Tag: amy
Kiedy wyszli z kawiarni było już całkowicie ciemno. Zaczął padać drobny śnieg, który pokrywał wszystko swoją bielą, zachłannie pochłaniając ciemność.Trafiając za kołnierz wywoływał nieprzyjemny dreszcz. Stali na przystanku i czekali na tramwaj. Było mroźnie, więc z ust wydobywały się małe obłoczki pary. Byli jednak tak bardzo zajęci rozmową, że w ogóle nie odczuwali minusowej temperatury. Ciepłe uśmiechy oraz przyjemna konwersacja ogrzewały ich od środka. Wydarzenia poprzedniego dnia odrobinę wyblakły i przestały wywoływać tyle bolesnych emocji. Christine już dawno nie spędziła tak przyjemnego dnia.
Chris: Dzięki, świetnie się bawiłam.
Gavin: My też, prawda Amy?
Amy radośnie: Taaak!
Chris: Może jeszcze kiedyś uda nam się to powtórzyć.
Amy: Ale następnym razem pójdziemy na sanki!
Gavin: Będzie ciężko, bo mamy tylko jedne.
Amy: Wystarczą.. my będziemy siedzieć, a Ty będziesz nas ciągnął!
Chris parsknęła śmiechem.
Gavin: Co w tym zabawnego?
Chris: Nic, nic… Twoja narzeczona nieźle Ciebie musztruje.
Amy stanowczym głosikiem: Faceta trzeba trzymać krótko!
Chris: Gdzieś to już słyszałam…
Gavin: Chyba będę musiał zamienić słowo z Twoją przyjaciółką Kimberly.
Spojrzał wymownie na Chris.
Chris: Nie wiem czy to cokolwiek pomoże.
Z oddali dobiegło charakterystyczne zgrzytanie szyn. Na horyzoncie pojawiło się migotliwe światełko nadjeżdżającego tramwaju.
Chris: Zdaje się, że to mój, więc będę się już z Wami żegnać.
Amy: Zadzwonię do Ciebie jak będziemy szli na sanki.
Chris: Koniecznie!
Gavin zaskoczony: Masz jej numer telefonu?
Amy przykładając palec do ust: Ciiii wzięłam dla Ciebie.
Chris uśmiechnęła się pod nosem.
Gavin patrząc na Chris: Już dawno mam.
Chciała odpowiedzieć, że w każdej chwili może do niej zadzwonić, ale w porę ugryzła się w język. Przede wszystkim przypomniała sobie treść swojego ostatniego smsa i znowu zrobiło jej się głupio. Poza tym Gavin miał dziewczynę i wcale nie chodziło o Amy. Dzisiejszy dzień to był jedynie wspólny wypad na łyżwy. Ani razu nie dał jej do zrozumienia, że chodzi o coś więcej. Miło spędzili czas i tyle. Z opresji wybawił ją podjeżdżający tramwaj. Nachyliła się żeby pocałować Amy w chłodny policzek. Podniosła się i chciała tak samo pożegnać się z Gavinem, ale zawahała się w ostatnim momencie i jedynie nerwowo pomachała dłonią.
Chris zakłopotana: eee… to do zobaczenia.
Gavin: Na razie.
Odwróciła się szybko i weszła do tramwaju.
Kiedy wyszli z kawiarni było już całkowicie ciemno. Zaczął padać drobny śnieg, który pokrywał wszystko swoją bielą, zachłannie pochłaniając ciemność.Trafiając za kołnierz wywoływał nieprzyjemny dreszcz. Stali na przystanku i czekali na tramwaj. Było mroźnie, więc z ust wydobywały się małe obłoczki pary. Byli jednak tak bardzo zajęci rozmową, że w ogóle nie odczuwali minusowej temperatury. Ciepłe uśmiechy oraz przyjemna konwersacja ogrzewały ich od środka. Wydarzenia poprzedniego dnia odrobinę wyblakły i przestały wywoływać tyle bolesnych emocji. Christine już dawno nie spędziła tak przyjemnego dnia.
Chris: Dzięki, świetnie się bawiłam.
Gavin: My też, prawda Amy?
Amy radośnie: Taaak!
Chris: Może jeszcze kiedyś uda nam się to powtórzyć.
Amy: Ale następnym razem pójdziemy na sanki!
Gavin: Będzie ciężko, bo mamy tylko jedne.
Amy: Wystarczą.. my będziemy siedzieć, a Ty będziesz nas ciągnął!
Chris parsknęła śmiechem.
Gavin: Co w tym zabawnego?
Chris: Nic, nic… Twoja narzeczona nieźle Ciebie musztruje.
