Stanęła przed drzwiami i poczuła lekki niepokój. Stresowała się. Ale czym? Przecież przyszła tylko podrzucić butelkę whisky. Zadzwoni, wręczy sprawunek, porozmawia i odejdzie. Taki był plan. Nic więcej. No chyba że zaprosi ją do środka… 
Ok, skoro już przyszła, to trzeba to załatwić. Wzięła głębszy wdech i rozejrzała się w poszukiwaniu dzwonka. Nie było, więc zapukała energicznie w drzwi. Trochę za mocno. Powinna była zrobić to subtelniej, bardziej kobieco. Uwodzicielsko? Potrząsnęła głową, bo nie podobało jej się dokąd zmierzają jej myśli. Z głębi mieszkania dobiegł dźwięk zbliżających się kroków. Na bank odgłos szpilek. Wiedziała co to oznacza, ale głupio było teraz uciec. A może jeszcze zdąży? 

Drzwi uchyliły się i zobaczyła Jess, która zlustrowała ją od stóp do głowy, nie ukrywając przy tym dezaprobaty. Nie zapowiadało to niczego dobrego.
Chris: Cześć. Zastałam Gavina?
Jess: Nie. Właśnie wyszedł. 
Jej lodowaty ton nakazywał się streszczać, ale Chris na chwilę zatkało. Zupełnie nie była na to przygotowana.
Jess: Mam mu coś przekazać?
Chris: eee… tak!
Zebrała się w sobie i szybko dodała:
Chris: Będę wdzięczna jeśli mu to oddasz.
Podała jej torebkę z alkoholem. 
Jess: Co to? 
Chris: Nic takiego… whisky jeśli musisz wiedzieć.
Jess odebrała od niej pakunek i bezceremonialnie zajrzała do środka. 
Jess: Ok. To wszystko? 
Chris: Tak, dzięki. 
Jess nic nie odpowiedziała tylko zamknęła z hukiem drzwi przed jej nosem. Chris zakłopotana całą sytuacją odwróciła się na pięcie i wbiegła energicznie po schodach. Chciała stąd odejść jak najszybciej, zniknąć z pola widzenia, schować się za zakrętem. Poczuła się jak idiotka. Zupełnie nie pomyślała o tym, że w jego mieszkaniu mogła zastać Jess. Wyobrażała to sobie zupełnie inaczej.


Previous // Next

Kim: Spójrz kto idzie.
Chris: Już ma nową?
Kim: Nie… to ta sama, Jess. Przefarbowała tylko włosy. Wygląda staro w tym kolorze. 
Chris: Oni tak na poważnie?
Kim: Raczej tak… Zauważyli nas.
Chris: Więc nie da się tego uniknąć?
Kim: Niestety, nie zdążysz schować się w krzakach.
Chris: Za dużo czasu spędzasz ze mną, bo dowcip Ci się wyostrza.
Kim: Uśmiechnij się, niech wie co stracił.
Chris: Kimie… 

Kim: No proszę, proszę! Jaka zakochana para.
Jessica: Cześć! Co Was tu sprowadza?
Kim: Świąteczna zakupy. A Was?
Gavin: Podobnie.
Jess: Postanowiliśmy sobie zrobić przerwę i iść na kawę. Pójdziecie z nami?
Kim: Może innym razem. Mamy jeszcze sporo sklepów do oblecenia, a czasu niewiele.
Jess: Jaka szkoda. Trudno się mówi. To do zobaczenia!
Chris: Ekhm… cześć…
Gavin: Cześć. 
Kim: Paaaa!
Pomachała odprowadzając ich wzrokiem.
Kim: Zdzira!
Chris: Kimberly! Nie mów tak!
Kim: Meh… powinien być z Tobą.
Chris: Wydaje się szczęśliwy.
Kim: Naprawdę tak uważasz?
Chris: Możemy też zrobić sobie przerwę? Nogi mnie już bolą.
Kim: Dopiero przyjechałyśmy!
Chris: Chodzimy już od ponad godziny.
Kim: I? Z Tobą jest jak z facetem. Jeszcze nic nie kupiłam, a Ty już zaczynasz jęczeć.
Chris: Nie bolą Cię nogi? Masz przecież szpilki.
Kim: Kochana, ja się w nich urodziłam.
Chris: Kimie, to chociaż zlituj się nade mną i usiądźmy na jakąś kawę czy coś. Ale … chodźmy do innej kawiarni…


Previous // Next

Kim: Spójrz kto idzie.
Chris: Już ma nową?
Kim: Nie… to ta sama, Jess. Przefarbowała tylko włosy. Wygląda staro w tym kolorze. 
Chris: Oni tak na poważnie?
Kim: Raczej tak… Zauważyli nas.
Chris: Więc nie da się tego uniknąć?
Kim: Niestety, nie zdążysz schować się w krzakach.
Chris: Za dużo czasu spędzasz ze mną, bo dowcip Ci się wyostrza.
Kim: Uśmiechnij się, niech wie co stracił.
Chris: Kimie… 

