Amber: Jak Wam idzie? Potrzebujecie pomocy?
Chris: Nie dzięki, właśnie kończymy.
Amber: Ok, gdyby co się działo będę w biurze.
Chris wahała się przez chwilę, ale postanowiła wziąć sobie radę Mathew do serca, więc niepewnie zawołała Amber zanim ta odeszła.
Chris: Amber zaczekaj…
Amber: Tak?
To było trochę krępujące, ale uznała, że nie ma wyboru. Miała pewne obawy co do reakcji Amber, ale już podjęła decyzję, więc teraz musiała swoje postanowienie przerodzić w czyn.
Chris: Słuchaj mam małą prośbę do Ciebie. Mianowicie… czy mogłabyś… dać mi adres Gavina?
Poczuła jeszcze większe skrępowanie, bo tak jak przeczuwała Amber nie była zadowolona z tego co usłyszała. Jej twarz momentalnie stężała, a oczy świdrowały teraz Christine na wylot. To chyba nie był najlepszy pomysł. Nie miała jednak wyboru. Wolała wziąć adres od Amber, niż od Kimberly, która później prawdopodobnie nie dawałaby jej spokoju i wypytywała bez końca o szczegóły oraz przebieg wydarzeń. W każdym razie mimo całej złości Amber w porę się opanowała i nawet próbowała rzucić lekkim tonem:
Amber: Jasne… nie ma problemu. A można wiedzieć po co Ci?
Tego pytania Chris się nie spodziewała. Miała ochotę odpowiedzieć, że to przecież nie jej sprawa, ale w ten sposób raczej nie poprawiłaby zaistniałej sytuacji.
Chris: Ach… no wiesz… muszę mu tylko coś oddać. To niby nic pilnego… ale rzadko go widuję i nie chciałabym zapomnieć… nie chcę mieć wobec niego długu… no wiesz.
Nie mogła uwierzyć, że ten pokrętny bełkot wyszedł właśnie z jej ust. Skarciła siebie w duchu.
Amber: Zaraz Ci zapiszę na kartce i przyniosę.
Chris: Dzięki… nie spiesz się. Jak mówiłam… to nic pilnego.
Amber odwróciła się bez słowa i odeszła szybkim krokiem. Christine odetchnęła głęboko. Poczuła niewysłowioną ulgę.
Tag: amber
Amber: Jak Wam idzie? Potrzebujecie pomocy?
Chris: Nie dzięki, właśnie kończymy.
Amber: Ok, gdyby co się działo będę w biurze.
Chris wahała się przez chwilę, ale postanowiła wziąć sobie radę Mathew do serca, więc niepewnie zawołała Amber zanim ta odeszła.
Chris: Amber zaczekaj…
Amber: Tak?
To było trochę krępujące, ale uznała, że nie ma wyboru. Miała pewne obawy co do reakcji Amber, ale już podjęła decyzję, więc teraz musiała swoje postanowienie przerodzić w czyn.
Chris: Słuchaj mam małą prośbę do Ciebie. Mianowicie… czy mogłabyś… dać mi adres Gavina?
Poczuła jeszcze większe skrępowanie, bo tak jak przeczuwała Amber nie była zadowolona z tego co usłyszała. Jej twarz momentalnie stężała, a oczy świdrowały teraz Christine na wylot. To chyba nie był najlepszy pomysł. Nie miała jednak wyboru. Wolała wziąć adres od Amber, niż od Kimberly, która później prawdopodobnie nie dawałaby jej spokoju i wypytywała bez końca o szczegóły oraz przebieg wydarzeń. W każdym razie mimo całej złości Amber w porę się opanowała i nawet próbowała rzucić lekkim tonem:
Amber: Jasne… nie ma problemu. A można wiedzieć po co Ci?
Tego pytania Chris się nie spodziewała. Miała ochotę odpowiedzieć, że to przecież nie jej sprawa, ale w ten sposób raczej nie poprawiłaby zaistniałej sytuacji.
Chris: Ach… no wiesz… muszę mu tylko coś oddać. To niby nic pilnego… ale rzadko go widuję i nie chciałabym zapomnieć… nie chcę mieć wobec niego długu… no wiesz.
Nie mogła uwierzyć, że ten pokrętny bełkot wyszedł właśnie z jej ust. Skarciła siebie w duchu.
Amber: Zaraz Ci zapiszę na kartce i przyniosę.
Chris: Dzięki… nie spiesz się. Jak mówiłam… to nic pilnego.
Amber odwróciła się bez słowa i odeszła szybkim krokiem. Christine odetchnęła głęboko. Poczuła niewysłowioną ulgę.
Amber: Tu jesteś!
Gavin: Szukałaś mnie?
Amber: Być może…
Gavin: Chciałaś coś konkretnego?
Amber: Chciałam się zapytać o Twoje plany na wieczór.
Gavin: Sean zaproponował, żeby iść do tego nowego klubu w centrum.
Amber: Pytałam o Twoje plany.
Podeszła do niego blisko, tak blisko że nie mógł wyciągnąć papierosa z ust.
Gavin: Amber… już to przerabialiśmy na wyjeździe.
