavin: Gdyby to był ktoś inny nie miałbym z tym problemu, ale Ty jesteś moim przyjacielem. 
Hiro: I dlatego nie mogłeś ze mną spokojnie pogadać?
Gavin:
Hiro: Nie spałem z nią… To znaczy spaliśmy w jednym łóżku, ale do niczego nie doszło. Między nami nic nie ma.
Gavin odwrócił się powoli.
Hiro: To chciałeś usłyszeć?
Gavin: Nie mogłeś tak od razu?
Hiro parsknął  szyderczym śmiechem.
Hiro: Kurwa… nie zdążyłem.
Gavin: Chyba jestem Ci winien przeprosiny…
Hiro: W dupę sobie wsadź swoje przeprosiny *pokazał mu środkowy palec* Uważasz się za takiego pierdolonego macho, a nawet nie masz odwagi, żeby powiedzieć jej co tak naprawdę czujesz. Zabujałeś się po same uszy i nawet nie potrafisz się do tego przyznać. 
Gavin: Weź… nie wyjeżdżaj mi tu z jakimś pieprzonym…
Sean: Hiro ma rację.
Gavin: Zajebiście, Ty też? 
Sean wzruszył obojętnie ramionami. 
Sean: Hiro próbuje Ci coś uświadomić, więc powinieneś go wysłuchać. 
Gavin: No więc słucham! Co Pan wielki znawca ma mi jeszcze do powiedzenia? 
Skrzyżował ręce na piersi i spojrzał spode łba na Hiro.
Hiro: Zawsze wybierasz łatwe opcje, a kiedy spotykasz dziewczynę, która naprawdę Ci się podoba, uciekasz z podkulonym ogonem. Potrzebujesz dowodu? Jesteś znowu z Jess, bo to wygodne i dlatego, że to Ciebie wiele nie kosztuje. Zapomniałeś już dlaczego się rozstaliście? Mam Ci przypomnieć?
Gavin: Nie, nie musisz. Poza tym nie rozmawiamy teraz o niej.
Hiro: Ok, no to wróćmy do Christine. Powiedzieć Ci dlaczego się tak wkurzasz? Przecież nie masz żadnych powodów. Nie jesteście razem, mało tego nawet przez chwilę nie byliście! Powinna być dla Ciebie zupełnie obojętna, ale nie jest… reagujesz na nią za każdym razem kiedy przewija się w naszej rozmowie, kiedy tylko ją widzisz albo słyszysz. Udajesz że jest odwrotnie, ale właśnie pokazałeś jak jest naprawdę. W końcu trafiłeś na laskę, której się szczerze boisz, bo nie wiesz jak się przy niej zachować i nie możesz przewidzieć jej kolejnego ruchu. Nie wiesz co zrobi, jak się zachowa, a co gorsze – nie próbuje Ci się przypodobać. Nie gania za Tobą jak inne i nie oczekuje od Ciebie niczego. I to Cię najbardziej zżera, bo to Ty musisz się postarać.
Gavin: Skończyłeś już swoją tyradę? 
Hiro: Prawie… Jeśli nie chcesz z nią być, to nie zawracaj jej głowy i nie rób nadziei. Robisz jej tylko sieczkę i nie może przestać o Tobie myśleć. 
Gavin: Skąd niby to wiesz?
Hiro: Bo pijane laski lubią gadać, a ja spędziłem z nią cały wieczór. Gadała tylko o Tobie baranie! Ale nie kochaj się w jednej rżnąc drugą. Stary, to jest żałosne i pokazuje jakim jesteś tchórzem. Jeśli chcesz być z Chris, to zostaw Jess. Jeśli chcesz Jess, to daj święty spokój Christine.  