Amy stanowczym głosikiem: Faceta trzeba trzymać krótko!
Chris: Gdzieś to już słyszałam…
Gavin: Chyba będę musiał zamienić słowo z Twoją przyjaciółką Kimberly.
Spojrzał wymownie na Chris.
Chris: Nie wiem czy to cokolwiek pomoże.
Z oddali dobiegło charakterystyczne zgrzytanie szyn. Na horyzoncie pojawiło się migotliwe światełko nadjeżdżającego tramwaju.
Chris: Zdaje się, że to mój, więc będę się już z Wami żegnać.
Amy: Zadzwonię do Ciebie jak będziemy szli na sanki.
Chris: Koniecznie!
Gavin zaskoczony: Masz jej numer telefonu?
Amy przykładając palec do ust: Ciiii wzięłam dla Ciebie.
Chris uśmiechnęła się pod nosem.
Gavin patrząc na Chris: Już dawno mam.
Chciała odpowiedzieć, że w każdej chwili może do niej zadzwonić, ale w porę ugryzła się w język. Przede wszystkim przypomniała sobie treść swojego ostatniego smsa i znowu zrobiło jej się głupio. Poza tym Gavin miał dziewczynę i wcale nie chodziło o Amy. Dzisiejszy dzień to był jedynie wspólny wypad na łyżwy. Ani razu nie dał jej do zrozumienia, że chodzi o coś więcej. Miło spędzili czas i tyle. Z opresji wybawił ją podjeżdżający tramwaj. Nachyliła się żeby pocałować Amy w chłodny policzek. Podniosła się i chciała tak samo pożegnać się z Gavinem, ale zawahała się w ostatnim momencie i jedynie nerwowo pomachała dłonią.
Chris zakłopotana: eee… to do zobaczenia.
Gavin: Na razie.
Odwróciła się szybko i weszła do tramwaju.
Kiedy wyszli z kawiarni było już całkowicie ciemno. Zaczął padać drobny śnieg, który pokrywał wszystko swoją bielą, zachłannie pochłaniając ciemność.Trafiając za kołnierz wywoływał nieprzyjemny dreszcz. Stali na przystanku i czekali na tramwaj. Było mroźnie, więc z ust wydobywały się małe obłoczki pary. Byli jednak tak bardzo zajęci rozmową, że w ogóle nie odczuwali minusowej temperatury. Ciepłe uśmiechy oraz przyjemna konwersacja ogrzewały ich od środka. Wydarzenia poprzedniego dnia odrobinę wyblakły i przestały wywoływać tyle bolesnych emocji. Christine już dawno nie spędziła tak przyjemnego dnia.
Chris: Dzięki, świetnie się bawiłam.
Gavin: My też, prawda Amy?
Amy radośnie: Taaak!
Chris: Może jeszcze kiedyś uda nam się to powtórzyć.
Amy: Ale następnym razem pójdziemy na sanki!
Gavin: Będzie ciężko, bo mamy tylko jedne.
Amy: Wystarczą.. my będziemy siedzieć, a Ty będziesz nas ciągnął!
Chris parsknęła śmiechem.
Gavin: Co w tym zabawnego?
Chris: Nic, nic… Twoja narzeczona nieźle Ciebie musztruje.
Amy stanowczym głosikiem: Faceta trzeba trzymać krótko!
Chris: Gdzieś to już słyszałam…
Gavin: Chyba będę musiał zamienić słowo z Twoją przyjaciółką Kimberly.
Spojrzał wymownie na Chris.
Chris: Nie wiem czy to cokolwiek pomoże.
Z oddali dobiegło charakterystyczne zgrzytanie szyn. Na horyzoncie pojawiło się migotliwe światełko nadjeżdżającego tramwaju.
Chris: Zdaje się, że to mój, więc będę się już z Wami żegnać.
Amy: Zadzwonię do Ciebie jak będziemy szli na sanki.
Chris: Koniecznie!
Gavin zaskoczony: Masz jej numer telefonu?
Amy przykładając palec do ust: Ciiii wzięłam dla Ciebie.
Chris uśmiechnęła się pod nosem.
Gavin patrząc na Chris: Już dawno mam.
Chciała odpowiedzieć, że w każdej chwili może do niej zadzwonić, ale w porę ugryzła się w język. Przede wszystkim przypomniała sobie treść swojego ostatniego smsa i znowu zrobiło jej się głupio. Poza tym Gavin miał dziewczynę i wcale nie chodziło o Amy. Dzisiejszy dzień to był jedynie wspólny wypad na łyżwy. Ani razu nie dał jej do zrozumienia, że chodzi o coś więcej. Miło spędzili czas i tyle. Z opresji wybawił ją podjeżdżający tramwaj. Nachyliła się żeby pocałować Amy w chłodny policzek. Podniosła się i chciała tak samo pożegnać się z Gavinem, ale zawahała się w ostatnim momencie i jedynie nerwowo pomachała dłonią.
