Noodle: Wow! this place is terrific!
Chris: Yep, my thoughts exactly. Thanks for your help, Logan.
Logan: You’re welcome. The building has been empty for a long time and my old man’s forgotten it even exists. I dunno why I didn’t come up with this earlier.
Chris: Now we can not only meet each other as a band but also set up our own club – The Black Stars!
Noodle: Why black? I prefer shining.
Chris: Because black is my lucky colour. This is not negotiable.
Noodle (with a disappointed voice): It always has to go your way.
Chris: Maybe because I’m the leader? Stop whining.
Kim: Can I be a part of the club too?
Chris: Of course! That’s what I wanted to achieve. You’re not a member of the band but the club very much so. Especially since you make great snacks.

Miesiąc później.
Noodle: Wow! To miejsce jest zajebiste!
Chris: Też tak uważam. Dzięki za pomoc, Logan.
Logan: Bardzo proszę. Budynek był opuszczony przez długi czas i mój stary zapomniał, że w ogóle istnieje. Nie wiem dlaczego nie wpadłem na to wcześniej.
Chris: Teraz możemy spotykać się nie tylko jako zespół, ale także klub – The Black Stars.
Noodle: Dlaczego czarne? Wolę ‘lśniące’.
Chris: Bo czarny to mój szczęśliwy kolor. I nazwa nie podlega negocjacjom.
Noodle zawiedziony: Zawsze musi być, tak jak Ty chcesz.
Chris: Może dlatego, że jestem liderem? Przestań narzekać.
Kim: Ja też mogę należeć do klubu?
Chris: Oczywiście! Właśnie o to mi chodziło. Nie jesteś członkiem zespołu, ale klubu jak najbardziej. Szczególnie, że robisz świetne przekąski. 

And that’s how The Black Stars stopped being just a dream, not only Chris’ but mine as well. 😉


Previous // Next