Tag: matt
Chris: I jak? Dobrze tu wygląda? Rzuca się w oczy?
Przypinała właśnie informację o koncercie na tablicy ogłoszeniowej, ale wolała się upewnić że jest widoczna. Jednym z jej najgorszych lęków był występ przed pustą widownią… zaraz po śpiewaniu nago przed pełną salą.
Matt: Może być.
Phoebe: Trzeba było przyczepić na drzwiach. Wtedy każdy kto wchodzi widziałby plakat.
Chris: Myślałam o tym, ale wolę nie narażać się Adamowi. Jego poczucie estetyki czasami mnie przeraża.
Matt: Taaa… Wszystko pod linijkę.
Chris: A właśnie! Mam nadzieję, że Ty i Katie będziecie?
Matt: No pewnie! Za nic nie przegapiłbym występu mojej mentorki.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
Chris: A Ty Phoebe?
Phoebe: Za stara już jestem na takie imprezy.
Matt: No daj spokój! Nasza Christine będzie występować! Możesz sobie odpuścić jeden wieczór ze swoimi kotami!
Phoebe: No nie wiem… W piątkowe wieczory marzę tylko o długiej kąpieli, lampce wina i dobrej książce… albo dobrym serialu. Na samą myśl o sali pełnej rozwrzeszczanych, podpitych oraz skaczących ludzi odczuwam dyskomfort.
Chris: Mam zarezerwowaną miejscówkę, więc będziesz bezpiecznie siedzieć wśród moich znajomych. Ale jeśli nie masz ochoty, to zrozumiem…
Phoebe: Nic nie obiecuję, ale zastanowię się i dam Ci znać.
Chris: Ok. Będzie mi jednak miło jeśli zechcesz przyjść.
Matt: Przyjdzie, przyjdzie już ja tego dopilnuję.
Phoebe: Dobra dobra… *zbyła go lekceważącym machnięciem ręki* Lepiej zabierzmy się za zamknięcie tego przybytku, bo za nadgodziny nikt nam nie zapłaci.
Chris: I jak? Dobrze tu wygląda? Rzuca się w oczy?
Przypinała właśnie informację o koncercie na tablicy ogłoszeniowej, ale wolała się upewnić że jest widoczna. Jednym z jej najgorszych lęków był występ przed pustą widownią… zaraz po śpiewaniu nago przed pełną salą.
Matt: Może być.
Phoebe: Trzeba było przyczepić na drzwiach. Wtedy każdy kto wchodzi widziałby plakat.
Chris: Myślałam o tym, ale wolę nie narażać się Adamowi. Jego poczucie estetyki czasami mnie przeraża.
Matt: Taaa… Wszystko pod linijkę.
Chris: A właśnie! Mam nadzieję, że Ty i Katie będziecie?
Matt: No pewnie! Za nic nie przegapiłbym występu mojej mentorki.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
Chris: A Ty Phoebe?
Phoebe: Za stara już jestem na takie imprezy.
Matt: No daj spokój! Nasza Christine będzie występować! Możesz sobie odpuścić jeden wieczór ze swoimi kotami!
Phoebe: No nie wiem… W piątkowe wieczory marzę tylko o długiej kąpieli, lampce wina i dobrej książce… albo dobrym serialu. Na samą myśl o sali pełnej rozwrzeszczanych, podpitych oraz skaczących ludzi odczuwam dyskomfort.
Chris: Mam zarezerwowaną miejscówkę, więc będziesz bezpiecznie siedzieć wśród moich znajomych. Ale jeśli nie masz ochoty, to zrozumiem…
Phoebe: Nic nie obiecuję, ale zastanowię się i dam Ci znać.
Chris: Ok. Będzie mi jednak miło jeśli zechcesz przyjść.
Matt: Przyjdzie, przyjdzie już ja tego dopilnuję.
Phoebe: Dobra dobra… *zbyła go lekceważącym machnięciem ręki* Lepiej zabierzmy się za zamknięcie tego przybytku, bo za nadgodziny nikt nam nie zapłaci.
Chris: I jak? Dobrze tu wygląda? Rzuca się w oczy?
Przypinała właśnie informację o koncercie na tablicy ogłoszeniowej, ale wolała się upewnić że jest widoczna. Jednym z jej najgorszych lęków był występ przed pustą widownią… zaraz po śpiewaniu nago przed pełną salą.
Matt: Może być.
Phoebe: Trzeba było przyczepić na drzwiach. Wtedy każdy kto wchodzi widziałby plakat.
Chris: Myślałam o tym, ale wolę nie narażać się Adamowi. Jego poczucie estetyki czasami mnie przeraża.
Matt: Taaa… Wszystko pod linijkę.
Chris: A właśnie! Mam nadzieję, że Ty i Katie będziecie?
Matt: No pewnie! Za nic nie przegapiłbym występu mojej mentorki.
Uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością.
Chris: A Ty Phoebe?
Phoebe: Za stara już jestem na takie imprezy.
Matt: No daj spokój! Nasza Christine będzie występować! Możesz sobie odpuścić jeden wieczór ze swoimi kotami!
Phoebe: No nie wiem… W piątkowe wieczory marzę tylko o długiej kąpieli, lampce wina i dobrej książce… albo dobrym serialu. Na samą myśl o sali pełnej rozwrzeszczanych, podpitych oraz skaczących ludzi odczuwam dyskomfort.
Chris: Mam zarezerwowaną miejscówkę, więc będziesz bezpiecznie siedzieć wśród moich znajomych. Ale jeśli nie masz ochoty, to zrozumiem…
Phoebe: Nic nie obiecuję, ale zastanowię się i dam Ci znać.
Chris: Ok. Będzie mi jednak miło jeśli zechcesz przyjść.
Matt: Przyjdzie, przyjdzie już ja tego dopilnuję.
Phoebe: Dobra dobra… *zbyła go lekceważącym machnięciem ręki* Lepiej zabierzmy się za zamknięcie tego przybytku, bo za nadgodziny nikt nam nie zapłaci.





