Previous // Next

Zacisnął mocno pięść i już miał się zamachnąć, ale w tym momencie wparował Sean.
Sean: Hej! Co tu się dzieje? 
Podbiegł szybko i próbował uspokoić Gavina. Ten spuścił trochę z tonu, ale Hiro znowu dolał oliwy do ognia.
Hiro: Kurwa Gavin! Pojebało Cię już do reszty? 
Gavin: Zamknij się, bo Ci przyjebię!
Sean: Gavin weź się w garść. Chyba możemy o tym spokojnie pogadać, zamiast lać się po ryjach? 
Odwrócił się do nich plecami i próbował ponownie wziąć na wstrzymanie. Nie chciał żeby tak to się odbyło. Teraz było mu głupio, że tak łatwo stracił panowanie nad sobą, ale te kilka dni naładowały go po brzegi.
Sean: O co w ogóle poszło? 
Hiro: Odpierdala mu z powodu Christine…  
Atmosfera była gęsta. Gavin próbował się uspokoić, jednak Hiro nie ustępował.
Hiro: Spójrz na siebie! Na samą myśl, że spotyka się z kimś innym dostajesz pierdolca. W innym przypadku dlaczego byłbyś teraz wkurwiony?
Gavin: Gdyby to był ktoś inny nie miałbym z tym problemu, ale Ty jesteś moim przyjacielem. 
Hiro: I dlatego nie mogłeś ze mną spokojnie pogadać?
Gavin:
Hiro: Nie spałem z nią… To znaczy spaliśmy w jednym łóżku, ale do niczego nie doszło. Między nami nic nie ma.
Gavin odwrócił się powoli.
Hiro: To chciałeś usłyszeć?
Gavin: Nie mogłeś tak od razu?
Hiro parsknął  szyderczym śmiechem.
Hiro: Kurwa… nie zdążyłem.
Gavin: Chyba jestem Ci winien przeprosiny…
Hiro: W dupę sobie wsadź swoje przeprosiny *pokazał mu środkowy palec* Uważasz się za takiego pierdolonego macho, a nawet nie masz odwagi, żeby powiedzieć jej co tak naprawdę czujesz. Zabujałeś się po same uszy i nawet nie potrafisz się do tego przyznać. 
Gavin: Weź… nie wyjeżdżaj mi tu z jakimś pieprzonym…
Sean: Hiro ma rację.
Gavin: Zajebiście, Ty też? 
Sean wzruszył obojętnie ramionami. 
Sean: Hiro próbuje Ci coś uświadomić, więc powinieneś go wysłuchać. 
Gavin: No więc słucham! Co Pan wielki znawca ma mi jeszcze do powiedzenia? 
Skrzyżował ręce na piersi i spojrzał spode łba na Hiro.
Hiro: Zawsze wybierasz łatwe opcje, a kiedy spotykasz dziewczynę, która naprawdę Ci się podoba, uciekasz z podkulonym ogonem. Potrzebujesz dowodu? Jesteś znowu z Jess, bo to wygodne i dlatego, że to Ciebie wiele nie kosztuje. Zapomniałeś już dlaczego się rozstaliście? Mam Ci przypomnieć?
Gavin: Nie, nie musisz. Poza tym nie rozmawiamy teraz o niej.
Hiro: Ok, no to wróćmy do Christine. Powiedzieć Ci dlaczego się tak wkurzasz? Przecież nie masz żadnych powodów. Nie jesteście razem, mało tego nawet przez chwilę nie byliście! Powinna być dla Ciebie zupełnie obojętna, ale nie jest… reagujesz na nią za każdym razem kiedy przewija się w naszej rozmowie, kiedy tylko ją widzisz albo słyszysz. Udajesz że jest odwrotnie, ale właśnie pokazałeś jak jest naprawdę. W końcu trafiłeś na laskę, której się szczerze boisz, bo nie wiesz jak się przy niej zachować i nie możesz przewidzieć jej kolejnego ruchu. Nie wiesz co zrobi, jak się zachowa, a co gorsze – nie próbuje Ci się przypodobać. Nie gania za Tobą jak inne i nie oczekuje od Ciebie niczego. I to Cię najbardziej zżera, bo to Ty musisz się postarać.
Gavin: Skończyłeś już swoją tyradę? 
Hiro: Prawie… Jeśli nie chcesz z nią być, to nie zawracaj jej głowy i nie rób nadziei. Robisz jej tylko sieczkę i nie może przestać o Tobie myśleć. 
Gavin: Skąd niby to wiesz?
Hiro: Bo pijane laski lubią gadać, a ja spędziłem z nią cały wieczór. Gadała tylko o Tobie baranie! Ale nie kochaj się w jednej rżnąc drugą. Stary, to jest żałosne i pokazuje jakim jesteś tchórzem. Jeśli chcesz być z Chris, to zostaw Jess. Jeśli chcesz Jess, to daj święty spokój Christine.  