Amber: Miałam nadzieję, że się namyśliłeś. Moja propozycja jest w dalszym ciągu aktualna.
Gavin: Nie zmieniłem zdania.
Założyła mu ręce na szyję.
Amber: Zapomniałeś już jak nam było razem dobrze?
Próbował wyswobodzić się z jej uścisku.
Gavin: Amber… dlaczego tak się zachowujesz? Jesteśmy przyjaciółmi. Znaczysz dla mnie coś więcej. Chcesz to zepsuć?
Amber poirytowana: To wszystko przez nią, prawda? To dlatego przestaliśmy się spotykać? Dała Ci przecież kosza, więc dlaczego w dalszym ciągu…
Gavin: Dlaczego ostatnio w naszych rozmowach zawsze pojawia się Christine?
Amber: Bo zanim ją poznałeś nie miałeś problemów, żeby spotykać się ze mną. Dlaczego nie może być tak jak dawniej?
Gavin: Bo nie.
Amber: Co to w ogóle za odpowiedź?
Gavin: Taka, która powinna Ciebie usatysfakcjonować. Nie muszę Ci się z niczego tłumaczyć. I przestań być taka namolna! *przybliżył się do niej i spojrzał prosto w oczy* Chcesz żebym Cię zerżnął? Tylko na tym Ci zależy? Będziesz wtedy szczęśliwa?
Amber: Będę szczęśliwa jeśli ją sobie odpuścisz. Nic dla niej nie znaczysz! Wydaje Ci się, że to takie niewiniątko? Odkąd tylko zaczęła tu pracować flirtuje z Mathew! Już nie wspominając o wspólnych lunchach, kiedy razem trajkoczą i brzdąkają na gitarze. Zapytaj Phoebe.
Gavin: O nic nie będę pytał.
Amber: Jestem Twoją przyjaciółką i chcę dla Ciebie jak najlepiej. Nie mogę patrzeć na to jak Ciebie traktuje. Zasługujesz na kogoś lepszego.
Gavin: Masz na myśli siebie?
Amber: A jestem od niej gorsza?
Gavin: Amber… Ciebie nigdy nie kochałem.
Amber: Więc o to chodzi? Najzwyczajniej w świecie się zakochałeś?
Gavin: …
Amber: Nie kupuję tego! Nie bądź śmieszny! Gavin, przejrzyj w końcu na oczy. Ona ma Cię w dupie.
Gavin: Może i masz rację… ale to nie znaczy, że my będziemy się spotykać.
Obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku drzwi.
Amber: Gavin, zaczekaj!
Pobiegła za nim.
Amber: Tu jesteś!
Gavin: Szukałaś mnie?
Amber: Być może…
Gavin: Chciałaś coś konkretnego?
Amber: Chciałam się zapytać o Twoje plany na wieczór.
Gavin: Sean zaproponował, żeby iść do tego nowego klubu w centrum.
Amber: Pytałam o Twoje plany.
Podeszła do niego blisko, tak blisko że nie mógł wyciągnąć papierosa z ust.
Gavin: Amber… już to przerabialiśmy na wyjeździe.
Amber: Miałam nadzieję, że się namyśliłeś. Moja propozycja jest w dalszym ciągu aktualna.
Gavin: Nie zmieniłem zdania.
Założyła mu ręce na szyję.
Amber: Zapomniałeś już jak nam było razem dobrze?
Próbował wyswobodzić się z jej uścisku.
Gavin: Amber… dlaczego tak się zachowujesz? Jesteśmy przyjaciółmi. Znaczysz dla mnie coś więcej. Chcesz to zepsuć?
Amber poirytowana: To wszystko przez nią, prawda? To dlatego przestaliśmy się spotykać? Dała Ci przecież kosza, więc dlaczego w dalszym ciągu…
Gavin: Dlaczego ostatnio w naszych rozmowach zawsze pojawia się Christine?
Amber: Bo zanim ją poznałeś nie miałeś problemów, żeby spotykać się ze mną. Dlaczego nie może być tak jak dawniej?
Gavin: Bo nie.
Amber: Co to w ogóle za odpowiedź?
Gavin: Taka, która powinna Ciebie usatysfakcjonować. Nie muszę Ci się z niczego tłumaczyć. I przestań być taka namolna! *przybliżył się do niej i spojrzał prosto w oczy* Chcesz żebym Cię zerżnął? Tylko na tym Ci zależy? Będziesz wtedy szczęśliwa?
Amber: Będę szczęśliwa jeśli ją sobie odpuścisz. Nic dla niej nie znaczysz! Wydaje Ci się, że to takie niewiniątko? Odkąd tylko zaczęła tu pracować flirtuje z Mathew! Już nie wspominając o wspólnych lunchach, kiedy razem trajkoczą i brzdąkają na gitarze. Zapytaj Phoebe.
Gavin: O nic nie będę pytał.
Amber: Jestem Twoją przyjaciółką i chcę dla Ciebie jak najlepiej. Nie mogę patrzeć na to jak Ciebie traktuje. Zasługujesz na kogoś lepszego.
Gavin: Masz na myśli siebie?