Chris zakłopotana: eee… to do zobaczenia.
Gavin: Na razie.
Odwróciła się szybko i weszła do tramwaju.
Siedziały przy stoliku i czekały na Gavina. Co prawda przyniósł już zamówienie, ale poszedł jeszcze po cukier do kawy. Chris rozglądała się po sali, oglądając wystrój. Z zamyślenia wyrwała ją Amy.
Amy: Gavin zostanie moim mężem!
Chris: Naprawdę?
Amy: Tak! Jesteśmy zaręczeni. Chcesz zobaczyć pierścionek?
Wyciągnęła rączkę ze skrzącym się turkusikiem. Chris przyjrzała mu się z powagą.
Chris: Śliczny! A opowiesz o tym jak się oświadczył?
Amy: W sumie to ja go poprosiłam, żeby kupił mi pierścionek i został moim mężem.
Chris rozbawiona: Przedsiębiorcza z Ciebie dziewczynka.
Amy: Prze…sie..biorcza?
Chris: No… że sama wykazałaś inicjatywę.
Amy: W moim wieku nie można czekać, trzeba zadbać o swoją przyszłość.
Chris się szczerze roześmiała.
Amy: Jesteś fajna. Jeśli chcesz możesz zostać jego tymczasową dziewczyną.
Chris: Naprawdę mi pozwolisz?
Amy: Tak, dopóki nie skończę 18 lat.
Chris: Widzę, że wszystko masz już zaplanowane.
Amy: Mhm…
Gavin podszedł do stolika.
Gavin: Coś mnie ominęło?
Chris: Nie wiedziałam, że masz już narzeczoną. Ładnie to tak bałamucić małe dziewczynki?
Gavin: Nic na to nie poradzę, mój urok działa niezależnie od wieku.
Amy: Christine może zostać Twoją dziewczyną.
Gavin: A zapytałaś Christine czy by w ogóle chciała?
Amy: Nie! Christine chciałabyś?
Chris uśmiechnęła się i spojrzała na Amy.
Chris: Jeśli też dostanę taki ładny pierścionek, to kto wie?
Siedziały przy stoliku i czekały na Gavina. Co prawda przyniósł już zamówienie, ale poszedł jeszcze po cukier do kawy. Chris rozglądała się po sali, oglądając wystrój. Z zamyślenia wyrwała ją Amy.
Amy: Gavin zostanie moim mężem!
Chris: Naprawdę?
Amy: Tak! Jesteśmy zaręczeni. Chcesz zobaczyć pierścionek?
Wyciągnęła rączkę ze skrzącym się turkusikiem. Chris przyjrzała mu się z powagą.
Chris: Śliczny! A opowiesz o tym jak się oświadczył?
Amy: W sumie to ja go poprosiłam, żeby kupił mi pierścionek i został moim mężem.
Chris rozbawiona: Przedsiębiorcza z Ciebie dziewczynka.
Amy: Prze…sie..biorcza?
Chris: No… że sama wykazałaś inicjatywę.
Amy: W moim wieku nie można czekać, trzeba zadbać o swoją przyszłość.
Chris się szczerze roześmiała.
Amy: Jesteś fajna. Jeśli chcesz możesz zostać jego tymczasową dziewczyną.
Chris: Naprawdę mi pozwolisz?
Amy: Tak, dopóki nie skończę 18 lat.
Chris: Widzę, że wszystko masz już zaplanowane.
Amy: Mhm…
Gavin podszedł do stolika.
Gavin: Coś mnie ominęło?
Chris: Nie wiedziałam, że masz już narzeczoną. Ładnie to tak bałamucić małe dziewczynki?
Gavin: Nic na to nie poradzę, mój urok działa niezależnie od wieku.
Amy: Christine może zostać Twoją dziewczyną.
Gavin: A zapytałaś Christine czy by w ogóle chciała?
Amy: Nie! Christine chciałabyś?
Chris uśmiechnęła się i spojrzała na Amy.
Chris: Jeśli też dostanę taki ładny pierścionek, to kto wie?
Siedziały przy stoliku i czekały na Gavina. Co prawda przyniósł już zamówienie, ale poszedł jeszcze po cukier do kawy. Chris rozglądała się po sali, oglądając wystrój. Z zamyślenia wyrwała ją Amy.