Previous // Next

Zacisnął mocno pięść i już miał się zamachnąć, ale w tym momencie wparował Sean.
Sean: Hej! Co tu się dzieje? 
Podbiegł szybko i próbował uspokoić Gavina. Ten spuścił trochę z tonu, ale Hiro znowu dolał oliwy do ognia.
Hiro: Kurwa Gavin! Pojebało Cię już do reszty? 
Gavin: Zamknij się, bo Ci przyjebię!
Sean: Gavin weź się w garść. Chyba możemy o tym spokojnie pogadać, zamiast lać się po ryjach? 
Odwrócił się do nich plecami i próbował ponownie wziąć na wstrzymanie. Nie chciał żeby tak to się odbyło. Teraz było mu głupio, że tak łatwo stracił panowanie nad sobą, ale te kilka dni naładowały go po brzegi.
Sean: O co w ogóle poszło? 
Hiro: Odpierdala mu z powodu Christine…  
Atmosfera była gęsta. Gavin próbował się uspokoić, jednak Hiro nie ustępował.
Hiro: Spójrz na siebie! Na samą myśl, że spotyka się z kimś innym dostajesz pierdolca. W innym przypadku dlaczego byłbyś teraz wkurwiony?
Gavin: Gdyby to był ktoś inny nie miałbym z tym problemu, ale Ty jesteś moim przyjacielem. 
Hiro: I dlatego nie mogłeś ze mną spokojnie pogadać?
Gavin:
Hiro: Nie spałem z nią… To znaczy spaliśmy w jednym łóżku, ale do niczego nie doszło. Między nami nic nie ma.
Gavin odwrócił się powoli.
Hiro: To chciałeś usłyszeć?
Gavin: Nie mogłeś tak od razu?
Hiro parsknął  szyderczym śmiechem.
Hiro: Kurwa… nie zdążyłem.
Gavin: Chyba jestem Ci winien przeprosiny…
Hiro: W dupę sobie wsadź swoje przeprosiny *pokazał mu środkowy palec* Uważasz się za takiego pierdolonego macho, a nawet nie masz odwagi, żeby powiedzieć jej co tak naprawdę czujesz. Zabujałeś się po same uszy i nawet nie potrafisz się do tego przyznać. 
Gavin: Weź… nie wyjeżdżaj mi tu z jakimś pieprzonym…
Sean: Hiro ma rację.
Gavin: Zajebiście, Ty też? 
Sean wzruszył obojętnie ramionami. 
Sean: Hiro próbuje Ci coś uświadomić, więc powinieneś go wysłuchać. 
Gavin: No więc słucham! Co Pan wielki znawca ma mi jeszcze do powiedzenia? 
Skrzyżował ręce na piersi i spojrzał spode łba na Hiro.
Hiro: Zawsze wybierasz łatwe opcje, a kiedy spotykasz dziewczynę, która naprawdę Ci się podoba, uciekasz z podkulonym ogonem. Potrzebujesz dowodu? Jesteś znowu z Jess, bo to wygodne i dlatego, że to Ciebie wiele nie kosztuje. Zapomniałeś już dlaczego się rozstaliście? Mam Ci przypomnieć?
Gavin: Nie, nie musisz. Poza tym nie rozmawiamy teraz o niej.
Hiro: Ok, no to wróćmy do Christine. Powiedzieć Ci dlaczego się tak wkurzasz? Przecież nie masz żadnych powodów. Nie jesteście razem, mało tego nawet przez chwilę nie byliście! Powinna być dla Ciebie zupełnie obojętna, ale nie jest… reagujesz na nią za każdym razem kiedy przewija się w naszej rozmowie, kiedy tylko ją widzisz albo słyszysz. Udajesz że jest odwrotnie, ale właśnie pokazałeś jak jest naprawdę. W końcu trafiłeś na laskę, której się szczerze boisz, bo nie wiesz jak się przy niej zachować i nie możesz przewidzieć jej kolejnego ruchu. Nie wiesz co zrobi, jak się zachowa, a co gorsze – nie próbuje Ci się przypodobać. Nie gania za Tobą jak inne i nie oczekuje od Ciebie niczego. I to Cię najbardziej zżera, bo to Ty musisz się postarać.
Gavin: Skończyłeś już swoją tyradę? 
Hiro: Prawie… Jeśli nie chcesz z nią być, to nie zawracaj jej głowy i nie rób nadziei. Robisz jej tylko sieczkę i nie może przestać o Tobie myśleć. 
Gavin: Skąd niby to wiesz?
Hiro: Bo pijane laski lubią gadać, a ja spędziłem z nią cały wieczór. Gadała tylko o Tobie baranie! Ale nie kochaj się w jednej rżnąc drugą. Stary, to jest żałosne i pokazuje jakim jesteś tchórzem. Jeśli chcesz być z Chris, to zostaw Jess. Jeśli chcesz Jess, to daj święty spokój Christine.  