Amber: A jestem od niej gorsza?
Gavin: Amber… Ciebie nigdy nie kochałem.
Amber: Więc o to chodzi? Najzwyczajniej w świecie się zakochałeś?
Gavin: …
Amber: Nie kupuję tego! Nie bądź śmieszny! Gavin, przejrzyj w końcu na oczy. Ona ma Cię w dupie.
Gavin: Może i masz rację… ale to nie znaczy, że my będziemy się spotykać.
Obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku drzwi.
Amber: Gavin, zaczekaj!
Pobiegła za nim.
Amber: Tu jesteś!
Gavin: Szukałaś mnie?
Amber: Być może…
Gavin: Chciałaś coś konkretnego?
Amber: Chciałam się zapytać o Twoje plany na wieczór.
Gavin: Sean zaproponował, żeby iść do tego nowego klubu w centrum.
Amber: Pytałam o Twoje plany.
Podeszła do niego blisko, tak blisko że nie mógł wyciągnąć papierosa z ust.
Gavin: Amber… już to przerabialiśmy na wyjeździe.
Amber: Miałam nadzieję, że się namyśliłeś. Moja propozycja jest w dalszym ciągu aktualna.
Gavin: Nie zmieniłem zdania.
Założyła mu ręce na szyję.
Amber: Zapomniałeś już jak nam było razem dobrze?
Próbował wyswobodzić się z jej uścisku.
Gavin: Amber… dlaczego tak się zachowujesz? Jesteśmy przyjaciółmi. Znaczysz dla mnie coś więcej. Chcesz to zepsuć?
Amber poirytowana: To wszystko przez nią, prawda? To dlatego przestaliśmy się spotykać? Dała Ci przecież kosza, więc dlaczego w dalszym ciągu…
Gavin: Dlaczego ostatnio w naszych rozmowach zawsze pojawia się Christine?
Amber: Bo zanim ją poznałeś nie miałeś problemów, żeby spotykać się ze mną. Dlaczego nie może być tak jak dawniej?
Gavin: Bo nie.
Amber: Co to w ogóle za odpowiedź?
Gavin: Taka, która powinna Ciebie usatysfakcjonować. Nie muszę Ci się z niczego tłumaczyć. I przestań być taka namolna! *przybliżył się do niej i spojrzał prosto w oczy* Chcesz żebym Cię zerżnął? Tylko na tym Ci zależy? Będziesz wtedy szczęśliwa?
Amber: Będę szczęśliwa jeśli ją sobie odpuścisz. Nic dla niej nie znaczysz! Wydaje Ci się, że to takie niewiniątko? Odkąd tylko zaczęła tu pracować flirtuje z Mathew! Już nie wspominając o wspólnych lunchach, kiedy razem trajkoczą i brzdąkają na gitarze. Zapytaj Phoebe.
Gavin: O nic nie będę pytał.
Amber: Jestem Twoją przyjaciółką i chcę dla Ciebie jak najlepiej. Nie mogę patrzeć na to jak Ciebie traktuje. Zasługujesz na kogoś lepszego.
Gavin: Masz na myśli siebie?
Amber: A jestem od niej gorsza?
Gavin: Amber… Ciebie nigdy nie kochałem.
Amber: Więc o to chodzi? Najzwyczajniej w świecie się zakochałeś?
Gavin: …
Amber: Nie kupuję tego! Nie bądź śmieszny! Gavin, przejrzyj w końcu na oczy. Ona ma Cię w dupie.
Gavin: Może i masz rację… ale to nie znaczy, że my będziemy się spotykać.
Obrócił się na pięcie i ruszył w kierunku drzwi.
Amber: Gavin, zaczekaj!
Pobiegła za nim.
Chris mamrocząc pod nosem: Wynieś śmieci… zapomniał wspomnieć, że tego jest kilka kartonów. Będziesz mi wisiał więcej niż jedno piwo…
Wyrzucała właśnie kolejny worek do metalowego kosza, kiedy usłyszała skrzypienie drzwi.
Chris: Kto to? *zobaczyła Gavina* Fuck!
Zaraz zanim pojawiła się Amber.
Chris mamrocząc pod nosem: Wynieś śmieci… zapomniał wspomnieć, że tego jest kilka kartonów. Będziesz mi wisiał więcej niż jedno piwo…
Wyrzucała właśnie kolejny worek do metalowego kosza, kiedy usłyszała skrzypienie drzwi.
Chris: Kto to? *zobaczyła Gavina* Fuck!
Zaraz zanim pojawiła się Amber.
Chris mamrocząc pod nosem: Wynieś śmieci… zapomniał wspomnieć, że tego jest kilka kartonów. Będziesz mi wisiał więcej niż jedno piwo…
Wyrzucała właśnie kolejny worek do metalowego kosza, kiedy usłyszała skrzypienie drzwi.
Chris: Kto to? *zobaczyła Gavina* Fuck!
Zaraz zanim pojawiła się Amber.











































