Kim: No proszę, proszę! Jaka zakochana para.
Jessica: Cześć! Co Was tu sprowadza?
Kim: Świąteczna zakupy. A Was?
Gavin: Podobnie.
Jess: Postanowiliśmy sobie zrobić przerwę i iść na kawę. Pójdziecie z nami?
Kim: Może innym razem. Mamy jeszcze sporo sklepów do oblecenia, a czasu niewiele.
Jess: Jaka szkoda. Trudno się mówi. To do zobaczenia!
Chris: Ekhm… cześć…
Gavin: Cześć. 
Kim: Paaaa!
Pomachała odprowadzając ich wzrokiem.
Kim: Zdzira!
Chris: Kimberly! Nie mów tak!
Kim: Meh… powinien być z Tobą.
Chris: Wydaje się szczęśliwy.
Kim: Naprawdę tak uważasz?
Chris: Możemy też zrobić sobie przerwę? Nogi mnie już bolą.
Kim: Dopiero przyjechałyśmy!
Chris: Chodzimy już od ponad godziny.
Kim: I? Z Tobą jest jak z facetem. Jeszcze nic nie kupiłam, a Ty już zaczynasz jęczeć.
Chris: Nie bolą Cię nogi? Masz przecież szpilki.
Kim: Kochana, ja się w nich urodziłam.
Chris: Kimie, to chociaż zlituj się nade mną i usiądźmy na jakąś kawę czy coś. Ale … chodźmy do innej kawiarni…


Previous // Next

Kim: Spójrz kto idzie.
Chris: Już ma nową?
Kim: Nie… to ta sama, Jess. Przefarbowała tylko włosy. Wygląda staro w tym kolorze. 
Chris: Oni tak na poważnie?
Kim: Raczej tak… Zauważyli nas.
Chris: Więc nie da się tego uniknąć?
Kim: Niestety, nie zdążysz schować się w krzakach.
Chris: Za dużo czasu spędzasz ze mną, bo dowcip Ci się wyostrza.
Kim: Uśmiechnij się, niech wie co stracił.
Chris: Kimie… 

Kim: No proszę, proszę! Jaka zakochana para.
Jessica: Cześć! Co Was tu sprowadza?
Kim: Świąteczna zakupy. A Was?
Gavin: Podobnie.
Jess: Postanowiliśmy sobie zrobić przerwę i iść na kawę. Pójdziecie z nami?
Kim: Może innym razem. Mamy jeszcze sporo sklepów do oblecenia, a czasu niewiele.
Jess: Jaka szkoda. Trudno się mówi. To do zobaczenia!
Chris: Ekhm… cześć…
Gavin: Cześć. 
Kim: Paaaa!
Pomachała odprowadzając ich wzrokiem.
Kim: Zdzira!
Chris: Kimberly! Nie mów tak!
Kim: Meh… powinien być z Tobą.
Chris: Wydaje się szczęśliwy.
Kim: Naprawdę tak uważasz?
Chris: Możemy też zrobić sobie przerwę? Nogi mnie już bolą.
Kim: Dopiero przyjechałyśmy!
Chris: Chodzimy już od ponad godziny.
Kim: I? Z Tobą jest jak z facetem. Jeszcze nic nie kupiłam, a Ty już zaczynasz jęczeć.
Chris: Nie bolą Cię nogi? Masz przecież szpilki.
Kim: Kochana, ja się w nich urodziłam.
Chris: Kimie, to chociaż zlituj się nade mną i usiądźmy na jakąś kawę czy coś. Ale … chodźmy do innej kawiarni…


Previous // Next

Jess: Gavin, co tu się dzieje?
Chris wtrąciła się zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
Chris z udawanym smutkiem: Nie podobała mu się moja koszulka. 
Jess: Że co? 
Chris: W sumie miał rację… teraz jest znacznie lepiej. 
Jess zwracając się do Gavina: Możesz mi to wytłumaczyć?
Chris: Skarbie mną się nie przejmuj. Nie mogłabym konkurować z takim rozmiarem. 
Spojrzała wymownie na duży dekolt Jess.
Chris: Już sobie idę. Jest cały Twój. 
Mrugnęła do Gavina i skierowała się w kierunku parkietu.
Chris nucąc pod nosem: Party girl is baaack!


Previous // Next

Jess: Gavin, co tu się dzieje?
Chris wtrąciła się zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
Chris z udawanym smutkiem: Nie podobała mu się moja koszulka. 
Jess: Że co? 
Chris: W sumie miał rację… teraz jest znacznie lepiej. 
Jess zwracając się do Gavina: Możesz mi to wytłumaczyć?
Chris: Skarbie mną się nie przejmuj. Nie mogłabym konkurować z takim rozmiarem. 
Spojrzała wymownie na duży dekolt Jess.
Chris: Już sobie idę. Jest cały Twój. 
Mrugnęła do Gavina i skierowała się w kierunku parkietu.
Chris nucąc pod nosem: Party girl is baaack!


Previous // Next

Jess: Gavin, co tu się dzieje?
Chris wtrąciła się zanim zdążył cokolwiek powiedzieć.
Chris z udawanym smutkiem: Nie podobała mu się moja koszulka. 
Jess: Że co? 
Chris: W sumie miał rację… teraz jest znacznie lepiej. 
Jess zwracając się do Gavina: Możesz mi to wytłumaczyć?
Chris: Skarbie mną się nie przejmuj. Nie mogłabym konkurować z takim rozmiarem. 
Spojrzała wymownie na duży dekolt Jess.
Chris: Już sobie idę. Jest cały Twój. 
Mrugnęła do Gavina i skierowała się w kierunku parkietu.
Chris nucąc pod nosem: Party girl is baaack!


Previous // Next