Previous // Next

Siedzieli przy stole i jedli śniadanie, cicho rozmawiając. Nie chciał zostawać na noc po tym jak zobaczył Hiro z Christine, ale Jess przekonała go, że droga powrotna nie miała większego sensu. Przede wszystkim autobusy już nie kursowały, a na taksę trzeba było czekać kilka godzin. Rozmyślał o tym jak szybko Christine zniknęła wczoraj z jego pola widzenia, kiedy z zamyślenia wyrwał go głos Hiro. Schodził właśnie po schodach, a za nim człapała w posępnym nastroju Christine.
Hiro: Lepiej trafić nie mogliśmy. Nie ma to jak przyjść na gotowe! 
Nie wiedział co go bardziej wkurwiło, to że Hiro był bez koszulki, czy może to, że wyszedł z jej pokoju. Czyżby spędzili całą noc razem? Spojrzał w kierunku Chris. Ich oczy spotkały się na chwilę, ale zmieszała się i szybko uciekła wzrokiem. Czyli jednak spali ze sobą! Ta myśl tak huczała mu w myślach, że nie mógł się opanować i na chwilę stracił rezon. Musiał szybko przywołać się do porządku, zanim Jess coś zauważy… albo ktokolwiek inny.
Hiro w tym czasie przysiadł się do stołu i zaczął nakładać łapczywie jedzenie na talerz, który dostał od Kimberly. 
Hiro: Umieram z głodu. Co macie dobrego? 
Szczerzył się jak idiota. Miał ochotę zetrzeć mu ten uśmiech z twarzy. Jak on w ogóle śmiał! Nie sypia się z… eee… byłymi dziewczynami przyjaciół? Nie żeby Christine była jego dziewczyną, ale Hiro powinien był wcześniej chociaż zapytać! Kurwa! Był na niego wściekły i nie mógł nic z tym zrobić. Na razie. 