Amy: Gavin zostanie moim mężem!
Chris: Naprawdę?
Amy: Tak! Jesteśmy zaręczeni. Chcesz zobaczyć pierścionek?
Wyciągnęła rączkę ze skrzącym się turkusikiem. Chris przyjrzała mu się z powagą.
Chris: Śliczny! A opowiesz o tym jak się oświadczył?
Amy: W sumie to ja go poprosiłam, żeby kupił mi pierścionek i został moim mężem.
Chris rozbawiona: Przedsiębiorcza z Ciebie dziewczynka.
Amy: Prze…sie..biorcza?
Chris: No… że sama wykazałaś inicjatywę.
Amy: W moim wieku nie można czekać, trzeba zadbać o swoją przyszłość.
Chris się szczerze roześmiała.
Amy: Jesteś fajna. Jeśli chcesz możesz zostać jego tymczasową dziewczyną.
Chris: Naprawdę mi pozwolisz?
Amy: Tak, dopóki nie skończę 18 lat.
Chris: Widzę, że wszystko masz już zaplanowane.
Amy: Mhm…
Gavin podszedł do stolika.
Gavin: Coś mnie ominęło?
Chris: Nie wiedziałam, że masz już narzeczoną. Ładnie to tak bałamucić małe dziewczynki?
Gavin: Nic na to nie poradzę, mój urok działa niezależnie od wieku.
Amy: Christine może zostać Twoją dziewczyną.
Gavin: A zapytałaś Christine czy by w ogóle chciała?
Amy: Nie! Christine chciałabyś?
Chris uśmiechnęła się i spojrzała na Amy.
Chris: Jeśli też dostanę taki ładny pierścionek, to kto wie?
Zapadał powoli zmierzch i zrobiło się znacznie chłodniej. Aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu pobudził ich apetyt, więc postanowili zajrzeć do pobliskiej kawiarni. Gavin szarmancko otworzył drzwi, przepuszczając Amy oraz Chris. W środku było przyjemnie ciepło, a w powietrzu unosił się zapach świeżo parzonej kawy. Amy od razu przykleiła nos do szyby z deserami oraz świeżymi wypiekami. Oczy przeskakiwały jej z jednego ciastka na drugie i nie wiedziała na co ma się zdecydować. Wszystko wyglądało tak apetycznie, że nie mogła podjąć decyzji. Chatka z piernika prezentowała się imponująco, tak samo imbirowe ciasteczka, ale tarty owocowe również kusiły swoimi ładnymi zdobieniami. Najchętniej spróbowałaby wszystkiego po trochu. Musiała jednak szybko dokonać wyboru, ponieważ za nimi zaczęła ustawiać się już spora kolejka. Gavin poprosił żeby zajęły stolik, póki jest jeszcze jakiś wolny. Sam miał zamiar poczekać przy ladzie, dopóki zamówienie nie zostanie zrealizowane. Ruszyły w głąb niewielkiej sali w poszukiwaniu wolnego miejsca.
Zapadał powoli zmierzch i zrobiło się znacznie chłodniej. Aktywny wypoczynek na świeżym powietrzu pobudził ich apetyt, więc postanowili zajrzeć do pobliskiej kawiarni. Gavin szarmancko otworzył drzwi, przepuszczając Amy oraz Chris. W środku było przyjemnie ciepło, a w powietrzu unosił się zapach świeżo parzonej kawy. Amy od razu przykleiła nos do szyby z deserami oraz świeżymi wypiekami. Oczy przeskakiwały jej z jednego ciastka na drugie i nie wiedziała na co ma się zdecydować. Wszystko wyglądało tak apetycznie, że nie mogła podjąć decyzji. Chatka z piernika prezentowała się imponująco, tak samo imbirowe ciasteczka, ale tarty owocowe również kusiły swoimi ładnymi zdobieniami. Najchętniej spróbowałaby wszystkiego po trochu. Musiała jednak szybko dokonać wyboru, ponieważ za nimi zaczęła ustawiać się już spora kolejka. Gavin poprosił żeby zajęły stolik, póki jest jeszcze jakiś wolny. Sam miał zamiar poczekać przy ladzie, dopóki zamówienie nie zostanie zrealizowane. Ruszyły w głąb niewielkiej sali w poszukiwaniu wolnego miejsca.





















































