Previous // Next

Siedzieli przy stole i jedli śniadanie, cicho rozmawiając. Nie chciał zostawać na noc po tym jak zobaczył Hiro z Christine, ale Jess przekonała go, że droga powrotna nie miała większego sensu. Przede wszystkim autobusy już nie kursowały, a na taksę trzeba było czekać kilka godzin. Rozmyślał o tym jak szybko Christine zniknęła wczoraj z jego pola widzenia, kiedy z zamyślenia wyrwał go głos Hiro. Schodził właśnie po schodach, a za nim człapała w posępnym nastroju Christine.
Hiro: Lepiej trafić nie mogliśmy. Nie ma to jak przyjść na gotowe! 
Nie wiedział co go bardziej wkurwiło, to że Hiro był bez koszulki, czy może to, że wyszedł z jej pokoju. Czyżby spędzili całą noc razem? Spojrzał w kierunku Chris. Ich oczy spotkały się na chwilę, ale zmieszała się i szybko uciekła wzrokiem. Czyli jednak spali ze sobą! Ta myśl tak huczała mu w myślach, że nie mógł się opanować i na chwilę stracił rezon. Musiał szybko przywołać się do porządku, zanim Jess coś zauważy… albo ktokolwiek inny.
Hiro w tym czasie przysiadł się do stołu i zaczął nakładać łapczywie jedzenie na talerz, który dostał od Kimberly. 
Hiro: Umieram z głodu. Co macie dobrego? 
Szczerzył się jak idiota. Miał ochotę zetrzeć mu ten uśmiech z twarzy. Jak on w ogóle śmiał! Nie sypia się z… eee… byłymi dziewczynami przyjaciół? Nie żeby Christine była jego dziewczyną, ale Hiro powinien był wcześniej chociaż zapytać! Kurwa! Był na niego wściekły i nie mógł nic z tym zrobić. Na razie. 


Previous // Next

Siedzieli przy stole i jedli śniadanie, cicho rozmawiając. Nie chciał zostawać na noc po tym jak zobaczył Hiro z Christine, ale Jess przekonała go, że droga powrotna nie miała większego sensu. Przede wszystkim autobusy już nie kursowały, a na taksę trzeba było czekać kilka godzin. Rozmyślał o tym jak szybko Christine zniknęła wczoraj z jego pola widzenia, kiedy z zamyślenia wyrwał go głos Hiro. Schodził właśnie po schodach, a za nim człapała w posępnym nastroju Christine.
Hiro: Lepiej trafić nie mogliśmy. Nie ma to jak przyjść na gotowe! 
Nie wiedział co go bardziej wkurwiło, to że Hiro był bez koszulki, czy może to, że wyszedł z jej pokoju. Czyżby spędzili całą noc razem? Spojrzał w kierunku Chris. Ich oczy spotkały się na chwilę, ale zmieszała się i szybko uciekła wzrokiem. Czyli jednak spali ze sobą! Ta myśl tak huczała mu w myślach, że nie mógł się opanować i na chwilę stracił rezon. Musiał szybko przywołać się do porządku, zanim Jess coś zauważy… albo ktokolwiek inny.
Hiro w tym czasie przysiadł się do stołu i zaczął nakładać łapczywie jedzenie na talerz, który dostał od Kimberly. 
Hiro: Umieram z głodu. Co macie dobrego? 
Szczerzył się jak idiota. Miał ochotę zetrzeć mu ten uśmiech z twarzy. Jak on w ogóle śmiał! Nie sypia się z… eee… byłymi dziewczynami przyjaciół? Nie żeby Christine była jego dziewczyną, ale Hiro powinien był wcześniej chociaż zapytać! Kurwa! Był na niego wściekły i nie mógł nic z tym zrobić. Na razie. 


Previous // Next

Po dłuższym jęczeniu oraz namowom Chris, Kimberly w końcu odpuściła i postanowiła udać się na święta do rodziców. Stali przed domkiem w pełnym blasku południowego słońca. Mróz lekko szczypał w policzki, ale panująca aura nie pozwała się tym zbytnio przejmować. 
Kim: Gdyby coś się działo, pamiętaj żeby dzwonić do mnie od razu.
Chris: Jasne, ale naprawdę wszystko jest ok. Baw się dobrze i pozdrów wszystkich ode mnie. 
Kim: Ok. Uważaj na siebie.
Chris: Ty też i jedźcie ostrożnie. 
Kim: Zadzwonię jak tylko dojadę. Pa.
Chris: Pa!

Wyściskali się na pożegnanie, spakowali walizki i wsiedli do samochodu. Rozmawiali jeszcze przez krótką chwilę przez otwarte okno przesyłając sobie serdeczności, dopóki Sean nie odpalił silnika. Stary Dodge Charger zagłuszył możliwość dalszej konwersacji. Sean zjechał z podjazdu na ulicę, wykręcił i ruszył z piskiem opon. Pozostali machali im na pożegnanie dopóki samochód nie skręcił na końcu ulicy i nie zniknął im całkowicie z pola widzenia. Chris odwróciła się i spojrzała na Gavina. Uśmiechnęła się pod nosem kiedy zobaczyła, że trzyma rączkę Amy. 
Gavin: Masz jakieś plany na dzisiaj?
Chris wzruszyła ramionami.
Chris: Nic konkretnego…
Gavin: Może wybierzesz się z nami na łyżwy?
Chirs: Obawiam się, że nie umiem jeździć…
Amy: Ja też nie umiałam, ale Gavin mnie nauczył. Teraz robię nawet piruety!
Chris: Wow! Umiesz piruety? 
Amy spróbowała zaprezentować co nieco ze swoich umiejętności, co tylko wywołało pobłażliwy uśmiech na ich twarzach. 
Amy rozczarowana: Na łyżwach wychodzi mi lepiej. 
Chris: Chyba muszę zobaczyć to na własne oczy. 
Amy radośnie: Ty też będziesz tak umieć! Gavin Ciebie nauczy, prawda? 
Spojrzała wyczekująco na Gavina.  
Gavin: Oczywiście, jak widać jestem świetnym nauczycielem. 
Chris: Na początek wystarczy jak tylko popatrzę… 
Amy podskoczył z radości i chwyciła ją za rękę. Nie było już możliwości odwrotu.  


Previous // Next

Po dłuższym jęczeniu oraz namowom Chris, Kimberly w końcu odpuściła i postanowiła udać się na święta do rodziców. Stali przed domkiem w pełnym blasku południowego słońca. Mróz lekko szczypał w policzki, ale panująca aura nie pozwała się tym zbytnio przejmować. 
Kim: Gdyby coś się działo, pamiętaj żeby dzwonić do mnie od razu.
Chris: Jasne, ale naprawdę wszystko jest ok. Baw się dobrze i pozdrów wszystkich ode mnie. 
Kim: Ok. Uważaj na siebie.
Chris: Ty też i jedźcie ostrożnie. 
Kim: Zadzwonię jak tylko dojadę. Pa.
Chris: Pa!

Wyściskali się na pożegnanie, spakowali walizki i wsiedli do samochodu. Rozmawiali jeszcze przez krótką chwilę przez otwarte okno przesyłając sobie serdeczności, dopóki Sean nie odpalił silnika. Stary Dodge Charger zagłuszył możliwość dalszej konwersacji. Sean zjechał z podjazdu na ulicę, wykręcił i ruszył z piskiem opon. Pozostali machali im na pożegnanie dopóki samochód nie skręcił na końcu ulicy i nie zniknął im całkowicie z pola widzenia. Chris odwróciła się i spojrzała na Gavina. Uśmiechnęła się pod nosem kiedy zobaczyła, że trzyma rączkę Amy. 
Gavin: Masz jakieś plany na dzisiaj?
Chris wzruszyła ramionami.
Chris: Nic konkretnego…
Gavin: Może wybierzesz się z nami na łyżwy?
Chirs: Obawiam się, że nie umiem jeździć…
Amy: Ja też nie umiałam, ale Gavin mnie nauczył. Teraz robię nawet piruety!
Chris: Wow! Umiesz piruety? 
Amy spróbowała zaprezentować co nieco ze swoich umiejętności, co tylko wywołało pobłażliwy uśmiech na ich twarzach. 
Amy rozczarowana: Na łyżwach wychodzi mi lepiej. 
Chris: Chyba muszę zobaczyć to na własne oczy. 
Amy radośnie: Ty też będziesz tak umieć! Gavin Ciebie nauczy, prawda? 
Spojrzała wyczekująco na Gavina.  
Gavin: Oczywiście, jak widać jestem świetnym nauczycielem. 
Chris: Na początek wystarczy jak tylko popatrzę… 
Amy podskoczył z radości i chwyciła ją za rękę. Nie było już możliwości odwrotu.  


Previous // Next